Dobrodziejstwo i przekleństwo

Szczepienia pomagają w walce z chorobami zakaźnymi. Jednak NOP, czyli niepożądane odczyny poszczepienne to nie mit.

Na Mazowszu pojawiło się ognisko odry – ta wiadomość zelektryzowała kraj. Wkrótce potem Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy znoszącej obowiązek szczepień.

W podwarszawskim Pruszkowie i okolicach zachorowało na odrę 17 osób. Jak powiedział nam rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar, zachorowania zaczęły się od osób pochodzących z Ukrainy, które niedawno odwiedziły rodzinny kraj. Później wirus dopadł m.in. 6-osobową rodzinę, w której 4 osoby były zaszczepione.

Moskiewska szczepionka

W przeszłości odra była często spotykana. Od połowy lat 50. XX w. śmiertelność z powodu tej choroby zaczęła w Polsce spadać. Nadal notowano od 70 do 120 tys. zachorowań rocznie, a co kilka lat nawet do 200 tys., ale odra bez powikłań zaczęła uchodzić za chorobę, którą każdy musi przejść. Powikłania (do najcięższych należy zapalenie mózgu) pozostawały śmiertelne. Pod koniec lat 60. zaczęto próbnie stosować szczepionki, a w 1975 r. stały się one obowiązkowe. Zapadalność na odrę, jak i liczba zgonów z jej powodu stopniowo spadła. Miało to jednak swoją cenę. Przekonała się o tym Renata.

Renata mieszka w 20-tysięcznym mieście na południu Polski. Została zaszczepiona na odrę w 1978 r., jako małe dziecko, za pomocą substancji z Moskiewskiego Instytutu Preparatów Wirusowych. Problemy zaczęły się 3 tygodnie później. Pojawiły się wymioty i gorączka. Okazało się, że dziewczynka ma guza mózgu z wodogłowiem. W klinice Śląskiej Akademii Medycznej guz został wycięty, a w głowie małej pacjentki umieszczono zastawkę odsączającą nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego. Badania wykazały, że w płynie występuje wirus odry. Jak mówi dziś Renata, obecność wirusa odnotowano w dokumentach, ale na tym się skończyło. – Lekarze tłumaczyli moje problemy wadliwą partią szczepionki, ale kto w latach 70. stwierdzał NOP? – opowiada „Gościowi” Renata. – W dodatku karty szczepień zaginęły.

Kobieta ma 42 lata i żyje z zastawką w głowie. Jako dziecko musiała korzystać z indywidualnych lekcji, nie mogła jeździć na obozy ani korzystać z roweru. Do dziś zmaga się z bólami i zawrotami głowy. Wyszła za mąż i urodziła dziecko, ale całe życie jest na rencie, o którą co kilka lat musi walczyć z urzędami. – Nie użalam się nad sobą, ale bardzo trudno mi funkcjonować. Wczoraj całe popołudnie głowę rozrywało mi z bólu, prawie nie widziałam. Jutro jadę do neurologa, w grudniu neurochirurg, do tego kardiolog, gastrolog i badania w kierunku nowotworów – wylicza.

Powrót wirusa

W 2010 r. odnotowano zaledwie 13 zachorowań na odrę. Liczba ta rosła z roku na rok, by w 2014 r. osiągnąć poziom 110 przypadków. Później wskaźniki zaczęły falować. W 2014 r. liczba chorych spadła do 48, w 2016 r. wzrosła do 132, w 2017 r. znowu spadła – do 58. Tymczasem odsetek zaszczepionych dzieci regularnie, choć nieznacznie maleje. Do 2010 r. przekraczał on 99 procent. W 2014 r. zastrzyk dostało 97 proc. maluchów, rok później – 96,3 proc., a w 2016 r. – 95,5 procent. Dane z roku 2017 ciągle są niepełne, ale prawdopodobnie zaszczepiono nieco mniej niż 95 proc. dzieci. To odsetek uznawany za pierwszą granicę bezpieczeństwa. Jak wyjaśnia Jan Bondar, poniżej 95 proc. zaszczepionych mogą się pojawiać ogniska odry, tak jak to się obecnie dzieje, ale nie ma prawa wybuchnąć epidemia. Gdyby szczepionki dostało mniej niż 80 proc. osób, wirus mógłby się już rozprzestrzeniać swobodnie.

