Znowu woda?

Z wodą na Marsie można się pogubić. Co jakiś czas słyszymy, że ją tam znaleziono. Znowu świat obiegła wiadomość – sensacyjna, a jakże – że na Marsie jest woda. To jest sensacja większa niż poprzednio. Już tłumaczę dlaczego.

Mars jest planetą bardzo podobną do Ziemi. Jest podobnej wielkości (choć mniejszy) i skalisty. Ponadto w przeszłości miał gęstą atmosferę (dzisiaj są jej resztki), jak również pole magnetyczne, które chroniło wszystko, co znajdowało się na jego powierzchni. Dzisiaj tej tarczy nie ma, choć na Ziemi wciąż ona istnieje. Mars leży również w tzw. strefie życia, czyli nie jest ani za daleko, ani za blisko Słońca. W tej strefie życia, w Układzie Słonecznym, w zasadzie są tylko dwie planety: Ziemia i Mars.

Podsumujmy: Marsa możemy spokojnie nazwać drugą Ziemią. Ma wiele cech wspólnych z Niebieską Planetą, choć niektóre odeszły już do przeszłości.

Co z tą wodą?

Piszę o magnetyzmie, twardej powierzchni, uciekającej atmosferze i strefie życia… No właśnie, żeby gdzieś istniało życie, musi być ciekła woda. To warunek konieczny, choć niestety niewystarczający. Woda może istnieć bez życia, ale życie nie może istnieć bez wody. I to można rozumieć na dwa odrębne sposoby. Pierwszy to życie, które jest na Marsie. Jeżeli miałoby tam coś żyć, musi istnieć płynna woda. Nie ma innej możliwości. No i kontekst drugi. Jeżeli na Marsie miałaby powstać ludzka kolonia, musimy mieć tam źródła wody. Inaczej nie przetrwamy, niczego tam nie założymy.

O wodzie na Marsie mówiono wiele razy. Już w latach 70. XX wieku, gdy na Ziemię dotarły zdjęcia wykonane przez sondy Mariner i Viking, zauważono, że powierzchnia planety w wielu miejscach musiała być ukształtowana przez płynącą i stojącą wodę. Na Ziemi wiele identycznych struktur wyrzeźbiły rwące potoki. Inne struktury powstały w wyniku powolnego odkładania się materiału osadowego. Gdzie – w takim razie – podziała się woda, która musiała tam kiedyś być? A może w całości wyparowała? Woda, która była na powierzchni, w otwartych akwenach rzeczywiście wyparowała. Gdy atmosfera zaczęła stawać się coraz rzadsza, gwałtownie spadało ciśnienie, a wraz z nim temperatura wrzenia wody. Ta w końcu zagotowała się i wyparowała. Dosłownie – uleciała w kosmos. Ale czy Mars w ten sposób pozbył się całej wody?

Pod koniec lat 70. i w zasadzie przez całe lata 80. XX wieku na zdjęciach wykonanych z orbity zauważano, że bieguny pokrywa biała substancja. Tak jak gdyby był tam śnieg albo lód. Przez dłuższy czas nie było pewności, czy to zamarznięta woda. Mógł to być na przykład zamarznięty dwutlenek węgla (tzw. suchy lód). Dzisiaj – choć nie wylądowaliśmy tam ani nie pobraliśmy stamtąd próbek – przychylamy się do stwierdzenia, że na biegunach Marsa występuje zamarznięta woda. Ten wniosek był sensacją. Pierwszą, ale nie ostatnią w tym temacie. Sensacją w pewnym sensie na raty. W 2002 roku sonda Mars Odyssey wykryła zamarzniętą wodę w marsjańskim gruncie. W roku 2004 istnienie wodnego lodu na biegunach planety potwierdził europejski orbiter Mars Express.

Co tam spływa?

W 2005 roku Mars Express odkrył, że zamarznięta woda znajduje się nie tylko na biegunach Marsa, ale także na dnie większych kraterów. To była kolejna sensacja. Bieguny to nie jest dobre miejsce dla budowania marsjańskiej bazy. Z kolei budowanie rurociągów, które transportowałyby wodę do miejsc, w których mogłaby powstać ludzka osada, jest nierealne. A tymczasem okazuje się, że wystarczy znaleźć odpowiedni krater, a prawdopodobieństwo znalezienia w nim wody staje się całkiem spore. W 2010 roku dowiedzieliśmy się, że już nie trzeba osiedlać się w pobliżu kraterów, bo wodę w czerwonym gruncie – zamarzniętą – znalazł amerykański łazik Spirit. W tym samym roku sonda Mars Reconnaissance Orbiter znalazła skalne minerały, które musiały powstać w wodzie. Kolejna sensacja wybuchła w 2013 roku, gdy dzięki danym zebranym przez łazik Curiosity dowiedzieliśmy się, że kilka procent powierzchni marsjańskiego gruntu stanowi wodna zmarzlina. Wystarczy tylko takie miejsca znaleźć.

Zanim wiele z tych odkryć nastąpiło, na zdjęciach z powierzchni planety (przedstawiających wysokie górskie zbocza) zauważono pojawiające się ślady, przypominające wycieki czy sezonowe źródełka. Znowu trzeba było się opierać tylko na zdjęciach i ich analizie, bo żaden lądownik nie znalazł się w bezpośredniej bliskości tego zjawiska. Pytania w zasadzie były podobne do tych, które kilkadziesiąt lat wcześniej zadawano w związku z zamarzniętymi biegunami. Jaką mamy pewność, że to woda? Krok po kroku tej pewności nabieraliśmy. Pomogły zdjęcia radarowe oraz to, że szczególnie często wypływy cieczy ze zboczy górskich miały miejsce wtedy, gdy na zbocze padały promienie słońca. Zupełnie tak, jak gdyby ogrzany, znajdujący się płytko pod powierzchnią gruntu lód topił się i wypływał. Prawdziwa sensacja wybuchła w 2015 roku, gdy okazało się, że to rzeczywiście są źródełka wody. Z badań wynikało, że nie jest to woda czysta, ale raczej gęsta solanka. Nauka zna bakterie, które żyją w bardzo słonym środowisku wodnym, a odsalanie wody jest o wiele łatwiejsze niż sprowadzanie jej z biegunów albo przywożenie z Ziemi.

Jezioro? Na Marsie?

Jakkolwiek by spojrzeć na wszystkie te sensacje, brakuje chyba tej najważniejszej, czyli doniesienia o odkryciu zbiornika z płynną wodą. Nie wystarczą sensacje o wodzie zamar- zniętej czy o śladach wody, która wypływa z ogrzanych przez Słońce zboczy. Potrzebne jest jezioro. Na powierzchni Marsa akwenu nie znajdziemy. Ciśnienie około 100 razy mniejsze niż ziemskie i znacznie niższa temperatura powodują, że wszystko, co mogło być płynne, zamarzło albo wyparowało. No, chyba że „schowało się” pod ziemią. W najnowszym numerze czasopisma „Science” opublikowano sensacyjny artykuł, z którego wynika, że naukowcom analizującym dane z jednego z przyrządów sondy Mars Express udało się znaleźć podziemne jezioro wypełnione płynną wodą. Wystarczy się do niego wwiercić i pompować. Woda najpewniej jest przeraźliwie słona, ale jej odsolenie (gdyby zachodziła taka potrzeba) nie stanowi problemu. Jezioro leży pod grubą na 1,5 kilometra warstwą lodu na południowym biegunie planety. Odkryto je dzięki urządzeniu MARSIS (Mars Advanced Radar for Subsurface and Ionosphere Sounding), które – zainstalowane na pokładzie sondy – działa jak georadar, a chcąc znaleźć bliższą nam analogię, można powiedzieć, że działa jak… lekarskie USG. Emituje ono w kierunku powierzchni Marsa fale radiowe, które odbijając się od poszczególnych warstw gruntu, tworzą jego obraz do głębokości kilku kilometrów w głąb. Dokładnie jak USG pokazuje, co znajduje się pod warstwą skóry. I w przypadku USG, i w przypadku georadarów analizowane jest echo tych odbić. Na tej podstawie powstaje przekrój geologiczny. Na jednym z analizowanych obszarów na tej mapie wyraźnie widać podziemny zbiornik wody. Specjaliści twierdzą, że nie ma wątpliwości, iż to płynna woda.

Posługując się georadarami, naukowcy odkrywali podziemne zbiorniki płynnej wody także na Ziemi, np. pod lodami Antarktydy czy Grenlandii. Ten na Marsie, na razie jedyny znany, ma średnicę około 20 km. Ale nie ma powodów, by sądzić, że pod czerwonym gruntem nie ma innych jezior. Skoro takie są na Ziemi, dlaczego nie miałyby być i tam?

Co z tego wynika?

Wiele lat temu zauważono, że marsjańskie bieguny pokryte są czymś białym. Po latach badań stało się jasne, że to zamarznięta woda. Potem odkryto lód w zagłębieniach kraterów, w kolejnych latach – w wielu innych miejscach pod powierzchnią gruntu. Kolejnym krokiem było odkrycie, że pod wpływem promieni słonecznych ze zboczy marsjańskich gór wycieka woda, a dzisiaj okazuje się, że pod powierzchnią planety są jeziora (a na pewno jedno) wypełnione płynną wodą. Jaki będzie kolejny krok? Znalezienie takich jezior nie w okolicach biegunów, ale także na innych szerokościach geograficznych. A gdy do tego dojdzie… pozostanie odkrycie śladów życia i… wybudowanie na Marsie bazy.

Jeszcze niejedno sensacyjne odkrycie przed nami. Obiecuję. •

„Sonda 2”, niedziela 5 sierpnia, godz. 14.05.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    04.09.2018 14:31
    Kiedy przestaniemy się zachwycać wysyłaniem coraz lepszych robotów na inne planety i ciała niebieskie, dokonywanymi przez nie odkryciami, tylko w końcu sami gdzieś się ruszymy?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.