Czysty gabinet, czyste leczenie

Jak zmniejszyć ryzyko zakażenia groźnymi bakteriami – mówi doktor n. med. Marcin Wieliński – prezes Europejskiego Stowarzyszenia Czyste Leczenie, chirurg stomatologiczny.

Tomasz Rożek: Współtworzył Pan nowe standardy czystości w gabinetach, bo uznał Pan, że te, które obowiązują, są niewystarczające?

Dr Marcin Wieliński: Standardy, prawo, które w Polsce obowiązuje, nie wymagają w tym względzie korekt. Gorzej jest z praktyką. Zastosowanie opracowanych przez nas procedur może znacznie ograniczyć ryzyko zakażenia szpitalnego w gabinecie dentystycznym, spowodowanego krwiopochodnymi patogenami, tj. HCV, HBV i HIV, a także prątkami gruźlicy, meningokokami, gronkowcem, paciorkowcem i w obecnych czasach niebezpieczną bakterią Klebsiella pneumoniae.

Dlaczego zainteresował się Pan tematem polepszania procedur?

Trochę przez przypadek, ale głównie dzięki mojej świętej pamięci mamie – mikrobiologowi. W 2007 r., używając, jak większość lekarzy dentystów, rękawiczek diagnostycznych, zauważyłem, że wiele z nich ma wady produkcyjne. Zgrubienia, spękania, a nawet dziury. Pomyślałem, że skoro producent na to nie zważa, to czy można liczyć na bezpieczeństwo mikrobiologiczne tego wyrobu? Wspólnie ze szpitalem w Rybniku przeprowadziliśmy badania mikrobiologiczne dostępnych na rynku rękawic diagnostycznych. Badania potwierdziły nasze obawy. Użycie tych rękawic mogło grozić zakażeniem łącznie z sepsą. Czyste ręce są podstawą tych wszystkich procedur, o których mówimy.

Na co ja, jako pacjent, powinienem zwracać uwagę, wchodząc do gabinetu lekarskiego?

Pewne rzeczy można sprawdzić już na progu gabinetu. Czy personel wita się z pacjentem w rękawiczkach, czy zakłada je później? Czy lekarz przy panu myje ręce? Czy przy panu zakłada rękawiczki i odpowiedni fartuch? Czy wszystko, co ma kontakt z krwią bądź śliną, jest jednorazowego użytku, podlega procedurze dezynfekcji i czy jest to przy panu odpakowywane? Lekarz, który dotyka pacjenta w czasie zabiegu, np. stomatologicznego, nie może dotykać w tym czasie przedmiotów, na których są bakterie. Nie może odbierać telefonów, pisać na komputerze czy w kartotece. Do tego powinien mieć osobę asystującą. To minimum, które nie we wszystkich miejscach jest przestrzegane.

Co może grozić pacjentowi w gabinecie, który mikrobiologicznie nie jest czysty?

W takim miejscu może, choć oczywiście nie musi, dojść do zakażenia szpitalnego. Większość z takich infekcji dla zdrowego, młodego człowieka nie stanowi dużego zagrożenia, ale zdarzają się takie, które mogą być bardzo niebezpieczne albo uciążliwe. Szczególnie narażeni są na nie najmłodsi i najstarsi oraz osoby z obniżoną odpornością immunologiczną.

Polskie prawo określa, jak powinny wyglądać te procedury. Tyle tylko, że prawo sobie, a życie sobie. Obnaża to raport NIK. Co jest powodem takiej sytuacji? Brak świadomości służby zdrowia czy pieniędzy?

Winne jest i jedno, i drugie. Brak świadomości u lekarzy często wynika z braków w edukacji studentów medycyny. W przypadku państwowej służby zdrowia na to nakłada się kwestia niedoborów finansowych. Samymi pieniędzmi bym jednak problemu nie tłumaczył, bo odpowiedniej czystości nie przestrzega się także w wielu gabinetach prywatnych, w których przecież płacimy za usługę medyczną. Tak zwane cięcie kosztów jest często tylko pozorną oszczędnością. Zamiana standardowych rękawic diagnostycznych na sterylne zabiegowe to różnica zaledwie 1,30 zł, a korzyść dla pacjenta i lekarza jest bezcenna. Bo przecież „Primum non nocere”.

Raport NIK wspomina także o bałaganie instytucjonalnym. Jak on może wpływać na czystość gabinetów?

Jeden przykład: Ministerstwo Zdrowia zrzuciło na nas obowiązek samokontroli gabinetów co 6 miesięcy. I tak oto sam wypisuję dokumenty kontrolne dotyczące mojego gabinetu. Takie są przepisy. Co jakiś czas na kontrolę przychodzi sanepid, ale zapowiada ją z trzytygodniowym wyprzedzeniem. Proszę mi wierzyć – w trzy tygodnie można zrobić wszystko, żeby było ładnie i czysto. To trochę tak, jak gdyby to na panu leżał obowiązek kontrolowania siebie w czasie jazdy samochodem, a nawet wypisywania sobie mandatów, i trochę tak, jak gdyby policja informowała pana, że na rogu ulic Mickiewicza i Sienkiewicza w poniedziałek za trzy tygodnie będzie na pana czekała z radarem. Uważam, że kontrolą i wsparciem dla lekarzy, dla personelu mogłyby być niezależne pielęgniarki epidemiologiczne. Niezależna kontrola z zewnątrz jak mało co motywuje do zachowania standardów. Rośnie także świadomość pacjentów. Tam, gdzie społeczeństwo jest bardziej wymagające, gdzie prawnik siedzi pod drzwiami gabinetu lekarskiego, bardziej pilnuje się procedur.

Jest Pan jednym z założycieli Europejskiego Stowarzyszenia Czyste Leczenie. Czym ta organizacja się zajmuje?

Promocją, edukacją, ale także certyfikacją jednostek, które chcą pracować zgodnie z naszymi zaleceniami. Wyszukujemy i wyróżniamy placówki, które tych procedur i zaleceń przestrzegają. Nie mam wątpliwości, że dzisiaj jest lepiej niż 10 lat temu, kiedy zaczynaliśmy. Ale jest jeszcze sporo do zrobienia. Także dlatego, że na horyzoncie pojawił się nowy, groźny przeciwnik, czyli bakterie, które są oporne na znane nam antybiotyki.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.