Ciepło z natury

Tomasz Rożek: O geotermii w Polsce mówi się albo bardzo dobrze, albo bardzo źle. Jedni twierdzą, że geotermia może nas energetycznie wyzwolić, inni – że nie ma na to najmniejszych szans. Gdzie leży prawda? .:::::.

Czynników ryzyka jest wiele, ale one są rozpoznane. Przynajmniej częściowo. Jaka – Pana zdaniem – część energii może być w Polsce pokrywana przez geotermię?

– Jeżeli mówimy o geotermii głębokiej, a nie np. o przydomowych pompach ciepła, bo to jest zupełnie inna sprawa, to nie jestem specjalnym optymistą. Uważam, że geotermia może w polskim bilansie dać najwyżej kilka procent. Instytut, którym kieruję, złożył do Ministerstwa Środowiska propozycję podniesienia tego wskaźnika. Chcemy zbadać dostępność geotermii tzw. suchych gorących skał. W klasycznej geotermii korzystamy z naturalnych wód termalnych, które zalegają pod powierzchnią Ziemi. W geotermii suchych gorących skał pompujemy pod ziemię wodę słodką, która ogrzewa się od gorących skał, a następnie innym otworem wraca na powierzchnię. Jeżeli projekt ruszy, pozwoli wykorzystać energię geotermalną w tych miejscach, w których choć skały są gorące, nie ma podziemnych wód. Na świecie działają już takie instalacje. My jesteśmy na etapie rozpoznania.

Wspominał Pan o geotermii klasycznej i geotermii gorących skał. Ile procent energii te dwa rodzaje geotermii zapewnią Polsce?

– Ile zapewnią, tego nie wiem, ale mogę powiedzieć, ile mogą zapewnić. To na pewno nie będzie kilkadziesiąt procent zapotrzebowania na energię. Być może kiedyś osiągniemy kilkanaście procent. Wiele zależy od wdrażania nowych technologii wychwytu i transmisji ciepła wnętrza Ziemi, cen energii i preferencji finansowych tworzonych przez rządy. Energii geotermalnej jest bardzo dużo, ale w dzisiejszych warunkach można ją wykorzystywać tylko w kilku procentach. Głównie z powodów, o których już mówiłem. Nie przez każde gorące skały przepływa woda, nie każda woda wypompowana spod ziemi jest tak samo użyteczna. I to nie jest tylko problem Polski. Ten sam współczynnik kilku procent wykorzystania pojawia się w opracowaniach dotyczących całej Europy.

Mówi Pan o kilkunastu procentach w przyszłości. Ile lat ma Pan na myśli?

– Przynajmniej kilkadziesiąt.

Choć w Polsce działa kilka komercyjnych elektrowni geotermalnych, najbardziej chyba znany odwiert powstaje w okolicach Torunia. Z Państwa map wynika, że tam strumień ciepła jest niewielki.

– Strumień ciepła jest jednym z kilku czynników, które wpływają na użyteczność jakiejś lokalizacji pod względem geotermalnym. Mnie może tylko dziwić, że w przypadku geotermii toruńskiej nie wykorzystano naszej wiedzy. W tym samym czasie realizowaliśmy już zamknięty dzisiaj projekt rozpoznania warunków termicznych w wywierconym wcześniej otworze Toruń IG-1, który ma około 4 km głębokości i znajduje się właśnie pod Toruniem. Pomiar temperatur potwierdził, że w okolicach Torunia trudno będzie o geotermalne źródło komercyjnie bardzo atrakcyjne. Szczególnie duże wydajności i niska mineralizacja wód nawet niezbyt gorących mogłyby oczywiście ten stopień atrakcyjności nieco podnieść. Jednak wiedza naszych hydrogeologów z państwowej służby hydrogeologicznej wskazuje, że na tym obszarze kopalne wody są zwykle mocno zmineralizowane.


Gość Niedzielny 49/2009
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama