Ciekawość i tajemnica

Na jakimś wykładzie, a może w czasie zajęć z młodzieżą padło pytanie: po co zostawać naukowcem? Co w tym jest takiego wspaniałego? Ciekawość i tajemnica. Podsypana uporem.

I w sumie to wystarczy. Nie wiem, czy jest coś bardziej inspirującego niż tajemnica. Nie wiem, czy można jakąkolwiek zagadkę rozwiązać bez ciekawości. Uprawianie nauki to nieustanne odkrywanie tajemnic, a naukowiec jest jak dziecko, które wszystko poznaje po raz pierwszy.

Kiedyś próbowałem wypisać tylko te największe tajemnice. I tylko z dziedziny fizyki. Nagle okazało się, że ta lista robi się bardzo długa. Na pierwszym miejscu mojego subiektywnego przecież rankingu wylądowały ciemna energia i ciemna materia. Obydwie stanowią znaczącą większość masy całego wszechświata. Wciąż nie wiemy, czym są. Nie wiemy, dlaczego czas biegnie tylko w jedną stronę, nie wiemy, jaki wszechświat ma kształt. Nie wiemy, czy istnieją tzw. struny i czy wszystkie cząstki mają swoich supersymetrycznych partnerów. Nie rozumiemy, gdzie podziała się cała antymateria ani czy nasz wszechświat jest jedyny. Może wszechświatów jest nieskończenie wiele? Nie wiemy, jak działa mózg i jak powstało życie. Nie wiemy, czy jesteśmy we wszechświecie sami ani czy osobowość i świadomość są „obiektami fizycznymi”. Lista oczywiście mogłaby być jeszcze dłuższa, ale już teraz wyraźnie widać, że nie wiemy… całkiem sporo.

Niedawno świat (nie tylko naukowy) obiegła informacja, że udało się zarejestrować sygnał pochodzący z gwiazd, które powstały zaledwie 180 milionów lat po Wielkim Wybuchu. To oznacza, że gwiazdy, o których mowa, świeciły ponad 13 miliardów lat temu. Dzisiaj już dawno nie istnieją, ale ponieważ znajdowały się bardzo daleko od nas, dopiero teraz udało się je „dostrzec”. Takie odkrycie to naukowa rewelacja. Nie byłoby jej, gdyby nie ciekawość pewnego doktoranta. Sygnał radiowy z prastarych gwiazd nie został zarejestrowany przez żaden z horrendalnie drogich teleskopów należących do największych instytucji naukowych na świecie. Tego sygnału nie zarejestrował nawet żaden ze znajdujących się na orbicie satelitów. Udało się to niewielkiej, bo mającej zaledwie dwa metry antenie.

Pomysł, by wykrywać sygnał nadawany przez pojedyncze gwiazdy, które żyły miliardy lat temu na krańcach znanego kosmosu, za pomocą niewielkiej anteny, był straceńczy. Ale artykuł w ostatnim numerze pisma „Nature” pokazuje, że nauki ścisłe to wymarzone miejsce dla straceńców. Tych ciekawskich i kochających tajemnice. A jak to z tajemnicami bywa, rozwiązanie jednej odsłania kolejne. Dzięki niewielkiej antenie, która „zobaczyła” pierwsze gwiazdy naszego wszechświata, może uda się zrozumieć fenomen ciemnej materii. A to coś, co jest na pierwszym miejscu mojej listy.

Powtórzę zatem: po co zostawać naukowcem? Co w tym jest takiego wspaniałego? Ciekawość i tajemnica. Podsypana uporem. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| FELIETONY, NAUKA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.