Umiar górą!

O sporcie, który wcale nie musi być zdrowy, z prof. dr hab. Jerzym Żołądziem rozmawia Tomasz Rożek.

Tomasz Rożek: Sport to zdrowie?

Prof. Jerzy Andrzej Żołądź: – Często tak, lecz nie zawsze.

Dlaczego?

– Dawniej, jeszcze kilkadziesiąt lat temu zawodnik uprawiający sport wyczynowy kojarzony był jednoznacznie z okazem zdrowia. W ostatnich latach sport bardzo się jednak zmienił. Dzisiaj sportowcy uczestniczą w zawodach znacznie częściej niż dawniej, a zawody rozgrywane są na całej kuli ziemskiej. Ponadto trenują o wiele więcej niż kiedyś. W efekcie do wyjątków należą dzisiaj zawodnicy, którzy osiągnęli międzynarodowy sukces i kończą kariery bez urazów sportowych. Wielu wręcz wymaga długotrwałej rehabilitacji. Zdarza się nawet, że wysokiej klasy sportowcy, także mistrzowie olimpijscy umierają w młodym wieku. Po tym, co powiedziałem, trudno z przekonaniem mówić, że sport to zdrowie. Sport to raczej ciężka praca, która w przypadku nielicznych prowadzi do medali olimpijskich, lecz często pozostawia wyraźne szkody w organizmie.

No to może lepiej sportu w ogóle nie uprawiać?

– Sport ciągle spełnia wiele funkcji społecznych, a dla wielu młodych ludzi jest sposobem na życie. Często dobre życie. W Polsce mamy sporo zawodników, którym sport zapewnił sławę i których ukształtował na wspaniałych ludzi. Ale kariera sportowa nie jest dla wszystkich. Około 30 proc. populacji stanowią osoby oporne na trening, tzn. pomimo solidnych ćwiczeń ich poziom sportowy wzrasta niewiele, a uporczywy trening prowadzi do przeciążeń organizmu, częstych urazów i pogorszenia stanu zdrowia. Z drugiej strony są tacy, którzy niewielkim nakładem pracy już po kilku latach treningu górują nad rywalami – to wśród nich należy szukać kandydatów na rekordzistów świata czy mistrzów olimpijskich.

Co takiego w organizmie sportowca decyduje o tym, czy odniesie on sukces sportowy, czy też nie?

– Z pewnością nie wystarczą tylko chęci. Kandydat na mistrza w danej dyscyplinie sportu oprócz odpowiedniej budowy ciała musi mieć odpowiednie mięśnie i nienaganne zdrowie. Jednak najważniejsze, by wykazywał wysoką podatność na trening. Jedną z najważniejszych funkcji treningu jest poprawa stabilności metabolicznej mięśni, tzn. uzyskiwanie przez mięśnie wyższych wielkości mocy przy mniejszych zaburzeniach stężeń kluczowych metabolitów. Jedni z łatwością łapią technikę danej czynności sportowej, inni mają z tym duży problem. I w końcu kandydat na mistrza sportu musi mieć wyraźny cel i wytrwać w nim bez przerwy przez 8–12 lat. Nie wspominam o warunkach do uprawiania sportu, w tym o zapleczu ekonomicznym, bo to jest oczywiste.

Kreowany jest taki oto obraz człowieka nowoczesnego, aktywnego: pobudka bladym świtem, kilka kilometrów biegu, potem prysznic i do pracy. Ja nie lubię wstawać bladym świtem, a bieganie zawsze wydawało mi się bezproduktywne. No chyba że sprint do autobusu. Czy coś ze mną nie tak?

– W tej kwestii niekoniecznie należy ulegać tym „nowym” trendom. Jeśli chodzi o wczesne czy późne wstawanie, to mam tylko jedną wskazówkę – należy się dobrze wysypiać – sen kończyć bez pomocy budzika. Aktywność fizyczną należy planować na tę porę dnia, w której czujemy się dobrze i mamy na to czas.

A co z tym bieganiem?

– Jawi się tu istotny problem. Faktycznie, coraz więcej osób w różnym wieku ulega presji, że koniecznie należy ukończyć bieg maratoński, potem poprawić własny rekord itd. Bieg maratoński to wysiłek nie dla każdego. Wymaga on doskonałego zdrowia oraz kilkuletniego przygotowania, w którym najważniejszy jest regularny trening biegowy. Niestety, wielu początkujących biegaczy traktuje udział w biegu maratońskim jako sposób na poprawę zdrowia. To jest nieporozumienie.

Na czym polega różnica pomiędzy maratończykiem wysokiej klasy a biegaczem początkującym?

– Najwyższej klasy biegacze długodystansowi, głównie Kenijczycy i Etiopczycy, na przebiegnięcie dystansu 42 kilometrów i 195 metrów potrzebują niewiele ponad 2 godz. Około trzech czwartych dystansu, tj. jakieś 90 minut biegną w stanie równowagi funkcjonalnej – bez oznak zmęczenia. Pozwala im na to niezwykła wydolność układu krążenia oraz wyjątkowa pod względem sprawności mechanicznej jakość mięśni. W tym tempie większość młodych, zdrowych ludzi nie jest w stanie biec przez 5 minut! Początkujący maratończyk na przebiegnięcie całego dystansu potrzebuje aż 4–5 godzin! W tym czasie jego organizm zdobywa się na heroiczny wysiłek – pracuje ciężko przez czas ponaddwukrotnie dłuższy niż w przypadku najlepszych biegaczy. Rasowy maratończyk, biegnąc znacznie szybciej, na metę przybiega mniej zmęczony. Jego zmęczenie jest głównie skutkiem ostatnich 30 minut biegu, na które najczęściej brakuje energii. W przypadku początkujących biegaczy problem jest znacznie większy. Po prostu w ich przypadku ten męczący wysiłek trwa zbyt długo – aż o kilka godzin za długo!

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja