Przełom w badaniach nad astmą

Nie każdy kaszel i duszność to zaraz koronawirus. Nie wszystkie objawy oskrzelowe mają podłoże zakaźne.

Gdy dogasa zima, powietrze wokół nas napełnia się pyłkami roślin. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza. Wtedy osób o łzawiących oczach, z katarem siennym, ale też kaszlących aż do bólu, aż do wymiotów, aż do konieczności natychmiastowego podania leków rozkurczowych jest bardzo wiele. I choć podstawowym podłożem ich schorzenia – czyli astmy oskrzelowej – są alergie, do dziś niewiele wiadomo na temat molekularnych mechanizmów istotnych dla rozwoju tego chronicznego stanu zapalnego.

Od dzieciństwa do starości

A przecież alergiczna astma istnieje nie tylko w sezonie kwitnienia drzew, traw i kwiatów. To także wzmagające się zimą stany zapalne wywołane kurzem i zawartymi w nim roztoczami.

Odwracalne zwężenie dróg oddechowych (obturacja) i skurcze oskrzeli, świszczący oddech, suchy kaszel, ucisk w klatce piersiowej i duszność – takie astmatyczne objawy możemy obserwować nawet u maluszków. Astma bowiem pojawia się już w najwcześniejszym dzieciństwie, a może nas trapić do późnego wieku. I nie ma szans jej wyleczenia, choć czasem latami trzeba przyjmować nie tylko doraźnie środki rozkurczające oskrzela, pozwalające złapać oddech podczas ataku, ale także sterydy, hamujące szybki rozwój choroby. Te, choć hamują, nie dają szansy na wyleczenie i są obarczone wieloma efektami ubocznymi.

Astmę powodują nie do końca poznane czynniki genetyczne i środowiskowe. Nad tymi pierwszymi nie mamy kontroli. Natomiast czystość powietrza to jeden z tematów, które pojawiają się w debacie publicznej, a coraz większa świadomość społeczeństwa oraz możliwości, np. wymiany pieców, powodują, że powietrze w Polsce powoli, ale jednak się oczyszcza. Niestety, zwykle na tyle powoli, że trudno tę poprawę zauważyć. Powinno zatem cieszyć, że grupa polskich (m.in. Zbigniew Zasłona, Ewelina Flis i Mieszko M. Wilk) i irlandzkich naukowców, pracujących w Trinity College w Dublinie pod kierunkiem Luke’a A.J. O’Neilla, dokonała niemałego odkrycia w kwestii molekularnego mechanizmu powstawania astmy. Gdy znamy podłoże i mechanizmy na poziomie najbardziej podstawowym, można rozpocząć poszukiwanie terapii.

Wyniki ich prac zostały opublikowane w prestiżowym „Nature Communications” i są dość zaskakujące. Bo oto naukowcy odkryli, że kluczową rolę w mechanizmie astmatycznym mogą odgrywać… białka, dzięki którym działa w nas układ odpornościowy. Są to białka z grupy kaspaz, a konkretnie białko kaspaza-11. Do niedawna o jakiekolwiek niepożądane działanie nikt go nie podejrzewał. Białko to bowiem uczestniczy w obronie naszego organizmu przed infekcją bakteryjną. Kaspazy – bo jest ich niemała rodzina – potrafią bardzo skutecznie ciąć inne białka na kawałki. Robią to wydajnie zwłaszcza w dwóch sytuacjach. Pierwsza to działanie w układzie odpornościowym. Praca tych białek polega na aktywacji cząsteczek modulujących działanie całego tego układu, czyli cytokin. Trzeba im obciąć pewien kawałek, aby mogły zacząć działać. A nikt inny nie zrobi tego lepiej i szybciej od kaspaz, gdy zajdzie potrzeba.

Złomiarz w komórce

Druga sytuacja, w której kaspazy są nieodzowne, to chwila, w której komórka stwierdza, że pora umierać, czyli podczas procesu zwanego apoptozą. Ulegają one wtedy aktywacji i tną bez opamiętania białka umierającej komórki w sposób zaplanowany i metodyczny. Działają jak złomiarz, który rozmontuje najbardziej skomplikowaną konstrukcję tak, że nie pozostanie po niej nawet ślad. Dzięki kaspazom zgon komórki nie powoduje stanu zapalnego. Do niego dochodzi wtedy, gdy śmierć komórki jest nagła i niezaplanowana. Zanim kaspazy się uaktywnią, już jest na „pocięcie konstrukcji” za późno.

Po co w takim razie powstał mechanizm aktywacji? Czy „tnące białka” nie mogłyby być aktywne cały czas? Nie! Bo w pewnym sensie są one niebezpieczne. Lepiej, jeśli w normalnie pracującej komórce pozostaną w „uśpieniu” i aktywują się dopiero wtedy, gdy jest praca do wykonania. A co, gdyby mechanizm aktywacji działał niepoprawnie? Co, gdyby kaspazy były aktywne i działały w komórce zdrowej? Okazuje się, że wtedy białka uszkadzają komórkę, a to powoduje niszczycielską reakcję zapalną, w której wyniku uruchamiany zostaje proces astmatyczny w oskrzelach i płucach. Kaspaza-11, zwłaszcza w stanie „wzmożenia”, działa zatem niczym cyngiel. Naukowcom udało się ustalić coś jeszcze. Okazuje się, że istnieje związek pomiędzy nadaktywnością kaspazy-11, czyli białka tnącego, a pojawianiem się w organizmie cząsteczek występujących w zanieczyszczonym powietrzu, pyłków roślinnych czy odchodów roztoczy. Wygląda więc na to, że te czynniki u pewnych osób uaktywniają białka, których rola w organizmie polega na czyszczeniu i sprzątaniu. Niestety, kończy się na stanach zapalnych i objawach astmy.

Naukowcy z międzynarodowego zespołu prowadzili badania na myszach, ale – choć oczywiście trzeba to sprawdzić – wiele wskazuje na to, że u ludzi mechanizm wygląda podobnie. Na tym etapie jest stanowczo za wcześnie, by myśleć już o konkretnych lekach przeciwastmatycznych, ale krok, który zrobili badacze, znacząco przybliża nas do tego momentu. A to daje nadzieję rosnącej rzeszy astmatyków na terapię, której dziś tak naprawdę dla nich nie ma. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg