Wyścig nabiera tempa

Chiny zaskoczyły Stany Zjednoczone udanym testem broni hipersonicznej. Globalny wyścig zbrojeń rozpędza się na nowo, a USA już nie są w tej rywalizacji liderem.

Pocisk hipersoniczny może zmienić układ sił w globalnym wyścigu zbrojeń. Pędzi z prędkością ponad 6 tys. kilometrów na godzinę, pięć razy szybciej niż dźwięk. To broń bardziej zaawansowana niż międzykontynentalne pociski balistyczne, dotychczas stanowiące główną broń w amerykańskich arsenałach. Pociski balistyczne poruszają się po tzw. krzywej balistycznej, pod koniec lotu spowalniają i spadają pionowo na cel. W ostatniej fazie jest więc możliwość obrony przed nimi. Natomiast pociski hipersoniczne mają niski tor lotu, są trudne do wykrycia dla radarów i można nimi manewrować. O udanych testach tej broni przeprowadzonych przez Chiny po raz pierwszy doniósł magazyn „Financial Times” w połowie października. Powołał się na anonimowe źródła wywiadowcze. Amerykańskie kręgi wojskowe potwierdzają powagę sytuacji, a władze zwiększają budżet, by nadrobić opóźnienie w pracach nad własną bronią hipersoniczną. Chińsko-amerykański wyścig zbrojeń nabiera tempa, w sytuacji rosnących napięć między oboma krajami.

Powtórka ze Sputnika

„Financial Times” twierdzi, że test miał miejsce w sierpniu. Medialnym doniesieniom zaprzeczył rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, który twierdzi, iż testowano rakietę służącą do transportu ludzi na orbitę. Powszechnie jednak uważa się, że to zasłona dymna, bo Chińczycy swój potencjał militarny starają się powiększać w ciszy.

Media za oceanem porównują chińskie osiągnięcie do tzw. kryzysu Sputnika z 1957 r., czyli wydarzenia uświadamiającego przewagę przeciwnika w wyścigu zbrojeń, którego Amerykanie się nie spodziewali (chodziło wówczas o wystrzelenie satelity Sputnik przez ZSRR). Tym razem Chińczycy zyskują broń, przed którą nie obronią Stanów ich systemy obrony rakietowej. W dodatku Chiny podczas sierpniowego testu pomyślnie wyniosły pocisk hipersoniczny na orbitę. To oznacza, że USA mogą być zaatakowane z dowolnego kierunku.

Stany daleko w tyle

Prace nad bronią hipersoniczną prowadzi kilka państw, między innymi Australia, Korea Północna, Japonia, Francja i oczywiście USA, ale w wyścigu prowadzą Rosja i Chiny. Federacja Rosyjska od 2019 r. wprowadza do użytku hipersoniczne pociski Awangard, a od 2020 r. testowana jest nowa generacja rakiet hipersonicznych Cyrkon. W październiku Rosjanie przeprowadzili udaną próbę wystrzelenia tejże rakiety z okrętu podwodnego. Chiny testują pocisk hipersoniczny Dongfeng 17 od 2020 r., a w sierpniu 2021 r. doszło do pierwszego udanego testu wyniesienia pocisku na orbitę, za pomocą rakiety Długi Marsz.

Rzecznik Pentagonu John Kirby twierdzi, że postęp w pracach nad amerykańską bronią hipersoniczną „jest realny i zauważalny”, generał Milley dodaje, że „ta technologia nie jest już nam obca”. Prezes amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Raytheon – Gregory J. Hayes twierdzi jednak, że USA są „co najmniej kilka lat w tyle” za Chinami w rozwoju broni hipersonicznej. W tym roku Amerykanie przyznali się do dwóch nieudanych testów. Pentagon oznajmia jednak, że niezależnie od niepowodzeń niezagrożony jest termin dostarczenia amerykańskiej armii broni hipersonicznej do końca dekady. W świetle rosyjskich i chińskich osiągnięć brzmi to kompromitująco dla sił zbrojnych USA.

Chiny rzucają Stanom militarne wyzwanie nie tylko w kwestii broni hipersonicznej, rozbudowują także swój arsenał nuklearny. Na pustyni w północno-zachodniej części kraju trwa budowa 300 silosów rakietowych. Do tej chwili arsenał jądrowy tego kraju szacowany był na około 300 głowic, liczba stawianych silosów wskazuje na plan jego podwojenia. Tymczasem w stoczni w Szanghaju trwa budowa trzeciego chińskiego lotniskowca. To pierwszy całkowicie własny projekt Chin, dwa wcześniejsze są konstrukcjami wzorowanymi na radzieckich okrętach. Doniesienia o postępach chińskiej i rosyjskiej armii kontrastują z analizami mediów za oceanem na temat kryzysu amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego: malejący budżet, spadająca innowacyjność, przeciągające się prace nad nowymi projektami oraz negatywne skutki biurokracji w Pentagonie. Między wynalezieniem przez amerykańskie firmy zbrojeniowe nowych technologii a decyzją Pentagonu o finansowaniu produkcji mija tak dużo czasu, że wiele projektów jest porzucanych. Wszystko to powoduje narastający pesymizm nie tylko wśród amerykańskich analityków, ale także wśród wysokiej rangi wojskowych obawiających się wyprzedzenia Stanów przez Chiny w wyścigu zbrojeń.

Gorąco na Dalekim Wschodzie

Wyścigowi zbrojeń towarzyszy rosnąca destabilizacja Dalekiego Wschodu. Niemal wszystkie państwa tej części świata zbroją się na potęgę. Korea Północna we wrześniu przeprowadziła test rakiety ponaddźwiękowej. Nieustanny rozwój sił zbrojnych, zwłaszcza broni rakietowej, to dla północnokoreańskiego reżimu jedyna karta przetargowa w zmuszaniu do politycznych ustępstw i dostaw pomocy humanitarnej. Rekordowy program zbrojeń zapowiada też Japonia, która przy akceptacji USA odchodzi od zasady ograniczania wydatków wojskowych do 1 proc. PKB, mającej być gwarantem pacyfistycznej polityki cesarstwa. Rządząca krajem Partia Liberalno-Demokratyczna ogłosiła plan zwiększenia wydatków do 2 proc. PKB. Japonia buduje nowe okręty, a w lipcu 2020 r. ogłosiła zakup 105 amerykańskich myśliwców F-35. Australia również zacieśnia współpracę wojskową z USA i kupuje amerykańskie łodzie podwodne. We wrześniu, z udziałem Wielkiej Brytanii, podpisano pakt trójstronny AUKUS, wymierzony przede wszystkim w Chiny.

Największe niebezpieczeństwo wybuchu konfliktu zbrojnego panuje obecnie na linii Tajwan–Chiny. W październiku dochodziło do naruszeń na rekordową skalę tajwańskiej przestrzeni powietrznej przez chińskie myśliwce. Tajwański minister obrony stwierdził, że napięcie w relacjach z Chinami jest „największe od czterdziestu lat”. Dodał, że do 2025 r. Chiny będą zdolne przeprowadzić zbrojną inwazję na Tajwan.

Równocześnie z zaostrzeniem działań Pekinu względem wyspy uznawanej za „zbuntowaną prowincję” wzrosło także amerykańskie zaangażowanie w problem tajwański. Prezydent Tajwanu przyznała też, że na wyspie obecni są amerykańscy doradcy wojskowi. A prezydent Joe Biden stwierdził niedawno, że USA „są zobowiązane” do obrony Tajwanu w razie agresji ze strony Chin. Ta wypowiedź zrywa z obowiązującą dotychczas zasadą „strategicznej niejednoznaczności”, czyli nieujawnianiem tego, jak szerokie gwarancje bezpieczeństwa zapewniane są Tajwanowi przez USA.

Wyścig w pracach nad bronią hipersoniczną i napięcie wokół Tajwanu zdają się potwierdzać, że główna arena globalnego wyścigu zbrojeń przenosi się na Daleki Wschód, a Chiny zastępują Rosję w roli głównego przeciwnika USA.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama