Zły klimat dla mięsa

Hodowla zwierząt szkodzi klimatowi – to nowy argument zwolenników wegetarianizmu. Czy jedzenie mięsa zostanie zakazane?

Pomysł ograniczenia dostępu do mięsa przez wprowadzenie podatku wysunął Komitet ds. Klimatu, będący organem doradczym rządu Wielkiej Brytanii. Podobne plany pojawiają się też w Danii i Holandii, a także w instytucjach Unii Europejskiej. Do mięsnego podatku jest znacznie dalej, niż chcieliby tego radykalni ekolodzy. Jednak naciski na to, by utrudnić produkcję żywności zwierzęcego pochodzenia, są silne.

Debata, która trochę była

O pomyśle opodatkowania mięsa zrobiło się głośno w lutym br. Europejskie media obiegła wówczas wiadomość, że debatuje o tym Parlament Europejski. W rzeczywistości nie miała wtedy miejsca żadna debata na forum PE. Odbyło się natomiast spotkanie dla mediów zorganizowane przez lewicowych deputowanych: Holendra Mohammeda Chahima i Sylwię Spurek z frakcji socjalistów i demokratów, drugiej co do wielkości w PE, a także rodaka Chahima – Basa Eickhouta z Zielonych. Spotkanie przeprowadzono wspólnie z koalicją TAPP, zarejestrowaną w Holandii grupą organizacji ekologicznych. Członkowie TAPP stwierdzili, że na mięso należy nałożyć dodatkowy podatek. Do 2030 r. cielęcina i wołowina miałyby być z tego powodu droższe o 47 eurocentów za 100 g, wieprzowina – o 36 eurocentów, a kurczak – o 17 eurocentów. Oznaczałoby to, że za 1 kg wołowiny płacilibyśmy o 20 zł więcej niż obecnie, za wieprzowinę – o 15 zł więcej, a za kurczaka o ponad 7 zł więcej. Zdaniem autorów pomysłu konsumpcja mięsa bardzo by spadła – w przypadku wołowiny o 67 procent. Trudno powiedzieć, w jaki sposób udało się sporządzić tak dokładną prognozę. Według TAPP zmniejszenie spożycia i idące za nim ograniczenie produkcji oznaczałoby spadek emisji CO2 w Europie o 120 mln ton rocznie.

Międzynarodówka

Wegetarianizm, uzasadniany zwykle współczuciem wobec zwierząt, jest starym zjawiskiem. Korzenie współczesnego ruchu sięgają XIX w., a sam pomysł unikania mięsa był znany już w starożytności. Plany powszechnego ograniczenia dostępu do mięsa i tłumaczenie tego zmianami klimatycznymi są o wiele młodsze. W 2013 r. Szwedzka Rada Rolnictwa, organ doradczy rządu, wysunęła pomysł opodatkowania żywności pochodzenia zwierzęcego. W swoim raporcie rada przekonywała, że ludzie powinni jeść mniej mięsa, aby w ten sposób ograniczyć wpływ hodowli na środowisko naturalne. Postulowała, żeby antymięsne regulacje wprowadzono na poziomie Unii Europejskiej. Szwedzki rząd odrzucił takie rozwiązanie. Pomysłem mięsnego podatku nie była zachwycona także Marit Poulsen, ówczesna liberalna deputowana do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodnicząca komisji rolnictwa. Jednak podobała się jej sama idea zmniejszenia o połowę ilości mięsa jedzonego przez Szwedów. Hasło opodatkowania mięsa wróciło 2 lata później, kiedy organizacja ekologiczna SMMI napisała w tej sprawie petycję podpisaną przez 7 tys. Szwedów. Było to zbyt mało, by sprawę podjął parlament, ale w Ministerstwie ds. Strategii, Przyszłości i Współpracy Nordyckiej powołano grupę, która miała zbadać temat.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg