Pogadamy?

Wyobraź sobie tłum. Ogromny tłum liczący setki tysięcy, a może nawet miliony. Tłum czeka, aż będzie na tyle liczny, by móc zaatakować. Pojedyncze osobniki komunikują się z sobą, wymieniają informacje o sobie, by zaatakować skuteczniej. O kim mowa? O bakteriach!

O systemie porozumiewania się bakterii wiemy niewiele. Wiemy natomiast, że za przenoszenie informacji odpowiadają cząsteczki chemiczne. Bakterie je „rozpylają” i potrafią ocenić stężenie tych cząsteczek w otoczeniu. Gdy to stężenie jest duże, bakteria potrafi „przeliczyć” je na wielkość kolonii (armii). Gdy ta jest odpowiednia, bakterie zmieniają swój charakter i z oczekujących stają się atakującymi. Jak ta zmiana zachodzi w praktyce? Gdy w środowisku stężenie cząsteczek sygnałowych jest duże, bakteria zmienia ekspresję genów i staje się np. bardziej wirulentna, czyli znacznie groźniejsza. Quorum sensing „uprawiają” także bakterie, które nie są chorobotwórcze. Na przykład te, które świecą (zjawisko bioluminescencji). Ale świecą tylko wtedy, gdy jest ich odpowiednio dużo.

Bakterie porozumiewają się nie tylko w obrębie jednego szczepu czy gatunku. „Dogadać się” potrafią także takie, które są ze sobą bardzo daleko spokrewnione. Już dzisiaj fenomen komunikowania się bakterii bada się po to, by móc go wykorzystać w farmacji. Jeżeli zaburzymy system porozumiewania się mikrobów, te nigdy nie dowiedzą się, że jest ich na tyle dużo, by móc zaatakować. To da więcej czasu układowi odpornościowemu.

Przewidujące

Kilka lat temu grupa badaczy z Uniwersytetu Pensylwanii (USA) na łamach tygodnika „New Scientist” opublikowała artykuł, z którego wynika, że istnieje wiele analogii pomiędzy bakteriami żyjącymi w koloniach a systemem połączonych ze sobą instytucji finansowych. Co więcej, szef grupy badaczy Harvey Rubin zauważył, że analizując jeden system, można wiele powiedzieć o drugim.

Ilość bakterii w środowisku nie może przekroczyć pewnej wartości. Jeżeli to się stanie, wzrost nowych „pokoleń” będzie ograniczany przez ilość produktów przemiany materii poprzednich i ograniczone zasoby „żywnościowe”. Bakterie – jako organizmy żyjące w koloniach – mają „wbudowany” system regulujący, który (biorąc pod uwagę warunki środowiskowe, takie jak odczyn chemiczny, temperatura, zasolenie, wilgotność) potrafi optymalnie dostosować wzrost kolonii. Sami badacze stwierdzili, że system regulacyjny umożliwia adaptację kolonii, a jednocześnie nie utrudnia wzrostu ani wprowadzania innowacji.

Co to wszystko ma wspólnego z instytucjami finansowymi? Bankami, firmami ubezpieczeniowymi, funduszami czy w końcu giełdą? Jak się okazuje, całkiem sporo. Kolonie bakterii rozwijają się dzięki dostępności pożywienia. Instytucje finansowe – dzięki przepływowi produktów finansowych. Gdy instytucji jest za dużo (a klientów jest mniej więcej tyle samo), zaczynają bankrutować. System zaczyna się kruszyć. I w przypadku bakterii, i finansów kluczem do sukcesu jest znalezienie wspomnianego optimum. Tak jak bakterie „wiedzą”, gdzie ono jest, bo ewolucja wykształciła w nich mechanizmy antysamodestrukcyjne, tak w systemach finansowych takich mechanizmów nie ma. Najlepszym na to przykładem są wybuchające co rusz kryzysy finansowe. Badacze z Pensylwanii chcą zrozumieć, jak powinny wyglądać finansowe systemy samoregulacji. Ale to nie wszystko. Chcą mieć wgląd w konkretne tryby finansowej maszynerii. Przelewy pomiędzy bankami a funduszami czy giełdą odpowiadają – ich zdaniem – szlakom metabolicznym we wnętrzu bakterii. W wyniku ich działania w komórkach powstają cząsteczki DNA, ATP (nośnik energii), białka i lipidy. Dzięki nim bakterie rosną i rozmnażają się. Dokładnie tak jak instytucje finansowe dzięki operacjom, jakie poszczególne instytucje systemu wykonują pomiędzy sobą.

I wszystko działałoby bez zarzutu w świecie uporządkowanym. Ten jednak taki wcale nie jest. Zdarzają się rzeczy nieprzewidywalne. I w świecie ożywionym, i finansowym. Któregoś roku może się na przykład okazać, że zima jest szczególnie mroźna. Bakterie nie mogą wiedzieć, że tak się stanie. Albo państwa OPEC postanawiają zmniejszyć wydobycie ropy naftowej. I tutaj znowu powinniśmy się uczyć od bakterii. Bo te są przygotowane na każdą ewentualność, także taką, z którą nigdy wcześniej nie miały do czynienia. Są wzorem ograniczania ryzyka. Ryzyka unicestwienia całej kolonii. A co z systemami finansowymi? Niespodziewane wydarzenia to ich bardzo słaba strona. Coś, co – obiektywnie rzecz biorąc – nie miało prawa się zdarzyć, jest w stanie pogrzebać niejedną instytucję. A może w przyszłości, gdy bankowcy i finansiści zaczną – oprócz ekonomii – studiować mikrobiologię, nasze oszczędności, inwestycje i emerytury będą bezpieczniejsze?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama