Pszczoły na wymarciu

Sprawy zaszły tak daleko, że w literaturze fachowej wymieranie pszczół nazwano już „masowym”. A wszystko zaczęło się w 2006 roku.

Wcześniej, bo już w latach 60. XX wieku, duże populacje pszczół wymierały także w USA, ale były to odosobnione przypadki. Lawina ruszyła dopiero 6–7 lat temu. Hodowcy pszczół z USA i Kanady jesienią 2006 roku zauważyli, że masowo giną pszczoły, które wyleciały z ula. Znajdowali je martwe w miejscach, w których zbierały nektar. Te pszczoły, które ula nie opuszczały (królowa matka i młode robotnice) miały się dobrze. Wiosną 2007 roku ogromne straty zaczęli notować plantatorzy owoców, warzyw i roślin oleistych z terenów, na których ginęły pszczoły. Po prostu spora część kwiatów nie była zapylona. Tam gdzie pszczoły wyginęły całkowicie, trzy czwarte roślin pozostawało niezapylonych, a plony zmniejszyły się nawet o 40 proc. Niektórzy musieli ogłosić bankructwo.

Śmierć poza ulem

Gdy za oceanem niektórzy bankrutowali, a inni zastanawiali się, dlaczego pszczoły tak masowo giną, problem dotarł do Europy Zachodniej. Później przyszła kolej na Europę Środkową i Azję, głównie Chiny. W Wielkiej Brytanii zaobserwowano, że giną nie tylko pszczoły, ale także gatunki z pszczołami spokrewnione, np. trzmiele. W Europie wymieraniem pszczół najbardziej dotknięta jest właśnie Wielka Brytania i Bułgaria. W tej ostatniej w 2011 roku, w północno-zachodniej części kraju, zniknęła ponad połowa pszczół. Bułgarskie Ministerstwo Rolnictwa podaje, że w ciągu zaledwie jednego roku zniknęło ponad 200 tysięcy pszczelich rojów. U znalezionych martwych osobników nie wykryto żadnych chorób. Zresztą nie tylko w Bułgarii. Problem wszędzie wygląda tak samo. Pszczoły wylatują z ula i nie wracają. Co ciekawe, często ten masowy wylot ma miejsce w nocy. Pszczoły nie giną więc w czasie pracy, tylko tak jak gdyby czuły zagrożenie i nie chcąc narażać na nie niedojrzałe robotnice i królową matkę, po prostu opuszczają ul.

Na początku myślano, że problemem jest jakiś wirus, który obniża odporność pszczół. Ale żadnego wirusa w martwych ciałach pszczół nie znaleziono. Szybko pojawiła się teoria, że pszczoły giną z powodu globalnego ocieplenia. To jednak szybko okazało się raczej trickiem marketingowym, wykorzystywanym przez organizacje zielonych aktywistów. Pszczoły ginęły także na terenach, gdzie temperatura średnia przy gruncie nie ulegała zmianie. Poza tym specjaliści stwierdzili, że pszczoły nie są na tak niewielkie zmiany temperatur wrażliwe.

Tak szybko jak się pojawiła, zniknęła także koncepcja, że pszczoły giną z powodu upraw żywności modyfikowanej genetycznie. Po pierwsze zanim jakąkolwiek roślinę o zmodyfikowanym genomie wprowadzi się do uprawy, przeprowadza się odpowiednie testy. Poza tym pszczoły ginęły także tam, gdzie upraw GMO nie ma.

Fale czy pestycydy?

Pojawiła się także teoria, która mówi, że masowe wymieranie to wina fal elektromagnetycznych (e-m), a konkretnie rozwoju telefonii komórkowej. Fale mają zakłócać system nawigacyjny pszczół. Bez niego nie są one w stanie funkcjonować. Teoria ciekawa, ale… trudna do udowodnienia. Po pierwsze pszczoły nie posługują się falami e-m do komunikacji, a po drugie nie ma żadnej korelacji pomiędzy największym wymieraniem pszczół a infrastrukturą komórkową. Dlaczego najwięcej pszczół w Europie ginie w Wielkiej Brytanii i Bułgarii, skoro najwięcej telefonów komórkowych jest w Niemczech? Jest jeszcze coś. Nie chodzi o samo wymieranie owadów, ale sposób, w jaki do tego dochodzi. Pszczoły nie padały losowo, tylko grupowo. Tak jak gdyby przewidywały swoją śmierć, skoro po to, by umrzeć, opuszczały ul. Nigdzie na świecie w ulach nie znajdowano martwych osobników. Tego zachowania nie da się wytłumaczyć wpływem fal e-m.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg