Tajemnice warstwy ósmej

Jaskinia jest jak skarbczyk. W skarbczyku same tajemnice i bogactwa wielkie. Kiedy w końcu nie tylko świat, ale przede wszystkim Polska dowie się o nich i je… doceni?

Palce bez… człowieka

– W ciągu lat pracy odnaleźliśmy tutaj najstarsze ślady człowieka w polskich Karpatach. A konkretnie – fragmenty palców, ale bez dłoni. Prawdopodobnie mogły służyć do jakiegoś rytualnego obrzędu. Do niedawna za najstarsze kości ludzkie w Polsce uznawano te z Jaskini Maszyckiej w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Tamte miały ok. 15 tys. lat. Kości ludzkie znalezione w Obłazowej mają ok. 30 tys. lat – mówi prof. Valde-Nowak. A przy jaskini trwają kolejne prace: są przekopywane i dokładnie badane osady z górnego jej otworu. Studenci archeologii, którzy w jaskini spędzają sporą część wakacji, ładują na grube folie kolejne kilogramy ziemi, mułu, burego i nieciekawego żwiru i gliny. Namulisko właśnie. Pakunki z jaskiniowym wnętrzem lądują w wiadrach. Te zaczepiane są na linach. „Uwaga, jedzie!” – studenci u góry jaskini spuszczają wiadra na dół, do podnóża skały. Na dole inni odkrywcy jaskiń, również studenci, przenoszą worki do oddalonej o kilkadziesiąt metrów rzeki Białki. Tu, na skalistym brzegu, kolejne stanowisko.

Poszukiwacze… lemingów

Stanowisko nad rzeką. Miejsce szlamowania. – Jaskinię poddaliśmy i poddajemy kompletnemu szlamowaniu osadu. Drugiego takiego stanowiska w Polsce długo nie było. A nawet w Europie jest ich niewiele – opowiada prof. Valde-Nowak. Doktorantka archeologii, mgr Anna Kraszewska, przepłukuje kolejny worek z jaskiniowym osadem. Wysypuje na sito o bardzo drobnych oczkach zawartość worka i wchodzi do wody. Trwa wypłukiwanie osadu ruchem kolistym. Praca trochę jak… poszukiwaczy złota z Dzikiego Zachodu. – O, coś już widzę! Jest! – doktorantka delikatnie wyjmuje wyglądające niepozornie, jasne i drobne znalezisko. Jakieś kosteczki? – To najprawdopodobniej fragment żuchwy… leminga. Prehistorycznego zwierzaka, takiego jakiego znamy z popularnej kreskówki – śmieje się. I tyle z leminga zostało…

Wszystkie codziennie odnajdywane miniskarby zostają skrupulatnie oznaczone, zapakowane i przewiezione do archeologicznej bazy i miejsca spoczynku pracujących: do pobliskiej szkoły podstawowej. Stamtąd udadzą się do Krakowa, na UJ i do PAN, by kolejni naukowcy mogli je badać. Tymczasem tuż obok stanowiska szlamowania trwają prawdziwe wakacje. Na dzikim kąpielisku, w rzece, pluska się gromada dzieci oraz dorośli. – Często przychodzą do nas turyści, pytają, czego tu szukamy. Gdy opowiadam im historię Obłazowej, są zdziwieni. Z informacjami o bogactwie jaskini trudno się spotkać choćby w przewodnikach turystycznych… A gdy mówię im o bumerangu, niektórzy nie wierzą – opowiada prof. Valde-Nowak. Tymczasem stanowisko archeologów i jaskinię dość regularnie odwiedzają turyści z krajów zachodnich. Skąd się dowiedzieli? Z prestiżowych naukowych opracowań i periodyków.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg