Odporność

Jak długo utrzymuje się odporność na wirusa SARS-CoV-2 u osoby, która go przezwyciężyła? Jak długo potrwa u tych, którzy się zaszczepili?

Od czasu do czasu w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, które sugerują, a nawet mówią wprost, że szczepienia przeciwko COVID-19 będą stałym elementem naszej rzeczywistości. Czy dzisiaj mamy wiedzę, która pozwala to stwierdzić?

Na odpowiedzi na niektóre pytania trzeba poczekać. I nie wynika to z niechęci do prowadzenia badań, tylko z czasu trwania naturalnych procesów biologicznych. Pierwsze oficjalne wzmianki o wirusie SARS-CoV-2 pochodzą sprzed około 18 miesięcy. W Europie wirus (oficjalnie) pojawił się później. Na początku były to pojedyncze przypadki zachorowań, więc trudno mówić o jakiejkolwiek regule czy statystyce. Ta pojawiła się dopiero mniej więcej rok temu. Nie ma więc szans na to, by odpowiedzieć na pytania w dłuższej perspektywie niż wspomniany rok. Ale to oczywiście nie znaczy, że naukowcy nie analizują cały czas napływających danych.

Kilka miesięcy temu jeden z australijskich periodyków naukowych opublikował dane, z których wynikało, że osoby, które przeszły COVID-19, przynajmniej przez 8 miesięcy zachowują odporność na wirusa SARS-CoV-2. Nie znaczy to, że po tym okresie odporność spada do zera, ponieważ w grupie, którą naukowcy analizowali, znalazły się osoby, które chorowały osiem miesięcy wcześniej i wciąż (podczas badania) miały przeciwciała. Teraz ukazała się publikacja włoskich badaczy, którzy twierdzą, że odporność ozdrowieńców wynosi co najmniej 11 miesięcy. I znowu nie znaczy to, że po tym czasie odporność spada, a organizm zapomina, „jak wygląda” wrogi dla nas wirus, ale że w grupie badawczej były osoby, które chorowały na COVID-19 11 miesięcy wcześniej i podczas badań wciąż miały przeciwciała. Australijskie obserwacje (te mówiące o 8 miesiącach) w żadnej mierze nie stoją w sprzeczności z włoskimi. Po prostu między jednymi i drugimi minął pewien czas, który pozwala dzisiaj analizować temat z innej perspektywy czasowej. Za kolejne miesiące z całą pewnością ukażą się kolejne analizy, a w nich (być może) informacja, że ozdrowieńcy odporni są dłużej niż rok, a może nawet dłużej niż dwa lata.

Szkolenie

Po to, żeby zrozumieć złożoność ludzkiego układu immunologicznego, warto przypomnieć sobie pokrótce, jak on działa.

Układ odpornościowy to skomplikowana maszyna. Można ją porównać do wielowarstwowego systemu zabezpieczeń, który nieustannie czuwa, by nie stała nam się krzywda. W naszym ciele ciągle trwa wielka wojna, i to na wielu frontach, bo wokół nas aż roi się od mikroskopijnych wrogów: wirusów, bakterii, grzybów i pasożytów. Naukowcy szacują, że każdego dnia z powietrzem wdychamy nawet milion komórek bakterii i grzybów oraz do stu milionów wirusów! Na szczęście nasz organizm ma wiele sposobów, by się przed nimi chronić. Najprostszy z nich to niewpuszczanie mikrobów do środka. Skóra i drogi śluzowe są wyjątkowo szczelną barierą. O innych sposobach (w tym angażujących bakterie i grzyby) napiszę przy kolejnej okazji. Czasami jednak wszystkie one zawodzą i do wnętrza organizmu dostaje się patogen. Nie musi to oznaczać przegranej wojny (śmierci) czy bitwy (choroby). Oznacza raczej bezpośrednią walkę z wrogiem. Po naszej stronie jest dobrze wyszkolona i zróżnicowana armia. Ma oddziały zwiadowcze, ma oddziały wczesnego i szybkiego reagowania, ma też oddziały, które co prawda wolniej, ale z żelazną konsekwencją likwidują wszystkich wrogów, którzy staną na ich drodze. O ile widzą, kto jest wrogiem, a komu można darować życie. Niektóre mikroby mają tak nietypową budowę, że nasz organizm musi najpierw nauczyć się je rozpoznawać. Tym zajmuje się adaptacyjny układ odpornościowy. W jego skład wchodzą między innymi białe krwinki zwane limfocytami T. Powstają one w szpiku kostnym. Limfocyty przechodzą „trening” w narządzie zwanym grasicą. Tam uczą się, jak nie atakować tkanek własnego organizmu. Dojrzałe i wyszkolone limfocyty T pełnią różne funkcje. Część z nich bezpośrednio atakuje chore komórki, np. te zakażone wirusami. Inne sterują działaniem różnych elementów układu odpornościowego, takich jak limfocyty B. One, podobnie jak limfocyty T, też powstają w szpiku. Potem przemieszczają się do skupisk komórek odpornościowych w narządach, takich jak rozsiane po całym ciele węzły chłonne, znajdujące się w gardle migdałki czy śledziona, która przypomina dużą gąbkę filtrującą naszą krew. Tam limfocyty B dojrzewają i dalej uczą się rozpoznawania wrogów. Gdy ci się pojawią, limfocyty B produkują przeciwciała – specjalne białka, które przyklejają się do patogenu i w ten sposób wskazują reszcie systemu odporności, kogo atakować.

Przypomnienie

Wyszkolone limfocyty B stają się tak zwanymi komórkami pamięci, które potrafią żyć nawet 10 lat. To dzięki nim działają szczepionki. Po ponownym kontakcie na przykład z wirusem odry limfocyty B szybko produkują przeciwciała i reszta armii wie, kogo atakować.

Czy w przypadku wirusa SARS-CoV-2 pamięć układu odporności także będzie można liczyć w latach? Dzisiaj nie da się tego powiedzieć, bo samego wirusa znamy dopiero od 1,5 roku. Na to pytanie będzie można odpowiedzieć wtedy, gdy jedno z rutynowych badań wskaże, że po jakimś czasie układ immunologiczny zaczyna zapominać, że wirus powodujący COVID-19 jest wrogiem. Na razie żadne badania tego nie wykazały. Choć oczywiście pamięć układu z czasem jest coraz bardziej zawodna. Z badań włoskich naukowców (o których wspomniałem wyżej) wynika, że najwyższy poziom przeciwciał pacjenci mieli miesiąc, dwa po przechorowaniu. Im cięższy był przebieg choroby, tym więcej organizm wytwarzał przeciwciał. Spadek ich liczby nie był jednak stały. I choć rzeczywiście liczba ta zmniejszała się 2–3 miesiące po infekcji, później się stabilizowała i była mniej więcej stała do 11 miesięcy po przechorowaniu. Sporo też zależy od indywidualnych cech układu konkretnej osoby. Bywają ludzie, u których odporność szybko spada, ale bywają też tacy (około 15 proc. we włoskich badaniach), u których poziom przeciwciał z czasem rośnie. Naukowcy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. Z całą pewnością swoją rolę odgrywają tutaj geny, ale także wiek i ogólna sprawność organizmu.

Gdy układ odporności zaczyna zapominać, można mu przypomnieć, jak wygląda wróg. To trochę jak rozesłanie do wszystkich posterunków policji aktualnego zdjęcia groźnego przestępcy. Takim przypomnieniem mogą być szczepionki. Choć – co warto podkreślić – na razie nie ma naukowych przesłanek, by twierdzić, że przeciwko SARS-CoV-2 będziemy musieli szczepić się regularnie. Tego dowiemy się dopiero wtedy, gdy jasne będzie, jak długo nasze układy odporności pamiętają wroga.

A jak kształtuje się odporność tych, którzy co prawda nie przechorowali, ale zostali zaszczepieni? Tutaj wiemy jeszcze mniej, bo pierwsze szczepionki zostały podane zaledwie 5 miesięcy temu. Wiadomo jednak, że u pacjentów, którzy otrzymali dwie dawki szczepionki, poziom przeciwciał jest wyższy niż u ozdrowieńców. Najprawdopodobniej oznacza to, że te przeciwciała będą się także dłużej utrzymywały, ale by to stwierdzić z całą pewnością, trzeba poczekać. Być może co jakiś czas będzie trzeba przypominać układowi odpornościowemu, kto jest jego wrogiem, przyjmując pojedynczą dawkę szczepionki.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg