Kardiologiczny problem numer jeden

Jeśli ktoś rok temu spał na jednej poduszce, a teraz, broniąc się przed dusznościami, musi dołożyć trzecią, ewidentnie cierpi na niewydolność serca. Kiedy na dodatek szybko się męczy przy wchodzeniu po schodach, to potwierdzenie, że taka diagnoza jest pełnoprawna.

Uszkodzone serce mogą mieć zarówno dwudziestolatkowie, jak i osiemdziesięciolatkowie. Najczęstszym powodem niewydolności są nieleczone nadciśnienie i choroba wieńcowa, czyli miażdżyca. Profesor Gąsior: – Miażdżyca i powikłania dotykają mężczyzn około 60. roku życia i kobiet o dziesięć lat starszych. U osób młodszych przyczyną niewydolności bywa zapalenie mięśnia sercowego albo np. wrodzone kardiomiopatie.

Na zabrzańskim oddziale kardiologii poznajemy pana Pawła spod Częstochowy, u którego w styczniu tego roku zdiagnozowano właśnie kardiomiopatię przerostową. Dwa tygodnie przed przyjściem do szpitala był zdolny do przejścia bez zmęczenia jedynie 15 metrów. Został poddany zabiegowi ablacji alkoholowej, czyli prowokowanemu zawałowi. – To jeden z nielicznych przypadków, gdy tworzymy powikłanie pod postacią zawału, żeby choremu pomóc – wyjaśnia prof. Gąsior. – Przychodzi do nas pacjent bez zawału, wychodzi po zawale i jeszcze jest zadowolony. Wczoraj, tydzień po zabiegu, bez zmęczenia pan Paweł pokonał 7 km.

Lekarze podkreślają, że u starszych chorych nie są w stanie stosować tak agresywnego leczenia jak u młodszych, bo ich śmiertelność jest wyższa, a poza tym trzeba uważać na obciążenia dodatkowymi chorobami. – U osób starszych skupiamy się na poprawie jakości życia, u młodszych staramy się usunąć dolegliwości, stosując agresywne leczenie farmakologiczne i zabiegowe – mówi prof. Gąsior.

Uważna rozmowa

Obaj profesorowie przyznają, że niewydolność serca dotyka głównie starszych, bo średni wiek chorych wynosi 75 lat. – Połowa naszych pacjentów ma powyżej 75 lat – mówi prof. Poloński. – Prawdopodobieństwo, że osoba po 75., 80. roku życia ma duszność nie tylko z powodu wieku, ale uszkodzenia serca, wynosi od 30 do 40 proc. Starsi męczą się nie tylko dlatego, że z wiekiem funkcjonowanie ich układu krążenia jest gorsze, ale właśnie z powodu niewydolności serca.

Jej objawy łatwo może rozpoznać lekarz rodzinny, ale i sam pacjent. Niezależnie od wieku powinna nas zaniepokoić każda nasilająca się gwałtownie duszność. Na przykład sytuacja, kiedy trzydziestolatek zaczyna mieć mocną zadyszkę po wejściu na trzecie piętro. – Oprócz duszności i szybkiego męczenia się symptomami choroby są widoczne obrzęki obwodowe, objawiające się opuchlizną nad kostkami nóg, powiększeniem obwodu brzucha, zastojem nad płucami, który można stwierdzić, osłuchując chorego – wylicza prof. Poloński. – Częste oddawanie moczu nocą, jeśli nie jest spowodowane przerostem prostaty, wynika z przyspieszenia akcji chorego serca, które musi intensywniej pracować w związku z większym przepływem krwi przez nerki. W zdiagnozowaniu choroby istotne jest też stwierdzenie przez lekarza strukturalnych zmian w sercu za pomocą zapisu elektrokardiograficznego, echa serca, rentgenu klatki piersiowej, rezonansu elektromagnetycznego czy tomografii komputerowej. – Mimo że osiągnęliśmy niespotykany dotąd postęp technologii medycznej, najważniejszy jest wywiad, czyli uważna rozmowa z chorym, i jego badanie fizykalne. Sam pacjent jest bezcennym źródłem informacji – podkreśla prof. Gąsior. Zwraca też uwagę na ogromną rolę podtrzymania pacjenta na duchu: – Ciężka praca fizyczna stanowi przeciwwskazanie w chorobie, dlatego cierpiący na niewydolność młodzi ludzie często tracą zatrudnienie, brakuje im pieniędzy na utrzymanie rodziny, a dodatkowo wydają coraz więcej na swoje leki. Z tego powodu czują się wykluczeni społecznie, mają myśli samobójcze, zapadają na depresję, która pogłębia chorobę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama