Postęp w leczeniu

Od lipca pacjenci cierpiący na drobnokomórkową postać nowotworu płuc mają dostęp do refundowanej immunoterapii. Nowoczesne leczenie daje im szansę na dłuższe życie.

Pan Józef trafił do szpitala w Dzień Ojca. Niedawno skończył 50 lat, dużo palił, pracował w cementowni. Rentgen płuc wykazał niepokojące zmiany. Mężczyzna zmarł po dwóch miesiącach, dzień przed podaniem kolejnej dawki chemii. Zabił go drobnokomórkowy rak płuc.

Ta historia wydarzyła się 20 lat temu, ale od tego czasu sytuacja pacjentów cierpiących na tę wyjątkowo agresywną postać raka nie zmieniła się zbytnio. Innowacyjne leczenie nie było dla nich dostępne aż do lipca tego roku, kiedy na listę leków refundowanych trafił atezolizumab. – Dołączenie immunoterapii do chemioterapii zwiększa szanse pacjentów. Mediana przeżycia to mniej więcej 2 miesiące, ale pacjenci, którzy odpowiedzą pozytywnie na terapię, mają szansę na wydłużenie leczenia o 4 miesiące. Dla ludzi z tak agresywną chorobą to zdecydowana różnica, choć nam może wydawać się to mało istotna zmiana – komentuje dr n. med. Izabela Chmielewska z Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Dla kogo nadzieja?

Z powodu drobnokomórkowego raka płuc codziennie umiera w Polsce 16 osób. Na raka płuca choruje ponad 25 tys. osób rocznie. Drobnokomórkowy dotyka ok. 15 proc. z nich, czyli ok. 3 tys. osób. Dziś chorują nie tylko wieloletni palacze tytoniu. Na nowotwór płuc zapadają coraz młodsi ludzie, którzy nigdy nie palili papierosów, za to żyją w zanieczyszczonym środowisku, w miastach spowitych smogiem. Rokowania nie są dobre. Drobnokomórkowy rak jest najbardziej złośliwym typem nowotworu płuca. Tylko 5 proc. chorych ma szansę przeżyć 5 lat od rozpoznania choroby, pozostali umierają w ciągu kilku lub kilkunastu miesięcy od diagnozy. Połączona z chemioterapią immunoterapia wydłuża ten czas. – Ci, którzy skorzystają z tego leczenia, mają szansę żyć dłużej, dokończyć swoje sprawy, doczekać świąt, narodzin wnuków, ślubu córki. To dużo dla człowieka, który usłyszał wyrok: zostały panu 3 miesiące życia – mówi Małgorzata Maksymowicz, założycielka grupy „Rak płuca” na Facebooku.

Jak wyjaśnia dr Chmielewska, leczenie przeznaczone jest dla pacjentów w IV stopniu zaawansowania choroby, w postaci rozsianej, kiedy występują już przerzuty do wątroby, kości czy innych narządów, kiedy nie ma możliwości leczenia radykalnego. Dotychczas jedynym dostępnym dla nich leczeniem była chemioterapia systemowa platyną. – Pacjenci początkowo odpowiadają na tę chemioterapię, niestety u większości dochodzi do gwałtownego nawrotu choroby w różnym czasie: po 3, 6 czy 9 miesiącach. Włączenie atezolizumabu do terapii wydłuża czas do progresji choroby – tłumaczy lekarka. Zwraca uwagę także na inny, równie ważny dla chorych aspekt: podanie tego leku nie zwiększa toksyczności leczenia chemioterapią, nie pogarsza jakości życia, bo immunoterapia ma mniej działań niepożądanych niż chemia.

Do refundacji leczenia atezolizumabem doprowadził wiceminister zdrowia Marcin Miłkowski. Jest stosowane już w pierwszej linii, kiedy organizm chorego nie jest jeszcze osłabiony i wyczerpany chemioterapią. – Standardowa chemia wybija częściowo raka, ale porządnie łomocze też pacjenta, który potem nie ma sił na dalsze leczenie – wyjaśnia Małgorzata Maksymowicz.

Aby otrzymać nowoczesną terapię, pacjent musi spełnić kryteria, które są ściśle określone w programie lekowym. Przede wszystkim są to prawidłowe wartości parametrów krwi, ale również brak przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego. Chory musi być też w dobrym stanie ogólnym, bo jest to leczenie oparte na chemii, dosyć obciążające. Ważny jest także brak chorób współistniejących i autoimmunologicznych. – Pani Krysia, bohaterka filmu w ramach kampanii „Liczy się czas”, brała ten lek w ramach badań klinicznych i żyje już 4 lata. To daje nadzieję – podkreśla M. Maksymowicz.

Jak się ustrzec?

Drobnokomórkowy rak płuc to groźny przeciwnik. – To rak specyficzny, który ma wiele mutacji somatycznych, spowodowanych czynnikami zewnętrznymi, jak styl życia, palenie tytoniu – podkreśla dr Izabela Chmielewska. Choroba zbiera śmiertelne żniwo, bo jest zbyt późno wykrywana. Ryzyko zapadnięcia na nowotwory płuc radykalnie zmniejsza rzucenie palenia. Niepokój powinny wzbudzić takie objawy jak uporczywy kaszel, stany podgorączkowe, chrypka. Czerwona lampka winna zapalić się także przy nawracających infekcjach, dusznościach czy krwiopluciu. Do niespecyficznych, ale częstych objawów należą chudnięcie, a nawet ból barku.

„Miej serce dla płuca” – apelują członkowie facebookowej grupy „Rak płuca”. – Miej serce dla płuca i nie pal, również papierosów elektronicznych – przestrzega M. Maksymowicz. Jak podkreśla, istotna w tej walce jest szybka i precyzyjna diagnostyka, a potem leczenie w ośrodkach, które realizują nowoczesne programy terapii.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama