Jadowita niespodzianka

Największa jaszczurka świata, waran z Komodo, nie tylko wygląda strasznie. Wbrew temu, co dotychczas sądzono, jej ugryzienie jest jadowite, a sam jad – zbliżony do jadu węży – jest bardzo skuteczny. To on zabija ofiary.

Zapraszamy także do artykułu:

Zamieszkujący należący do Indonezji Archipelag Sundajski wielki waran Varanus komodoensis, zwany jest również smokiem z Komodo, a nazwę swoją zawdzięcza jednej z wysp, na których występuje. Z długością ciała dochodzącą do 3 metrów, szczęką z sześćdziesięcioma zębami i dietą mięsną, gad ten uplasował się na samym szczycie łańcucha pokarmowego. To oznacza, że w miejscu swojego występowania nie ma on naturalnych wrogów. Żywi się zarówno padliną, jak i ofiarami swoich polowań – głównie ptakami i ssakami, w tym nawet tak dużymi jak konie, bawoły wodne, świnie, jelenie i kangury.

Polując, waran z Komodo zakrada się do swojej ofiary od tyłu, powala ją przy pomocy potężnego ogona i mocno ściska szczękami, a następnie czeka aż umrze. Przez lata skuteczność tych zwierząt tłumaczono właśnie siłą ścisku ogromnej paszczy w połączeniu z działalnością bakterii żyjących w ich ślinie. Jest ich tam aż 50 różnych szczepów; resztki mięsa pozostającego między zębami gada stanowią dla nich wspaniałe środowisko. Miały one dostawać się do krwi zaatakowanego zwierzęcia i powodować zakażenie, a w jego wyniku i śmierć.

Jednak, aczkolwiek obowiązująca przez lata, była to tylko hipoteza. Jak się bowiem wydaje – mimo całej swej popularności – zwierzę to tak naprawdę nigdy nie zostało dostatecznie dobrze poznane. W ostatnim czasie zainteresował się nim jednak Bryan Fry wraz z grupą współpracowników z Venomics Research Laboratory uniwersytetu w Melbourne, a jego badania zaczęły przynosić zupełnie nieoczekiwane odkrycia.

Pierwszym etapem pracy zoologów była symulacja komputerowa ugryzienia smoka z Komodo. Informatycy na podstawie budowy czaszki oraz położenia i wielkości mięśni obliczyli siłę ścisku jego szczęki. Jak się okazało, ugryzienia warana dla największych z jego ofiar na pewno nie są śmiertelne. Co więcej, w porównaniu na przykład z krokodylem posiadającym porównywalną czaszkę i możliwości, są one aż sześć razy słabsze. Dlaczego więc ofiara umiera? I to nawet wtedy, jeśli początkowo uda jej się uciec? Bakterie czy jednak nie bakterie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy zbadali czaszkę zwierzęcia żyjącego w niewoli przy użyciu rezonansu magnetycznego. I znów odkrycie było całkiem niespodziewane – znaleziono bowiem gruczoły, które na pierwszy rzut oka całkiem nieźle nadawały się na kandydatów do produkcji… jadu! Biolodzy poświęcili więc zwierzę, które, jak tłumaczą, i tak było chore i przy końcu życia, i wydzielinę znalezionych gruczołów przebadali spektrometrem masowym.

Wyniki są jednoznaczne – rzeczywiście chodzi o jad. Jest on nieco podobny do jadu wielu węży (zawiera nawet związki występujące w jadzie tajpana uznawanego za najbardziej jadowitego z nich), ale również do jadu helodermy arizońskiej (Heloderma suspectum), jednej z dwóch dotychczas poznanych jadowitych jaszczurek. Z tą ostatnią warana łączy również położenie gruczołów jadowych, które znajdują się w żuchwie, a nie w szczęce jak u węży. Jest to, jak można sobie wyobrazić, mniej praktyczne rozwiązanie, gdyż w tej sytuacji jad nie spływa sam, a musi zostać wstrzyknięty do ciała ofiary. Co więcej, warany nie posiadają zębów jadowych ze specjalnymi kanalikami, przez które wypływałaby trucizna. Kanały wyprowadzające jad znajdują się między zębami, w wyniku czego wypływa on do – tak tak, wcześniejsza intuicja naukowców miała coś wspólnego z prawdą, aczkolwiek nie o bakterie chodziło – śliny zwierzęcia, wraz z którą przedostaje się do krwi zdobyczy. Dlatego nie jest konieczne, aby samo ugryzienie było śmiertelne; siła ścisku szczęk musi być za to na tyle duża, aby zranić ofiarę i przytrzymać ją przez czas potrzebny na wprowadzenie jadu. Ten zaś zawiera mieszaninę toksyn zdolną – poprzez znaczne obniżenie ciśnienia krwi – zabić zwierzę wielkości dużego psa. Jeśli dodamy do tego skutki dotkliwego pogryzienia, ofiary wielkości koni nie są ani trochę zaskakujące. A ponieważ działanie jadu daje inne objawy niż te obserwowane po ugryzieniach węży, do tej pory nie przypuszczano, że waran może być jadowity. Bryan Fry szacuje, że pomyłka taka mogła być popełniona u większej ilości jaszczurek – nawet stu spośród ponad 5000 znanych obecnie gatunków.

Jako ostatnie badania zoolodzy postanowili porównać warana z Komodo z megalanią (Varanus priscus), dopiero od niedawna zaliczaną rzeczywiście do waranów. To wymarłe zwierzę żyło na terenie Australii jeszcze 40 000 lat temu, czyli w czasie, kiedy osiedlali się tam już pierwsi ludzie. Osiągało do ośmiu metrów długości i budową ciała bardzo przypominało smoka z Komodo. Naukowcy twierdzą, że w tej sytuacji i ono było najprawdopodobniej jadowite. Można sobie więc łatwo wyobrazić, jak skutecznym drapieżnikiem musiała być ta jaszczurka polując, podobnie jak nasz waran, na zwierzęta dwukrotnie przewyższające ją swoją masą.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.