Trzęsienie świata

Nie tylko w Los Angeles czy Tokio. Trzęsienia ziemi zdarzają się także w Europie. I w Polsce.

Pierwsza jaskółka?

Od ponad 25 lat międzynarodowa grupa naukowców pod kierunkiem prof. Władymira Keilis-Boroka nasłuchuje nie tych głośnych i gwałtownych, ale tych cichych pomruków Ziemi. U podstaw metody Keilis-Boroka leżą głównie dokładne i systematyczne uporządkowywanie danych już istniejących i... matematyka, matematyka i jeszcze raz matematyka. W czerwcu 2003 roku badacze zapowiedzieli, że najpóźniej do lutego 2004 w centralnej Kalifornii nastąpi trzęsienie ziemi o sile co najmniej 6,4 w skali Richtera. I tak rzeczywiście się stało. Dokładnie 22 grudnia 2003 roku. W lipcu 2003 roku ta sama grupa zapowiedziała, że do końca grudnia japońską wyspę Hokkaido nawiedzi duże trzęsienie ziemi o sile co najmniej 7 stopni. Kataklizm o sile 8,1 stopnia wydarzył się tam 25 września. Dwa przypadki? Były także inne. Kataklizmu we Włoszech nie dało się przewidzieć. Grupy próbujące przewidywać trzęsienia ziemi (tak jak badacze skupieni wokół Władymira Keilis-Boroka) interesują się rejonami bardzo aktywnymi. To zrozumiałe, bo wszelkie modele stają się prawdopodobne dopiero wtedy, gdy wpisze się w nie dużą ilość danych eksperymentalnych. A takie istnieją tylko tam, gdzie do trzęsień ziemi dochodzi bardzo często. W Europie, szczególnie na południu, trzęsienia nie są rzadkością, ale ich siła jest dużo mniejsza niż w Japonii, na Filipinach czy na zachodnim wybrzeżu obydwu Ameryk.

Danych przybywa z każdym dniem. Dzisiaj można przewidzieć duże trzęsienie ziemi z dokładnością do kilku miesięcy, a miejsce epicentrum do kilkuset kilometrów. To ważne dla geofizyków, ale wciąż zbyt ogólne dla ludności zamieszkującej niebezpieczne tereny. Ewakuować na kilka miesięcy całą Kalifornię? Już teraz powinno się ewakuować cały rejon położonego na wyspie Honsiu japońskiego miasta Tokai. W regionie żyje około 22 mln ludzi! Miasto leży w rejonie bardzo aktywnym sejsmicznie. Trzęsienia ziemi w tym rejonie zdarzają się co 110 lat (plus minus 33 lata). Poprzednie duże miało tam miejsce ponad 150 lat temu. Czym później przyjdzie, tym będzie groźniejsze. Siła ostatniego to 8,4 stopnia w skali Richtera. A więc było ono 100 razy silniejsze niż to, które kilka dni temu nawiedziło centralne Włochy.

Trzęsienia w Polsce

W Polsce potężne trzęsienia ziemi też się zdarzają, jednak bardzo rzadko. Największe zrujnowało południowo-zachodnią Polskę w 1443 roku. „Wieże i gmachy waliły się na ziemię, rzeki występowały z łożysk, a ludzie nagłym strachem zdjęci, od zmysłów i rozumu odchodzili” – relacjonował naoczny świadek, kronikarz Jan Długosz. W Krakowie runęło wtedy sklepienie kościoła św. Katarzyny – nie odbudowano go już i do dzisiaj strop jest tam drewniany. Straszliwie zniszczony został Wrocław. Epicentrum tamtego trzęsienia znajdowało się na Dolnym Śląsku, prawdopodobnie w okolicy miasteczka Strzelin. Mniejsze trzęsienie wystąpiło w tym miejscu także w XIX wieku. (prze)



Gość Niedzielny 16/2009

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama