Zabiją nas bakterie?

To nie choroby serca, nadwaga, cukrzyca czy nowotwory w przyszłości będą zbierały śmiertelne żniwo, tylko bakterie. Światowa Organizacja Zdrowia przedstawiła listę 12 rodzajów bakterii, na które nie działają żadne antybiotyki.

O lekoodpornych bakteriach mówi się od wielu lat, tyle tylko, że do pewnego momentu mówiono o tym jak o problemie raczej marginalnym. Każdy przypadek znalezienia takiej bakterii omawiano w mediach i podkreślano, że choć to groźny, to jednak nieczęsty fenomen. Tymczasem okazuje się, że tak nie jest. Lekoodporne bakterie bardzo szybko się rozmnażają, a nie mając farmakologicznych wrogów, przekraczają kolejne granice.

Priorytet krytyczny

Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia przedstawiła listę bakterii, przeciwko którym jesteśmy bezbronni. To lista, która nie tyle ma straszyć (choć straszy!), ile mobilizować firmy farmaceutyczne do pracy nad nowymi lekarstwami. To oczywiste, że koncerny medyczne mają pełną świadomość tego, co jest potrzebne na rynku. Bardziej jednak chodzi o nacisk opinii publicznej, która – zdaniem WHO – nie ma świadomości skali zagrożenia. Bakterie zostały wybrane z listy o wiele dłuższej, na której znalazły się te, które powodują najwięcej zachorowań, a w konsekwencji zgonów. Cała lista została dodatkowo podzielona na trzy części. Pierwsza to bezwzględny priorytet, albo – jak zaznaczono w raporcie – priorytet krytyczny. Tutaj znalazły się tylko trzy bakterie.

Acinetobacter baumannii – najczęściej infekuje w szpitalach i powoduje zakażenie układu moczowego, zapalenie płuc, infekcje ran, a w konsekwencji sepsę. Nie wszystkie szczepy tych bakterii są antybiotykoodporne, ale te, które są, są bardzo groźne. Bakterię znajdowano wyjątkowo często u amerykańskich żołnierzy wracających z Iraku. W naszym najbliższym otoczeniu występuje ona w wodzie i w glebie.

Pseudomonas aeruginosa – inaczej zwana pałeczką ropy błękitnej. Podobnie jak poprzednia występuje w wodzie i glebie, ale można ją też znaleźć w roślinach i może być przenoszona przez zwierzęta. Podobnie jak poprzednia wywołuje zakażenia tylko u osób, które mają obniżoną odporność. I choć już kilkanaście lat temu zostało zsekwencjonowane jej całe DNA, dalej nie potrafimy znaleźć na nią skutecznego antybiotyku.

Enterobakterie – to nie jeden szczep, a cała grupa gram-ujemnych bakterii z kilku rzędów. Niektóre z nich mają rzęski, inne grube otoczki. Większość nie jest dla człowieka groźna, ale gdy zdarzy się szczep odporny na antybiotyki, nie potrafimy sobie z nim poradzić. Bakterie z tej grupy atakują głównie ludzi starszych i tych, którzy mają obniżoną odporność.

To naturalne

Bakterie, o których mowa, nie są wynikiem prac w laboratoriach genetycznych. To nie ludzie, poprzez nieodpowiedzialne eksperymenty, wytworzyli zmutowane organizmy, z którymi teraz nie potrafimy sobie poradzić. Te bakterie są w naturze, są wokół nas. I co więcej, działa u nich całkowicie naturalny mechanizm dostosowywania się do panujących warunków. Każdy żywy organizm chce przeżyć i rozmnożyć się. Gdy wprowadzamy do środowiska czynnik ograniczający przeżywalność (np. antybiotyk), musimy liczyć się z odpowiedzią. Wystarczy, że w dużej grupie bakterii pojawi się jedna, która z jakiegoś powodu jest na antybiotyk bardziej odporna. To ona wyda liczniejsze potomstwo, a to potomstwo odziedziczy odporność. I tak po długiej terapii antybiotykami wszystkie wrażliwe patogeny zostaną zniszczone, a przeżyją tylko te, które się uodporniły. Taka sztuczna selekcja, bo dziejąca się pod wpływem działalności człowieka. Użycie antybiotyków jest czymś oczywistym, ale nadużywanie jest samobójstwem. Wyrzucanie antybiotyków do śmieci, wylewanie do ścieków, nadużywanie, gdy tylko pojawią się pierwsze objawy choroby, a nawet karmienie antybiotykami zwierząt hodowlanych (aby szybciej rosły i nie chorowały) zaczyna się na nas mścić. Powodujemy, że lekoodporne bakterie powstają już nie tylko na oddziałach szpitalnych, ale w środowisku. I to powstają wśród bakterii, które nigdy nie były dla nas groźne. Z danych WHO wynika, że rocznie w skali świata 700 tys. osób umiera z powodu zakażenia bakteriami, które są lekoodporne. Ta liczba bardzo szybko rośnie i jeżeli firmy farmaceutyczne, ośrodki naukowe nie znajdą sposobu na uodpornione bakterie, w 2050 r. będą one zabijały już 10 mln ludzi. Tak przynajmniej wynika z szacunków WHO. Za rozwiązanie tego problemu trzeba się wziąć jak najszybciej. Opracowanie i przebadanie nowych leków trwa kilka, a czasami nawet kilkanaście lat. 

„Sonda 2”, niedziela 2 kwietnia, godz. 14.35 i sobota 8 kwietnia, godz. 14.40.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    31.03.2017 11:35
    Takie owoce wydają pycha i zarozumiałość ludzi głupich, którzy chcą uchodzić za mądrzejszych od Pana Boga i według swojego widzimisię zmieniają Jego dzieło stwórcze!-------- Panie Rożek! Jak tam sprawa spalania węglowodorów? Boi się Pan? No cóż, gdy stoi się przy prawdzie, to trzeba się liczyć z atakami szatana.
  • Gość
    02.05.2017 14:45
    Proszę nie pisać bzdur. Pseudomonas aureginosa wrażliwa jest na wiele antybiotyków, chociaż to zjadliwy szczep. Proszę zmienić podpis pod zdjęciem. Enterobacteriaceae to rodzina bakterii, a nie BAKTERIA !
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.