Superproblem w mikroświecie

Tej katastrofie można było zapobiec. Wszystko jednak robiono na opak. I tak wyhodowaliśmy sobie kolejną światową superbakterię. Pałeczkę „New Delhi”.

Pusta półka w aptece

W Polsce szerzy się już od dwóch lat, ale obecnie przybrało to formę realnej epidemii w kilku niezależnych warszawskich ośrodkach medycznych – mowa o szczepie superbakterii zwanej Klebsiella pneumonie „New Delhi”. Z problemem można było sobie poradzić, ale zabrakło konsekwencji, by przeprowadzać badanie mikrobiologiczne pod kątem nosicielstwa tej bakterii, a wykrytym nosicielom zapewnić całkowitą izolację. Musiałaby ona polegać na wydzieleniu dla nich osobnego miejsca i personelu podczas hospitalizacji, zabiegów terapeutycznych i transportu oraz dokładnym informowaniu w historii choroby, jaki superproblem ze sobą noszą.

Spuśćmy zasłonę milczenia na kompletnie bezrozumne PR-owskie szarpaniny wokół nazwy tego szczepu, który wyizolowano po raz pierwszy od szwedzkiego pacjenta pochodzącego z Indii w 2008 roku. Myślę, że gdyby ministerstwo zdrowia Indii oraz redakcja prestiżowego magazynu „Lancet” spożytkowały połowę zmarnowanej na utarczki słowne energii na realne zajęcie się problemem, zamiast na roztrząsanie, czy nazwa „New Delhi” jest fair czy nie fair wobec indyjskiej medycyny, bylibyśmy dziś może gdzie indziej na polu walki przeciw tej nowej superbakterii.

Klebsiella pneumonie „New Delhi” niesie mechanizm oporności na antybiotyki zwany beta-laktamazą. To enzym rozcinający cząsteczkę antybiotyku beta-laktamowego. Do tej grupy antybiotyków należą wszystkie penicyliny, cefalosporyny oraz karbapenemy, które dotąd wymyślono i które ewentualnie jeszcze się pojawią. Te ostatnie jeszcze do niedawna były lekami ostatniej szansy przeciw wieloopornym pałeczkom, takim jak chociażby Escherichia coli albo bakterie z rodzaju Acinetobacter.

Dzisiaj ten lek nie jest już skuteczny wobec najgroźniejszych bakterii. Także dlatego, że karbapenemy stosowano zbyt często także w polskich szpitalach. Nie tylko wszyscy potomkowie superbakterii, ale także jej bliżsi i dalsi kuzyni mają szansę cieszyć się ewolucyjnym sukcesem. Sukcesem z bakteryjnego punktu widzenia. Ten jest jednak totalną porażką z naszego – ludzkiego – punktu widzenia. Dziś przeciw szczepom „New Delhi” nie wystarczy stosowanie „broni palnej”. Nawet pociski przeciwczołgowe są niewystarczające. Musimy korzystać z wyrzutni ziemia–powietrze z pociskami o głowicy nuklearnej, czyli tigecykliny i kolistyny. Za nimi niestety jest już tylko pusta półka w aptece.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama