TworzyMy atmosferę

Tak, to my tworzymy atmosferę, którą później oddychamy. Albo – trzeba niestety to przyznać – atmosferę, którą się podtruwamy. Na przełomie jesieni i zimy jakość powietrza w Polsce jest koszmarna!

Dlaczego tak się dzieje? Bo wtedy powietrze jest wilgotne, a szkodliwe cząsteczki mają się na czym „zawiesić”. Gdy przychodzi sroga zima, kominy wypuszczają do atmosfery więcej szkodliwych związków, ale te są szybko rozwiewane. W czasie mrozu powietrze jest suche (woda osiada jako szron albo śnieg), a to znaczy, że czystsze. Najgorsze pod względem jakości powietrza są miesiące październik i listopad. A potem luty i marzec. Podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawa antysmogowa ma pomóc w walce z zanieczyszczeniami. Tymczasem Ministerstwo Środowiska przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia uruchomiło kampanię społeczną pt. „TworzyMy atmosferę”.

Brudne miasto

O smogu pisaliśmy w „Gościu” wielokrotnie. Warto jednak przypominać, jak ważne jest dbanie o czyste powietrze. Dowodów na to, że zatrute powoduje wiele groźnych chorób, jest tak dużo, że aż trudno zrozumieć, dlaczego wciąż tak mało energii poświęcamy ochronie powietrza. Z badań ankietowych wynika, że aż 81 proc. pytanych nie uważa, że zanieczyszczenie powietrza jest problemem w okolicy, w której mieszkają. Pytani byli świadomi, że brudne powietrze jest groźne dla zdrowia, ale uważali, że problem dotyczy innych części Polski niż te, które oni zamieszkują. Fakty są jednak takie, że poziom zanieczyszczenia powietrza w Polsce jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. Pod względem stężenia pyłu zawieszonego PM10, wywołującego m.in. astmę, alergie i niewydolność układu oddechowego, w całej Europie gorsza sytuacja niż w Polsce jest tylko w niektórych częściach Bułgarii. Spośród wszystkich krajów w Europie, które dostarczyły dane, stężenie pyłu PM2,5 w powietrzu jest najwyższe w Polsce. Podobnie jest ze stężeniem rakotwórczego benzopirenu. Gdy Polskę podzielono na 46 stref, w których badano jakość powietrza, okazało się, że aż w 42 poziom benzopirenu był przekroczony. Wczytywanie się w statystyki, liczby, tabelki i wykresy może przyprawić o ból głowy. Okazuje się bowiem, że wśród 10 europejskich miast z najwyższym stężeniem pyłów zawieszonych aż 6 to miasta polskie: Kraków, Nowy Sącz, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice. Bezsprzecznym liderem na liście miast z największym zanieczyszczeniem jest od lat Kraków.

Tam liczba dni, w których normy jakości powietrza są przekroczone, wynosi 151. Kraków jest trzecim najbardziej zanieczyszczonym miastem europejskim. Brudne powietrze to nie tylko takie, w którym przekroczone są normy stężenia pyłów zawieszonych (tych o większych cząsteczkach, czyli PM10, i tych nieporównywalnie bardziej niebezpiecznych PM2,5) czy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), w tym benzopirenu (te powstają w wyniku niecałkowitego spalania związków organicznych, np. drewna, śmieci czy paliw samochodowych, ale także tworzyw sztucznych). My i nasze dzieci (także te, które jeszcze się nie urodziły) oddychamy tlenkami azotu (główne źródło to spaliny samochodowe), tlenkami siarki (spalanie paliw kopalnych), przynajmniej kilkoma metalami ciężkimi, np. kadmem, rtęcią, ołowiem, a także tlenkiem węgla i ozonem. Ten ostatni nie jest wprost produkowany przez człowieka, ale powstaje w wyniku reakcji zanieczyszczeń w atmosferze. Zbyt wysoki poziom ozonu jest dla człowieka szkodliwy. Zaburza też procesy roślinne, w tym fotosyntezę. Piece i samochody Źródła poszczególnych zanieczyszczeń występujących w atmosferze są różne, ale wbrew pozorom nie są one związane z przemysłem. Głównym ich źródłem jest tak zwany sektor komunalno-bytowy, czyli indywidualne ogrzewanie domów i mieszkań oraz transport drogowy. Ponad 49 proc. gospodarstw domowych ma własne piece centralnego ogrzewania. Samo to nie byłoby problemem, gdyby nie fakt, że przeważająca większość tych pieców to proste konstrukcje, które można scharakteryzować dwoma określeniami: wszystkopalne i bardzo mało wydajne. Duża ilość paliwa, którą trzeba zużyć, oraz fakt, że często używane jest w nich paliwo niskiej jakości, powodują, że duże miasta w Polsce w okresie jesienno-zimowym praktycznie są cały czas zasnute mgłą. Swoje dokładają samochody. Liczba samochodów osobowych zarejestrowanych w Polsce wynosi 520 pojazdów na 1000 mieszkańców, a to więcej niż średnia europejska. Nie jest to bynajmniej powód do dumy. Spory odsetek samochodów na naszych drogach nie zostałby zarejestrowany w innych unijnych krajach. Także ze względu na toksyczność spalin.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.