Prowadzi ono do rozwoju teorii spiskowych i polaryzacji.
W zalewie deepfake'ów wiele osób przestaje weryfikować informacje, mając poczucie, że i tak nie może odróżnić tego, co wytworzone cyfrowo od tego, co prawdziwe. To objaw tzw. zmęczenia prawdą, prowadzącego do rozwoju teorii spiskowych i polaryzacji - powiedział PAP dr Jakub Kuś z Uniwersytetu SWPS.
W mediach, a szczególnie w internecie, wręcz zalewają nas grafiki i filmy wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Coraz więcej z nich powstaje przy użyciu technologii deepfake. Umożliwia ona tworzenie fikcyjnych filmów np. z wypowiedziami choćby polityków, osób zaufania publicznego - może być więc wykorzystywana jako narzędzie do wyłudzeń, manipulacji, czy rozpowszechniania pornografii.
"Deepfaki są bardzo specyficznym zjawiskiem, z którym w oczywisty sposób wiąże się cała masa zagrożeń, od szantażu, naruszeń prywatności, różnego rodzaju oszustw po dezinformację polityczną" - powiedział PAP dr Jakub Kuś z Uniwersytetu SWPS, psycholog zajmujący się nowymi technologiami.
Jednak zdaniem badacza, oprócz wymiaru indywidualnego, czyli sytuacji mających konsekwencje dla jednostki, ciągłe obcowanie z takimi treściami przynosi też konsekwencje makrospołeczne, czyli zmiany w funkcjonowaniu społecznym.
"Jeżeli jestem permanentnie niepewny, co do tego, czy treść, którą widzę, jest autentyczna, to z psychologicznej perspektywy ma to daleko idące konsekwencje. Coraz częściej mamy bowiem do czynienia ze zjawiskiem określanym jako zmęczenie prawdą. Oznacza to ogólny wzrost sceptycyzmu, cynizmu wobec tego, co ludzie widzą w mediach. To stan, w którym paradoksalnie odbiorcy przestają wkładać jakikolwiek wysiłek w weryfikację informacji. Bo mają poczucie, że i tak nie są w stanie odróżnić tego, co jest wytworzone cyfrowo od tego, co jest prawdziwe. Ogólnie przestają wierzyć w to, co widzą. Bo jeżeli uznaję, że nie mam umiejętności rozróżnienia kłamstwa od prawdy, to większą korzyścią dla mnie będzie, gdy uznam wszystko za kłamstwo" - opisał dr Jakub Kuś.
Ten czynnik - w opinii badacza - może powodować, że w jeszcze większym stopniu będziemy zamykać się w swoich "bańkach informacyjnych" i pogłębiać polaryzację społeczną.
"Kolejnym krokiem może być nasilenie myślenia paranoicznego. Poczucie lęku przed tym, że otacza mnie rzeczywistość, której nie rozumiem, w której nie jestem w stanie precyzyjnie określić, co jest prawdą, a co jest fałszem może prowadzić do rozwoju teorii spiskowych, co już się przecież dzieje" - zwrócił uwagę badacz.
Dodał, że modele odpowiadające za rozwój sztucznej inteligencji co miesiąc, dwa są udoskonalane w znaczący sposób. Technologia z jednej strony tanieje, a z drugiej strony jest coraz lepsza.
"Taka kombinacja jest bardzo niebezpieczna. Dlatego ze wszystkich rodzajów najnowszych technologii, które pojawiają się w ostatnich latach, to właśnie w deepfake'ach widzę największe zagrożenie. Bo jest to bardzo trudne do opanowania, do uregulowania, a z drugiej strony ma duży potencjał szkodzenia. Mam pesymistyczny stosunek do tego, czy w ogóle da się to zjawisko w skuteczny sposób uregulować. Oczywiście można wprowadzić prawo, różne regulacje - co oczywiście się dzieje - ale dzikie deepfaki, które powstają bez kontroli, będą zjawiskiem nie do opanowania, przynajmniej na razie" - ocenił rozmówca PAP.
Oczywiście nie oznacza to, że należy się tej technologii bezczynnie poddać. Mimo wspomnianego ryzyka "zmęczenia prawdą" dla wielu osób sama świadomość tego, że istnieją deepfaki, wywoła bardziej krytyczne nastawienie wobec tego, co widzimy w mediach.
Obecnie wiele instytucji, choćby polski NASK czy amerykański Massachusetts Institute of Technology, publikuje poradniki dotyczące tego, w jaki sposób wykrywać deepfaki. Zwraca się w nich uwagę m.in. na detale twarzy, brak spójności w ruchu ust, zniekształcenia w obrazie, zabiegi mające ukrywać niedoskonałości obrazu, nieprawidłową intonację i brak płynności wypowiedzi.
Podpowiedzią może być też przyjrzenie się naszej reakcji emocjonalnej na daną informację.
"W kontekście badań nad dezinformacją często mówi się, że jeżeli jakaś treść wywołuje twoją szczególnie emocjonalną reakcję, to powinieneś się dwa razy zastanowić nad tym, czy to jest prawda. Bo dezinformacja zawsze oddziałuje na emocje, więc jeśli te emocje w sobie czujemy, to powinna się nam zapalić czerwona lampka" - podkreślił dr Jakub Kuś.
"W grę wchodzi też potrzeba radykalnej rewolucji w edukacji medialnej. Bo młodzi ludzie z jednej strony znakomicie umieją wykorzystywać najnowsze nowinki technologiczne, ale z drugiej strony cały czas brakuje etycznej refleksji nad tym, do czego pewne narzędzia prowadzą. Inna sprawa, że lekcje informatyki w wielu szkołach są absolutnie prehistoryczne" - podsumował rozmówca PAP.
Ewelina Krajczyńska-Wujec
Z ośrodka kosmicznego NASA na Florydzie wystartowała w poniedziałek rakieta SpaceX Falcon 9.