Prawdziwe śledztwo

15 miesięcy po katastrofie holenderskie władze ujawniły raport na temat zestrzelenia samolotu pasażerskiego malezyjskich linii lotniczych nad terytorium Ukrainy okupowanym przez Rosję. Tezy tego raportu potwierdziły przypuszczenia, że samolot strąciła rosyjska rakieta. Sposób, w jaki to udowodniono, robi ogromne wrażenie.

Dla przypomnienia. 17 lipca 2014 r. nad terytorium Ukrainy został zestrzelony rejsowy samolot pasażerski malezyjskich linii lotniczych. W katastrofie zginęło prawie 300 osób. Choć Rosja zaraz po zdarzeniu oskarżała ukraińskich żołnierzy, od początku zwracano uwagę, że pocisk został wystrzelony z rosyjskiej platformy rakietowej Grad, z terenu opanowanego przez prorosyjskich separatystów. Teren, na który spadły szczątki samolotu, był bardzo duży, a obszar był objęty działaniami wojennymi. Zresztą dziwnym zbiegiem okoliczności krótko po katastrofie na terenie, na którym znajdowały się szczątki, nastąpiła ofensywa sił prorosyjskich. Resztki samolotu jednak bardzo szybko odzyskano i zawieziono do Holandii.

Ten kraj przejął inicjatywę, bo na pokładzie samolotu największą grupą narodowościową byli właśnie Holendrzy. Ponadto samolot wylatywał z Amsterdamu. Rok po katastrofie, czyli trzy miesiące temu, strona holenderska już miała pewność, że za katastrofę odpowiada rosyjska rakieta. Już wtedy powstał raport komisji badającej przyczyny katastrofy. W 12 miesięcy Holendrom udało się zebrać szczątki samolotu (rozsiane na dużym terenie, na którym trwała wojna) i przetransportować je do Holandii, gdzie, przykręcając je do specjalnie wykonanego stelaża, zrekonstruowano maszynę. Udało się zbadać ciała ofiar, wydobyć i zidentyfikować metalowe elementy, które znajdowano w ciałach. W tak krótkim czasie zinterpretowano wszystkie nagrania z czarnych skrzynek i zrobiono ekspertyzy oraz symulacje komputerowe tego, co działo się w powietrzu. Po roku od katastrofy powstał raport, który został wysłany do pozostałych państw uczestniczących w śledztwie. Kilka dni temu raport w pełnej wersji upubliczniono.

Eksplozja na zewnątrz

Samolot, co szczególnie mocno podkreślali autorzy raportu, był całkowicie sprawny. Dokładnie sprawdzono wszystkie rejestratory, nagrania członków załogi, parametry lotu i znalezione na miejscu tragedii części zestrzelonej maszyny. Wszystko było całkowicie sprawne, a załoga nie popełniła żadnego błędu. Samolot nie zboczył ze swojego kursu, leciał standardową trasą z Europy do Azji Południowo-Wschodniej. Gdy przemieszczał się nad wschodnią częścią Ukrainy, zajętą wtedy przez prorosyjskich separatystów, z ruchomej wyrzutni BUK została wystrzelona rakieta. Rakieta i wyrzutnia, z której została ona wystrzelona, należały do Rosji.

W systemy rakietowe BUK Rosjanie wyposażyli separatystów, by byli oni skuteczniejsi w walce z wojskiem ukraińskim. Rakiety BUK mają 5,5 metra długości i ważą prawie 700 kilogramów. Mogą się poruszać z prędkością do 3000 km/h. Nie trafiają w swój cel, ale wybuchają w jego pobliżu (pocisk wyposażony jest w radarowy system zbliżeniowy). Takie rozwiązanie jest skuteczniejsze. W czasie wybuchu rakieta rozpada się na bardzo dużo niewielkich elementów, które dziurawią cel jak sitko. Skuteczność rakiet BUK ziemia–powietrze w przypadku samolotów pasażerskich jest w zasadzie 100-procentowa.

Skąd wiadomo, że samolot został zestrzelony przez rakietę BUK? Już na pierwszy rzut oka specjaliści byli w stanie ocenić, że tragedię spowodowała eksplozja, która miała miejsce na zewnątrz samolotu. Ślady uszkodzeń poszycia wskazywały, że dużo niewielkich elementów dostało się do środka samolotu, a nie ze środka na zewnątrz (co mogłoby wskazywać na bombę na pokładzie). Ponadto wśród skrupulatnie zebranych szczątków samolotu znaleziono niewielkie fragmenty rakiety BUK. Choć wydaje się to wręcz niemożliwe, z niektórych elementów kadłuba udało się odzyskać warstwy oryginalnej farby, którą są pokrywane rosyjskie rakiety. Kolejnym argumentem były niewielkie fragmenty głowicy bojowej, jakie wyciągnięto z ciał niektórych ofiar. W trakcie dochodzenia przeprowadzono też sporą liczbę symulacji komputerowych, w których charakterystyka rakiety odpowiadała zniszczeniom kadłuba samolotu. Potwierdzeniem były zdjęcia satelitarne oraz podsłuchane rozmowy, jakie drogą radiową prowadzili separatyści krótko po zestrzeleniu samolotu.

800 fragmentów

Co budzi prawdziwy podziw, autorom projektu udało się nie tylko ustalić, jaki pocisk zestrzelił samolot, ale także gdzie dokładnie doszło do eksplozji rakiety. To udało się tylko dzięki zrekonstruowaniu samolotu w ogromnym hangarze w Holandii. Samolot po eksplozji rakiety rozpadł się na kilka kawałków. Niektóre z nich zapaliły się. Wszystko działo się na wysokości kilku kilometrów nad ziemią. Poszycie i elementy wewnętrzne samolotu były bardzo zniszczone. Aby dokładnie przeanalizować tragedię, postanowiono wrak zrekonstruować nie „na płasko” w hangarze, jak zwykle robi się w takich wypadkach, tylko przestrzennie.

W tym celu wybudowano stelaż wielkości samolotu i do jego konstrukcji przykręcano przetransportowane z Ukrainy elementy poszycia. Nie wszystkie udało się odzyskać, nie wszystkie można było przymocować. Ale nawet bez nich wyraźnie widać, z której strony samolotu eksplodowała rakieta BUK. Kabina pilotów z lewej strony, nieco od góry, jest autentycznie poszatkowana jak durszlak. Poszatkowane jest poszycie kadłuba, fotele, przyrządy... Podziurawieni byli także ludzie. Metalowe elementy znajdowane w ciałach ofiar były tak dokładnie badane, że na niektórych z nich udało się oznaczyć resztki aluminium pokrywającego samolot od zewnątrz, a nawet szkła, co niezbicie dowodziło, że dostały się one do samolotu od zewnątrz. W sumie w kadłub samolotu wbiło się ponad 800 metalowych fragmentów rakiety! Dzięki bardzo dokładnej analizie nagrań z czterech znajdujących się w kabinie pilotów mikrofonów udało się ustalić nie tylko odległość, w jakiej rakieta eksplodowała, ale także dokładną jej pozycję.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.