Elektronika pomaga

Pacjentce wszczepiono w kręgosłup elektrody, które uwalniają od bólu. Innym wszczepia się elektrody do mózgu, by lepiej słyszeli, widzieli albo by zatrzymać ich ataki padaczki. Elektronika czyni życie łatwiejszym.

Elektronika czyni życie łatwiejszym. To truizm. Wiadomo, że telefony komórkowe, komputery czy telewizory nie tylko ułatwiają, ale także umilają życie. W tym artykule nie chodzi jednak o udowadnianie, jak miło jest posłuchać muzyki z płyty CD czy porozmawiać przez telefon z kimś, kto mieszka na drugim końcu świata. W tym artykule chodzi o elektronikę wszczepianą do wnętrza ciała człowieka.

O coś, co z człowiekiem integruje się tak, że już bardziej się nie da. Wspomniana powyżej pacjentka została zoperowana we wrocławskim 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym. Przez lata cierpiała z powodu zwyrodnienia kręgosłupa. Wcześniej lekarze wszczepiali jej elektrody, które uśmierzały ból, ale tylko miejscowo, a same urządzenia (konkretnie baterie) co kilka miesięcy trzeba było wymieniać. Wiązało się to z operacją i oczywiście ryzykiem. Gdy w innym odcinku kręgosłupa pojawiły się kolejne zwyrodnienia, po to, by ból uśmierzyć, trzeba by było wszczepić kolejną elektrodę.

By uniknąć kolejnych operacji, niepotrzebnego ryzyka i kosztów, lekarze z Wrocławia, po raz pierwszy w Polsce, zdecydowali się na wszczepienie pacjentce nowoczesnego stymulatora rdzeniowego, który łagodzi ból przez impulsy elektryczne.

Jego innowacyjność polega na tym, że można go ładować „przez skórę” za pomocą urządzenia, które wygląda jak zasilacz do telefonu komórkowego. Ładowanie baterii stymulatora trwa około 40 minut i wystarczy na całą dobę. Najlepiej to robić w czasie oglądania ulubionego serialu telewizyjnego. Wystarczy w okolicy miejsca, gdzie pod skórą jest wszczepiona bateria, przyłożyć antenę.

Widzę, słyszę…

Elektrody wszczepione w okolice kręgosłupa to tylko jeden z coraz większej liczby pomysłów na to, by ulżyć chorym czy cierpiącym przez umieszczenie w ich ciele elementów elektronicznych. Najtrudniejsze, i pewnie dlatego robiące największe wrażenie, są operacje, w czasie których urządzenia elektroniczne wszczepia się bezpośrednio do mózgu pacjenta. Niektórzy dzięki takim zabiegom widzą i słyszą. Pierwszy implant ślimakowy (umożliwia słyszenie nawet osobom dotkniętym obustronną głuchotą) w Polsce wszczepiono dokładnie 20 lat temu, w połowie lipca 1992 roku.

Urządzenie zamienia drgania akustyczne w sygnał elektryczny, a elektrody wszczepione w kości czaszki części wewnętrznej implantu pobudzają bezpośrednio nerw słuchowy. I pacjent słyszy. Znacznie bardziej skomplikowane są implanty, które umożliwiają widzenie niewidomym. Na razie jest ono niezbyt wyraźne, ale wystarczające, by rozróżniać kształty, kolory, odcienie czy miejsca (obszary) oświetlone od ciemnych. W 2009 roku w Wielkiej Brytanii przeprowadzono pionierską operację, której celem było „zainstalowanie” pacjentowi bionicznego oka. Chory poddany zabiegowi cierpiał na zwyrodnienie barwnikowe siatkówki i od dziecka tracił wzrok. Przestał widzieć 30 lat temu. Od trzech lat widzi znowu.

Chirurgom udało się wszczepić do wnętrza gałki ocznej chorego odbiornik, który odwzorowuje obraz na siatkówce. Dalej wszystko następuje tak, jak w oku zdrowego człowieka. Informacja o obrazie nerwem wzrokowym jest przesyłana do mózgu. Tam powstaje wrażenie widzenia. Jak czuje się człowiek, który przez 30 lat żył w całkowitej ciemności i nagle zaczął widzieć? Opisana metoda, choć jak z filmów science fiction, nie jest uniwersalna, nie pomoże wszystkim niewidomym, np. tym, których ślepota spowodowana jest uszkodzeniem nerwu wzrokowego. Czy dla nich nie ma ratunku? Na razie nie ma jeszcze sposobu, by im pomóc, ale próby prowadzi się w wielu ośrodkach na świecie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja