Kosmos a bieda

Ktoś mnie niedawno zapytał, czy to moralne, że wydajemy pieniądze na podbój kosmosu, a równocześnie tolerujemy głód, wojny i biedę.

Moim zdaniem nie dość, że to moralne, to na dodatek konieczne. Nowe technologie, lepsze zrozumienie świata nie zwiększają biedy, tylko są szansą na jej zmniejszenie. Czy my z tej szansy korzystamy? Szczerze mówiąc – średnio. Ale czy obcinając pieniądze na rozwój nauki, pomożemy biednym i głodnym? Czy zakończymy wojny i rewolucje? Jestem pewien, że nie.

Na naukę, kształcenie, zdobywanie wiedzy wydaje się nieporównywalnie mniej niż na zbrojenia. Nie twierdzę, że Ministerstwo Obrony i armia to niepotrzebne byty. Twierdzę tylko, że jako podatnicy nie mamy pojęcia, jak mało pieniędzy przeznacza się na rozwój i naukę. Twierdzę też, że nie mamy pojęcia, jak wiele temu rozwojowi zawdzięczamy. Medycyna, służba zdrowia oparta jest przecież właśnie na rozwoju nauki. Dzięki technologiom, które powstają na potrzeby podboju kosmosu, za chwilę mamy przedmioty w kieszeniach, samochodach i pod dachami naszych domów. Nowe materiały, które opracowują naukowcy, za chwilę są wykorzystywane do budowy bardziej ekologicznych domów i bezpieczniejszych pojazdów. Rozwój to nie wyścig bez celu. Rozwój to wyścig, na którego mecie jest człowiek.

A czy tak jest zawsze? Nie. Nie potrafimy – choć coraz częściej myślę, że nie chcemy – importować rozwoju poza granice naszych bogatych państw. Ludzie głodują, choć my wyrzucamy jedzenie na śmietnik. Ludzie umierają na ulicach, choć my mamy w bród szczepionek i lekarstw. Kto to „my”, a kim są „oni”? Bogaci i biedni. Zaradni i niezaradni. Świadomi i nieświadomi. Linia tego podziału nie biegnie pomiędzy Europą a Afryką. Ani pomiędzy USA a Meksykiem. Ten podział jest widoczny także w naszym najbliższym otoczeniu. Wystarczy się schylić i go dostrzec.

Rozwój to coś, co mamy w genach. Jesteśmy dociekliwi, ciekawi i chcemy wiedzieć. Nie jesteśmy stworzeni do stagnacji. Mamy umysł, który został stworzony do odkrywania świata. Do zadawania pytań. Do przekraczania kolejnych granic, które dla każdego kolejnego pokolenia granicami już nie są. Podbój kosmosu, schodzenie na dno Rowu Mariańskiego, badanie mózgu i najmniejszych bakterii. Zastanawianie się nad ogromem kosmosu i pochylanie się nad cząstkami elementarnymi. Jeżeli robimy to wszystko tylko dla polepszenia swojego samopoczucia, robimy to dla samego wyścigu, daremnie wydajemy pieniądze. Wierzę, że jest inaczej. I dlatego wcale nie uważam, że niemoralne jest finansowanie nauki. Niemoralne byłoby obcinanie na nią funduszy.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| FELIETONY, NAUKA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.