Badania prof. Włodzimierza Guta z Państwowego Zakładu Higieny wskazują, że nie mamy w Polsce rodzimego wirusa odry. Inaczej jest u naszych sąsiadów. W Rosji zachorowało w tym roku 19 tys. osób, a na Ukrainie – 32 tysiące. Tymczasem w Polsce w obecnym roku wirus dopadł ok. 130 osób. Jak mówi rzecznik GIS, wszystkie tegoroczne ogniska zaczęły się od ludzi przyjeżdżających z zagranicy. Tak było w styczniu w Ostródzie i latem w Kielcach. W tym drugim przypadku dziecko zachorowało podczas pobytu na Ukrainie. Odrę złapała polska pielęgniarka, która była szczepiona. Mając już gorączkę, kobieta poszła na egzamin, w którym uczestniczyło około setki innych pracownic szpitali. Kwarantannie trzeba było poddać 120 osób.

Polska na czele

Liczba obowiązujących w Polsce szczepień należy do najwyższych w Europie. Już w pierwszej dobie po urodzeniu dzieci dostają szczepionki przeciw gruźlicy (BCG) i wirusowemu zapaleniu wątroby. W 2. miesiącu życia otrzymują drugą dawkę szczepionki przeciwko WZW, a także przeciw tężcowi, błonicy i krztuścowi, pałeczce hemofilnej oraz pneumokokom. W 3. miesiącu przychodzi kolej na polio, a między 13. a 15. miesiącem na szczepionkę przeciw odrze, śwince i różyczce. Niektóre z tych szczepionek podaje się kilka razy – od 3. do 18. miesiąca życia. Tymczasem we Włoszech nie szczepi się dzieci poniżej 3. miesiąca życia. Później lekarze zachęcają do szczepień, które są darmowe, ale nie ma prawnego obowiązku przyjmowania ich. Prawo może się zmienić, bo w ostatnich latach na Półwyspie Apenińskim pojawiły się nowe choroby. Już teraz niektóre żłobki i przedszkola nie chcą przyjmować nieszczepionych dzieci. W Niemczech obowiązek szczepień istnieje, ale jest ich mniej niż w Polsce. Nie ma tych przeciw gruźlicy, a WZW podaje się noworodkom tylko wtedy, kiedy są w grupie podwyższonego ryzyka. Nie wcześniej niż w wieku 9 lat szczepi się przeciw polio. W Finlandii formalnie nie ma obowiązku szczepień, ale – od marca br. – bez szczepień przeciw 4 chorobom obywatel nie dostanie państwowej pomocy medycznej i socjalnej. W Wielkiej Brytanii lekarze zachęcają do przyjmowania szczepionek, a państwo je refunduje, ale nie ma przymusu.

Zastrzyk dla wcześniaka

Przykład krajów starej Unii zachęcił autorów projektu ustawy znoszącej obowiązek szczepień. Zdaniem twórców projektu związanych ze stowarzyszeniem Stop NOP negatywne skutki podania szczepionek nie są notowane w rejestrach medycznych. Marlena Lach, matka 3-letniej Kariny, nie ma wątpliwości, że jej córka zachorowała na padaczkę właśnie z powodu szczepionki. Dziewczynka przyszła na świat jako wcześniak w 6. miesiącu ciąży. – 10 godzin po porodzie podano jej BCG i szczepionkę przeciw WZW – relacjonuje Marlena Lach. – Producent pisze w ulotce, że nie wolno szczepić dzieci poniżej 2 kg masy ciała i z niepewnym stanem klinicznym. Karina miała 1,5 punktu w skali Apgar [od 0 do 3 punktów to stan zły – red.], wrodzone zapalenie płuc, była pod respiratorem, a mimo to została zaszczepiona. Pierwsze napady padaczkowe było widać już za chwilę, ale cały czas wmawiano mi, że to nierozwinięty układ nerwowy.

Jak opowiada matka, w dniu wypisu ze szpitala dziewczynka dostała drugą dawkę szczepionki przeciw WZW. Po 2 dniach znalazła się w szpitalu z ciężką anemią, która jest wymieniona w ulotce jako jedno z powikłań poszczepiennych. – Wiedziałam już, że problemy mają związek ze szczepionkami, ale lekarka zapytała mnie: „Chce pani, żeby ona umarła?”.

W 4. miesiącu życia Karina przyjęła szczepionkę skojarzoną 5 w 1 Pentaxim, a do tego Synflorix przeciw pneumokokom. – O godz. 17 zaszczepiliśmy ją, a o 22.00 leżała na intensywnej terapii w stanie padaczkowym – relacjonuje Marlena Lach. Dodaje, że pojawienie się NOP zostało wpisane w książeczce zdrowia dziewczynki, ale lekarka odmówiła zgłoszenia go dalej. – Tłumaczyła, że nie widziała dziecka przed szczepieniem, więc nie wie, czy padaczka jest spowodowana szczepionką – mówi matka Kariny. – Poszliśmy na drogę sądową, ale nie mamy dokumentacji. Zaginęła. Są teczki wszystkich dzieci urodzonych tego dnia, ale mojej Kariny nie ma.

Dziewczynka ma lekoodporną padaczkę. Potrzebuje rehabilitacji, żeby uczyć się chodzić i mówić.

Państwowe instytucje przekonują, że ryzyko braku szczepień mimo wszystko jest większe. Jak mówi Jan Bondar, powikłania zdarzają się rzadziej po szczepionce niż w wyniku zachorowania na odrę. – Walka o tzw. wyszczepialność to walka o życie wielu osób, nie tylko tych konkretnych, które przyjęły szczepionki – mówi rzecznik GIS. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Zawiedziony
    22.12.2018 10:32
    Artykuł jest uklonem w stronę antyszczepionkowców. Już w tytule mamy dysproporcje to tak jakby napisac o pasach bezpieczenstwa dobrodziejstwo i przeklenstwo bo zdarza sie ze w wypadku pasy powoduja obrazenia ale ratuja zycie. Trzeba porównać ilu pacjentów umiera w wyniku odry bez szczepień A nie zachorowania bo zachorowania u szczepionych nawet gdy się zdarzą to szczepionka chroni przed powiklaniami i zapewnia lagodniejsza chorobę, co przemilczano. Przytaczanie szczepionek z Rosji pozostawie bez komentarza. Artykuł antyszczepionkowcow w powaznym tygodniku wstyd
  • Aba
    05.01.2019 11:06
    Zawsze myślałam: dobrze, że udało mi się zaszczepić córkę bo znowu jest chora. A teraz z perspektyw y czasu wiem, że to były zwyczajne NOP- y. Przez dwa lata karmiłam córkę piersią, przez ten czas nikt w domu nie chorował, a tu nagle po prawie każdym szczepieniu obturacyjne zapalenie oskrzeli. W szpitalu mówiono mi, że jakieś nietypowe, jakby alergicznie. Jest wpisane w ulotce, jako możliwy skutek uboczny szczepionki. Ale o tym dowiaduję się dopiero po latach. Córcia ma teraz 10 lat, jest w pełni zdrowa. Ale od 5 miesiąca życia po każdym szczepieniu była faszerowana antybiotykami i sterydami. Nawet za cenę własnego życia nigdy więcej nie pozwolę jej zaszczepić. I nie boję się odry, sama chorowałam na nią gdy miałam 20 lat. Pracowałam wtedy w przychodni, przychodziło mnóstwo dzieci z tą chorobą. Nikt nie robił problemu. Kilkanaście dni i po chorobie, a odporność na całe życie.
  • JG
    05.01.2019 20:34
    "W Niemczech obowiązek szczepień istnieje, ale jest ich mniej niż w Polsce. Nie ma tych przeciw gruźlicy, a WZW podaje się noworodkom tylko wtedy, kiedy są w grupie podwyższonego ryzyka. Nie wcześniej niż w wieku 9 lat szczepi się przeciw polio" -Bzdury. Prosze o rzetelny research przed publikowaniem.
  • gość
    23.01.2019 13:49
    www.youtube.com/watch?v=WsqzMQINjtw
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.