Kolejny chiński krok

Rok 2021 może – tak jak poprzedni – kojarzyć się z walką z wirusem. Różnić go od poprzedniego może to, że w końcu mamy narzędzia, dzięki którym ta walka może zostać wygrana. Ale rok 2021 jest też rokiem dużych przedsięwzięć kosmicznych.

Tak ambitnych planów podboju kosmosu nie miał dotychczas nikt. Jasne jest, że dzisiaj łatwiej zdobywać Księżyc czy Marsa niż kilkadziesiąt lat temu, ale z drugiej strony czym innym jest korzystanie z wiedzy zebranej przez innych, a czym innym budowanie programu kosmicznego na własnych doświadczeniach. Chińczycy robią to drugie. W zeszłym roku wylądowali na niewidocznej z Ziemi stronie Srebrnego Globu. Z pokładu lądownika po rampie zjechał łazik, a w zaprojektowanym module „szklarniowym” wyrosła roślinka. Swoją drogą, to pierwszy znany żywy organizm, który wyrósł na innym niż Ziemia globie.

Księżyc

Misja Chang’e-4 na niewidoczną stronę Księżyca (którą błędnie nazywa się ciemną) była bardzo skomplikowana, chociażby z powodu łączności z Ziemią. Będąc tam, nie ma możliwości, by bezpośrednio kontaktować się np. z centrum dowodzenia. Chińczycy do komunikacji potrzebowali pośrednictwa dodatkowego satelity, który znajdował się na orbicie Księżyca. Wystarczyło jednak kilka miesięcy i świat mówił już o innej misji księżycowej. Pod sam koniec 2020 roku kapsuła misji Chang’e-5 dostarczyła na Ziemię dwa kilogramy próbek marsjańskich skał. Część tych próbek (dokładnie pół kilograma) pochodziła z głębokości 2 metrów pod księżycowym gruntem. W następnych miesiącach mają mieć miejsce kolejne cztery misje księżycowe. Ostatnia z nich ma przeprowadzić rozpoznanie przed budową na Księżycu stałej bazy naukowej. Człowiek z Chin na powierzchni Srebrnego Globu ma stanąć przed końcem tego dziesięciolecia. Ale zanim to nastąpi, w planach jest wybudowanie na ziemskiej orbicie stacji kosmicznej. Jej budowa ma się rozpocząć już w tym roku.

Chińczycy w kosmosie byli już wielokrotnie. Na pokładzie modułów Tiangong-1 i Tiangong-2 ludzie spędzili (łącznie) wiele tygodni. Tiangong-1 został wysłany w kosmos w 2011 r. W połowie 2012 r. troje kosmonautów (tajkonautów), dwóch mężczyzn i kobieta, spędziło w nim 10 dni. Równo rok później na pokładzie Tiangong-1 prawie dwa tygodnie spędziła kolejna trójka. Ćwiczyli ręczne dokowanie, cumowanie i to wszystko, czego nie da się „na sucho” nauczyć na Ziemi. W 2016 r. misja Tiangong-1 został zakończona, a moduł wyłączony. Chińska Agencja Kosmiczna twierdzi, że moduł został zdeorbitowany, czyli rozpadł się i spłonął w ziemskiej atmosferze. No ale wtedy w kosmosie był już Tiangong-2. Ćwiczono, eksperymentowano i próbowano. Dotyczyło to nie tylko procedur i urządzeń, ale także człowieka. Na pokładzie modułu znajdował się sprzęt do ćwiczeń fizycznych i do prowadzenia eksperymentów naukowych, w tym takich, które polegały na uprawie roślin w kosmosie. Sprawdzano między innymi procedurę tankowania. Moduły na orbicie także potrzebują paliwa. A swoistą „stacją benzynową” był automatyczny transportowiec. Wszystko po to, by się nauczyć i by być przygotowanym do budowy stacji właściwej. Tiangong-2 spalił się w atmosferze w 2019 roku.

Za kilka tygodni ma być wyniesiony w kosmos pierwszy moduł właściwej, dużej stacji kosmicznej Tiangong (czyli „Niebiański pałac”). Jeszcze w tym roku ma się w nim znaleźć pierwsza załoga. W kolejnych latach stacja będzie rozbudowywana, aby nie tylko mogła pomieścić stałą, kilkuosobową załogę, ale także by była w niej przestrzeń do prowadzenia badań naukowych.

Mars

Nauka i technologia niewątpliwie zyskują zawsze, gdy zostaje przekroczona jakaś kosmiczna granica (nie tylko w badaniach kosmosu). Nauka i technologia mają jednak ścisły związek z gospodarką i biznesem. Chińczycy doskonale o tym wiedzą. Doświadczenie nabyte podczas pobierania i przywożenia próbek księżycowych skał może być, i z pewnością będzie, wykorzystane podczas eksploracji i eksploatacji innych obiektów, takich jak np. asteroidy. Era górnictwa kosmicznego w zasadzie już się rozpoczęła, a chęć pozyskania minerałów czy izotopów znajdujących się na powierzchni i pod powierzchnią niektórych obiektów w Układzie Słonecznym ten wyścig napędza. Technologie rakietowe, nowe technologie w komunikacji, nowe materiały, no i wiedza o funkcjonowaniu człowieka w ekstremalnych warunkach – to wszystko będzie można wykorzystać do zdobycia przewagi nie tylko wizerunkowej i politycznej, ale także technologicznej i gospodarczej na arenie międzynarodowej. Inwestowanie w technologie ma największą stopę zwrotu. A wśród wszystkich technologii to te związane z kosmosem są najbardziej opłacalne.

Wróćmy do kolejnych chińskich kroków w kosmosie. 10 lutego chińska misja Tianwen-1 doleci na Marsa. W jej skład wchodzą: orbiter, lądownik i niewielki łazik, który ma się rozejrzeć po okolicy miejsca lądowania. Misja wystartowała z Ziemi latem 2020 r. i właśnie zbliża się do celu. Cały proces wejścia na marsjańską orbitę musi się odbyć automatycznie, bo ułożenie Ziemi i Marsa uniemożliwia jego kontrolę i ewentualne interwencje. Na tydzień przed manewrem zostaną sprawdzone wszystkie procedury, a potem… niech się dzieje wola nieba. Orbiter (a na jego pokładzie lądownik i łazik) będzie tworzył dokładne mapy niektórych obszarów Czerwonej Planety przez kilka kolejnych miesięcy. Pod koniec maja nastąpi lądowanie. Nie tylko po to, by sprawdzić procedury i technologie. Ale także po to, by się rozejrzeć i poszukać miejsca do pobrania próbek. Gdy takie miejsce zostanie znalezione, na Marsa zostanie wysłana kolejna misja, kolejny lądownik i kolejny robot (łazik), który przywiezie na Ziemię kawałek Marsa. Jaki będzie kolejny krok? Wysłanie człowieka na Czerwoną Planetę. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg