Fizyk, który nie znał granic

14 marca zmarł urodzony 76 lat temu fizyk Stephen Hawking. Człowiek odważny i wybitny, znany na całym świecie nie tylko z powodu teorii fizycznych, którymi się zajmował. Gdyby chcieć powiedzieć o nim jedno zdanie, brzmiałoby ono: „Człowiek, który nie znał granic”.

A granice akurat Hawking powinien znać doskonale. Od wczesnej młodości cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne. Choroba doprowadziła go do stanu, w którym w żadnym aspekcie życia nie był samodzielny. W żadnym – z wyjątkiem myślenia. Stephen Hawking był matematykiem i fizykiem teoretykiem. Zajmował się tematami tak abstrakcyjnymi, że nawet dla kolegów po fachu jego prace były niezwykle skomplikowane. Przez 40 lat naukowej kariery opracował hipotezę parowania czarnych dziur, zajmował się grawitacją kwantową i opracował twierdzenie dotyczące osobliwości. Czyli takich miejsc, w których przyspieszenie grawitacyjne albo gęstość materii mają nieskończoną wartość. W osobliwości mają nie działać prawa przyrody, które znamy z naszego nieosobliwego otoczenia.

Spełnione marzenie fizyka

Jak wszyscy mylił się i błądził. Wiele z rzeczy, którymi się zajmował, nie potwierdziło się eksperymentalnie. Ale tak działa nauka. Teoretycy szukają, fizycy eksperymentalni próbują podważyć. Podważaniem zajmował się i Hawking. Wielokrotnie mówił, że zabawa sztuczną inteligencją jest bardzo groźna. Mówił też, że nie mamy wyjścia, w dłuższej perspektywie musimy opuścić Ziemię. Uważał, że kosmos jest pełen życia. „Na mój matematyczny rozum – same liczby sprawiają, że myślenie o istotach pozaziemskich jest całkowicie racjonalne. Prawdziwym wyzwaniem jest dowiedzieć się, jak te istoty mogą wyglądać” – powiedział kiedyś.

Dla szerszego odbiorcy nie był jednak znany ani z prac o czarnych dziurach, ani z hipotez z zakresu grawitacji kwantowej. Był znany jako autor książki „Krótka historia czasu”, którą wydał w 1988 r. Później powiedział, że jego marzeniem było napisanie książki o fizyce, którą będą sprzedawali na lotniskach. I dopiął swego. Jego „Krótka historia czasu” przez wiele tygodni nie schodziła z listy bestsellerów w wielu krajach świata. Rekordowo długo, bo przez 237 tygodni, znajdowała się na liście najlepiej sprzedających się książek brytyjskiej gazety „The Sunday Times”. W sumie na całym świecie sprzedano kilkadziesiąt milionów egzemplarzy. Publiczne wystąpienia Hawkinga oraz publikacje, w których omawiał współczesną kosmologię i własne odkrycia, uczyniły z niego akademicką sławę.

Poczuć nieważkość

Dziesięć lat temu Hawking powiedział, że weźmie udział w suborbitalnym locie, że chce poczuć nieważkość. I poczuł. Kilka miesięcy później znalazł się na pokładzie specjalnie dostosowanego do tego typu eksperymentów boeinga 727. Samolot osiem razy wznosił się na wysokość około 8 km, a następnie „wyłączał” silniki i spadał w dół. Dzięki temu pasażerowie czuli nieważkość. W ten sposób szkoli się ludzi, którzy zostaną wysłani w kosmos. Hawking nie zdążył polecieć na orbitę, ale spełnił swoje marzenie. I przekroczył granicę, która dla osób sparaliżowanych była nieprzekraczalna. W jednym z wywiadów o doświadczeniu nieważkości powiedział, że po raz pierwszy od 40 lat mógł się poruszać bez wózka inwalidzkiego. To niesamowite – fizyk uwięziony w sparaliżowanym ciele, człowiek, który zajmuje się najbardziej abstrakcyjnymi i odległymi problemami, jakie tylko można sobie wyobrazić, czuje wolność w stanie nieważkości.

O kosmosie prof. Hawking wypowiadał się wiele razy. W jednym z wywiadów mówił, że zdobywanie go, choć wiąże się ze sporym ryzykiem dla pionierów, jest w zasadzie koniecznością. „Jestem przekonany, że życie na Ziemi jest podejmowaniem wciąż rosnącego ryzyka zostania zmiecionym przez kataklizm w rodzaju nagłej wojny nuklearnej, genetycznie zmodyfikowanego wirusa lub inne niebezpieczeństwa. Jestem przekonany, że ludzkość nie ma przyszłości, jeśli nie uda się wyruszyć w przestrzeń kosmiczną. To dlatego chcę zwiększyć zainteresowanie eksploracją kosmosu” – powiedział w jednym z wywiadów. Hawking szacował nawet, że na przeniesienie się poza Ziemię mamy dokładnie 1000 lat. Dlaczego akurat tyle? Tego już nie uzasadnił.

Gwiazda

Hawkinga czasami porównywano do Newtona albo Einsteina. To nietrafne porównania. Newton za życia nie był osobą powszechnie znaną i szanowaną. Jemu współcześni często uważali go za wariata, a trudny charakter nie ułatwiał nawiązywania kontaktów. Einstein był człowiekiem wybitnym, fizykiem, który zmienił sposób postrzegania rzeczywistości. Dokonał tego dzięki swoim teoriom. Einstein był gwiazdą popkultury z powodu nauki, którą się zajmował.

Hawking nie był ani Newtonem, ani Einsteinem. Był gwiazdą z powodu nauki, o której opowiadał. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że gdyby Hawking był biologiem i potrafił tak pisać o biologii, jak pisał o fizyce, dzisiaj porównywalibyśmy go do Mendla albo Darwina. To nie fizyka, teorie o czarnych dziurach, grawitacja kwantowa, twierdzenia o osobliwościach itd. były tym, co ludzie kochali w Hawkingu. To jego osobowość, specyficzne poczucie humoru, dystans do siebie i niesamowita umiejętność opowiadania o fizyce – tej bardzo trudnej i abstrakcyjnej jej części – spowodowały, że dzisiaj tylu wspomina profesora uwięzionego na wózku, który nie uznawał żadnych granic.•

Hawking a Bóg

Stephen Hawking był wieloletnim członkiem Papieskiej Akademii Nauk (od 1986 roku). Spotykał się z Pawłem VI, Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem. Akademia napisała tweeta: „Jesteśmy zasmuceni odejściem uczonego, który był tak wierny naszej Akademii. Czterem papieżom, których spotkał, mówił, że pragnie postępu w relacjach między wiarą a umysłem naukowym”. Sam Hawking deklarował albo że jest agnostykiem, albo że ateistą. Z upływem lat wypowiadał się o nieistnieniu Boga coraz bardziej kategorycznie. Sugerował, że najnowsza fizyka czyni hipotezę Boga zbędną. W słynnej „Krótkiej historii czasu” napisał, że odkrycie tzw. teorii wszystkiego sprawi, że „poznamy myśl Boga”. Później tłumaczył się w mediach z tego zwrotu: „Co miałem na myśli, pisząc, że »poznamy myśl Boga«? Poznamy wszystko, co myślałby Bóg, gdyby istniał. Ale On nie istnieje. Jestem ateistą”. W książce „Wielki projekt” z 2010 roku wyraził opinię, że same prawa fizyki wyjaśniają zagadkę powstania świata. „Ponieważ istnieje prawo grawitacji, wszechświat może i będzie się stwarzał sam z niczego”. „Spontaniczne stworzenie jest przyczyną, dla której istnieje raczej coś niż nic, wyjaśnia, dlaczego jest Wszechświat, dlaczego jesteśmy my. (…) Nie jest konieczne przywoływanie Boga, by zapalić lont i wprawić Wszechświat w ruch”. Ks. prof. Michał Heller komentując tę opinię, zauważył, że „nawet gdyby udało się zbudować poprawną teorię fizyczną »powstawania świata z niczego«, zgodnie z »logiką praw fizyki«, pozostaje głęboko filozoficzne pytanie, skąd się wzięły prawa fizyki”. W filmie pt. „Ciekawość” Hawking mówi: „Mój pogląd jest taki, że najprostsze wytłumaczenie jest takie, że nie ma Boga. Nikt nie stworzył Wszechświata i nikt nie kieruje naszym losem. To prowadzi mnie do uświadomienia sobie, że prawdopodobnie nie ma nieba i nie ma życia po śmierci”. Uczony zna już prawdę, ale nie może podzielić się swoimi najnowszymi odkryciami. Wbrew Hawkingowi nie musimy wcale wybierać: albo fizyka, albo Bóg. Można wierzyć fizykom, gdy mówią o fizyce (niekoniecznie o Bogu) i teologom, gdy mówią o Bogu (niekoniecznie o fizyce).

ks. Tomasz Jaklewicz

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Bart
    22.04.2018 15:56
    Autor pisze:"Wbrew Hawkingowi nie musimy wcale wybierać: albo fizyka, albo Bóg."
    Moja uwaga: Fizykę za naukę uważa prawie 100% ludzi na świecie, teologię (katolicką) uważa za godną uwagi maksymalnie 17,8% ludzi na świecie, bo tyle jest katolików. Pozostałe 82,2 % mają swoje prawdy teologiczne lub jak ateiści nie uznają tych prawd wcale. Czy można ufać teologom? Wybór należy do Ciebie!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja