Nie osiągniemy szczytu

Pamiętam moment, w którym kolega dostał zegarek elektroniczny z kalkulatorem. Byłem wtedy w szkole podstawowej. To był szał. Myślałem wówczas, że osiągnęliśmy szczyt rozwoju technologicznego.

Na zegarku-kalkulatorze nie dało się za bardzo liczyć, bo guziczki były tak małe, że trudno je było obsłużyć palcem. Ale chyba wcale nie chodziło o to, żeby na nim liczyć, tylko żeby go mieć. Dzisiaj mamy smartfony, w których są nie tylko kalkulatory. W zasadzie może w nich być wszystko, zależnie od tego, jakie załadujemy do nich oprogramowanie. Można słuchać radia, można oglądać telewizję, można robić zdjęcia i kręcić filmy. O dzwonieniu nie mówię, bo ta funkcja odchodzi dzisiaj na dalszy plan. Coraz częściej kontaktujemy się z innymi nie przez telefon, ale za pomocą krótkich wiadomości tekstowych przesyłanych przez komunikatory portali społecznościowych. Czy smartfony są szczytem naszego rozwoju technologicznego? Nie. Nie ma czegoś takiego jak szczyt rozwoju. Jesteśmy ludźmi i zawsze będziemy parli do rozwoju.

Po co wspominam o zegarku z lat 80. ub.wieku i smartfonie, który dzisiaj też już jest technicznym starociem? Bo czekam na kolejną małą rewolucję. A może ta, która nadejdzie, będzie nieco większa niż poprzednie? Naukowcy z MIT stworzyli technologię, dzięki której za pomocą napylanego na skórę złotego tatuażu można bezpośrednio kontrolować elektronikę, która nas otacza. Po co wyciągać telefon z kieszeni, po co dotykać palcem jego ekranu, skoro wystarczy dotknąć w odpowiednim miejscu tatuażu na przedramieniu? Tatuaż można też zaprogramować tak, by w zależności na przykład od temperatury ciała włączał albo wyłączał jakieś funkcje w domowej elektronice. A może automatycznie informował lekarza o chorobie? Testowana jest także funkcja, dzięki której na małych odległościach tatuaże będą w stanie wymienić pomiędzy sobą pakiety danych. Na przykład pomiędzy osobami, które siedzą obok siebie. Swoją drogą, za chwilę zaczniemy zarażać się od siebie wirusami komputerowymi, tak jak teraz zarażamy się tymi biologicznymi.

Tatuaże mają nam pomóc w sterowaniu elektroniką zewnętrzną, ale kolejnym krokiem będzie pewnie (już prowadzi się takie próby) wszczepianie elektroniki pod skórę, a potem do mózgu. W sumie – dlaczego nie? To naturalna konsekwencja kierunku, w którym idziemy. Idziemy od kilkudziesięciu tysięcy lat. A może od kilkuset tysięcy?

Jasne, popełniamy błędy. Te są nieuniknione, ale dzięki nim szybciej się uczymy. Wiemy, gdzie są ślepe uliczki rozwoju. Jedną z nich były zegarki elektroniczne z wbudowanym kalkulatorem. Były niewygodne, bo za małe. Można je zrobić jeszcze mniejsze… ale po co? Nie wszystko, co można zrobić, warto robić. Czasami lepiej dać sobie spokój. Właśnie w imię rozwoju.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA, TECHNIKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.