Przez kulawy recykling toniemy w śmieciach

Makulatura, plastiki i szkło są chodliwym towarem, ale tylko według unijnych teorii. W praktyce w Polsce na surowce nie ma chętnych - pisze w środę "Dziennik Gazeta Prawna". Według gazety "tracą na tym wszyscy, ze środowiskiem na czele".

Jak czytamy w "DGP", naukowcy i eksperci z klastra gospodarki odpadowej i recyklingu apelują o szybkie i radykalne zmiany w przepisach. "W liście skierowanym do ministra środowiska przekonują, że nie przestawimy gospodarki na nowoczesne tory, jeżeli nie odciążymy gmin, przykręcając jednocześnie finansową śrubę firmom wprowadzającym odpady na rynek".

Chodzi o wdrożenie zasady "zanieczyszczający płaci" i rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). "W innym przypadku wprowadzone w ubiegłym roku nowe zasady selektywnego zbierania odpadów skończą się porażką. W skrajnej sytuacji surowce wtórne będą znowu trafiały na składowiska albo do spalarni" - mówi gazecie Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Przypomina, że obowiązek finansowania kosztów zbiórki i recyklingu przez producentów zapisano w dyrektywach UE i ustawach. Niestety przepisy te nie zdały egzaminu. "Z szacunkowych wyliczeń wynika, że firmy te powinny ponosić koszty selektywnego zbierania i przetwarzania odpadów w wysokości ok. 1 mld zł w skali roku. Tymczasem do organizacji odzysku oraz urzędów marszałkowskich wpływa z tego tytułu niespełna 50 mln zł" - zwraca uwagę Matlak.

Jak pisze "DGP", swoje na sumieniu mają również samorządy. Jak przekonują eksperci, często zawodzą lokalne systemy segregacji - odpady, które mogłyby być przetworzone, już na etapie ich wyrzucania zostały pomieszane i zabrudzone. A to sprawia, że końcowy produkt, o ile w ogóle zostanie poddany recyklingowi, jest kiepskiej jakości.

Gazeta zapytała ministerstwo środowiska, czy rozważa wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producenta. "Resort potwierdza, że ROP przesuwa ciężar zarządzania niektórymi odpadami z samorządów na firmy" - czytamy. "To z kolei stymuluje je do takiego projektowania opakowań, by zapobiegać powstawaniu nadmiernej ilości odpadów i zwiększać potencjał ich recyklingu" - cytuje "DGP" odpowiedź biura prasowego ministerstwa.

Rzecznik prasowy ministerstwa Andrzej Brzózka podkreśla, że na forum unijnym dobiegają końca prace nad pakietem odpadowym, na który składa się kilka projektów dyrektyw, m.in. ws. odpadów. Zaproponowano w nich m.in. rozszerzenie obowiązku selektywnego zbierania śmieci i określenie minimalnych wymagań rozszerzonej odpowiedzialności producenta - czytamy.

«« | « | 1 | » | »»
  • nika
    18.04.2018 09:14
    Sam fakt, że każda miejscowość ma inne zasady określania - mokrych, suchych (to, co u jednych zalicza się do suchych, to u innych do mokrych), oraz sposobu selekcjonowania pozostałych wybranych (np. same pety albo wszystkie plastiki) świadczy o tym, że to jest działanie pozorne. Już nie mówiąc o tym, czego sama byłam świadkiem, kiedy przyjeżdżający transport wywozu wszystkie uprzednio posortowane plastiki papiery szkła itp. wrzucał do jednego wspólnego - "suchego" kontenera. I po co to wszystko? Czy tylko dla podwyższenia opłat za niesortowanie? W moim mieście tak się zaczęło - rozliczanie za...trzy lata wstecz i horrendalne kwoty. I komu co teraz udowodnić?
  • gość
    18.04.2018 11:47
    Jeżeli śmieci trafiają do spalarni, to i tak dobrze bo można z tych śmieci wyprodukować ciepło i/lub prąd i częściowo odpada problem segregacji. Niestety "ciemnota" protestuje przeciw budowie spalarni.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.