Stacja na orbicie

Postawmy sprawę jasno. Badania prowadzone w kosmosie to bezwzględna konieczność, ale Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to średnio udany projekt.

W filmach science fiction stacje orbitalne mają różne funkcje. Jedne służą za magazyn, inne za punkt przesiadkowy, a jeszcze inne są bazami wojskowymi. Tymczasem nie kojarzę filmu, w którym stacja orbitalna miałaby cel wyłącznie badawczy. Może to zbyt banalne? W rzeczywistości dziś stacja kosmiczna służy do stawiania pierwszych, nieporadnych kroków w przestrzeni kosmicznej.

Coraz droższa

Pierwszy moduł Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) na orbitę został wyniesiony pod koniec 1998 roku. Koszt budowy stacji początkowo oszacowano na 20 mld dolarów. Kilka lat później wynosił on już 40 mld dolarów, a dzisiaj wiadomo, że wyniesie ponad 100 mld dolarów. Ile dokładnie – kto to może wiedzieć? ISS bez wątpienia jest najdroższym laboratorium naukowym wybudowanym przez człowieka. I niestety niezbyt produktywnym. Lista eksperymentów i urządzeń naukowych, z których dla oszczędności zrezygnowano, jest długa. Odstąpiono od najdroższych, a przy tym najcenniejszych dla nauki. Jednym z nich, i chyba najbardziej ambitnym, był japoński CAM – czyli Centrifuge Accommodations Module. Podczas tego doświadczeniu miały być przeprowadzane eksperymenty w środowisku o ściśle określonej przez operatora sile ciążenia. W 2001 roku zrezygnowano także z budowy CRV (Crew Return Vehicle), czyli pojazdu, który miał służyć do awaryjnej ewakuacji znajdujących się na pokładzie stacji ludzi. Dzisiaj w razie awarii ze stacji praktycznie nie da się wydostać.

Zrezygnowano także z dodatkowego modułu mieszkalnego, w którym astronauci mieli przebywać w większym komforcie. Z kolei spora część doświadczeń, które dzisiaj na orbicie się przeprowadza, jest niezbyt istotna z naukowego punktu widzenia. Niektóre z nich taniej dałoby się przeprowadzić na Ziemi.

Po co komu stacja?

To, czego poza orbitą nie da się zrobić, to badania związane z długotrwałym przebywaniem człowieka w stanie prawie zerowej grawitacji. Niezwykle trudne byłoby także opracowanie „na sucho” skomplikowanych procedur dokowania statków kosmicznych, czy też transportowania ładunków na orbitę. Jeżeli dalekosiężne plany NASA i innych dużych agencji kosmicznych będą obejmowały lot i kolonizację najpierw Księżyca, a później Marsa, umiejętność latania i przebywania na orbicie jest nie do przecenienia. Ale tutaj pojawia się pytanie: po co budowano ISS? Czy po to, by „nauczyć się” przebywania w kosmosie i przygotować procedury konieczne do podróży na Księżyc i Marsa? Czy po to, by „uprawiać naukę”? Dla celów szkoleniowych wystarczyłaby mała stacja orbitalna, chociażby taka jak wybudowana przez Amerykanów w latach 70. poprzedniego wieku – Skylab.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.