Przyroda na Antarktydzie zmusza naukowców do przeniesienia stacji badawczej w inne miejsce. Pojedzie tam na płozach - pisze "Rzeczpospolita".
Chodzi o stację badawczą Halley VI należącą do British Antarctica Survey. Ma ona także status stacji Światowej Organizacji Meteorologicznej. Ulokowano ją na lodowcu szelfowym Brunta zajmującym 2,5 mln kilometrów kwadratowych. Właściwie jest to jęzor lodowy sięgający od lądu na Morze Weddella.
Zaledwie 12 km od stacji znajduje się długa szczelina. Lodowy jęzor zaczął pękać w poprzek już dawno - zaobserwowano to 35 lat temu. Procesu tego nie da się odwrócić, zatrzymać, ani też spowolnić. Teraz przyspieszył on dramatycznie, a druga szczelina pojawiła się zaledwie 7 kilometrów od stacji. Wkrótce - za kilkanaście miesięcy, może za dwa lata - pęknięcie spowoduje całkowite oderwanie się jęzora od lądu, spłynie on na Morze Weddella i tam będzie się roztapiał.
Halley VI to ciąg czworonożnych, mechanicznych bestii, siedmiu niebieskich i jednej czerwonej. Wygląda jak zbłąkany pustynny karawan albo fragment scenografii filmu science fiction. Na końcu każdej z nóg bestii umieszczono potężną płozę na wypadek, gdyby trzeba ją było przenieść w inne miejsce. Ten dzień właśnie nastał.
Opracowano już sposób przeprowadzki: ponieważ nogi, na których, spoczywają moduły Halley VI, mają płozy, na nowe miejsce zaciągną je traktory gąsienicowe.
Naukowcy nawołują do pilnych działań na rzecz lepszej utylizacji odpadów.
Mają zwalczać owady czy grzyby. Tymczasem nieraz bardzo mocno działają na bakterie jelitowe
Dzieci mają 20 zębów mlecznych, po 10 w górnej i dolnej szczęce.
Kto śpiewa, dwa razy się modli – to zdanie przypisywane św. Augustynowi dziś zyskuje nowe znaczenie.
Odkrycie rzuca nowe światło na teorie powstawania galaktyk i czarnych dziur w młodym Wszechświecie.
Naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego opatentowali innowacyjną metodę.
Leki z takimi molekułami działają dłużej, więc można je zażywać w mniejszych dawkach lub rzadziej.