Ebola - śmierć powróciła

Pracownicy służby zdrowia Demokratycznej Republiki Konga (DRK) rozpoczną kampanię szczepień przeciwko wirusowi ebola - poinformowała rzeczniczka ministerstwa zdrowia. Od początku kwietnia 26 osób zmarło w DRK w wyniku epidemii eboli.

Według rzeczniczki 4 tys. dawek eksperymentalnej szczepionki wysłano w sobotę do 1,5-milionowego miasta Mbandaka położonego nad rzeką Kongo, gdzie w czwartek po raz pierwszy zaobserwowano przypadki zakażenia wirusem ebola.

"Kampania szczepień rozpocznie się jutro, w poniedziałek, w stolicy prowincji Mbandaka. Będzie ona skierowana przede wszystkim do pracowników służby zdrowia, osób, które miały kontakt z zarażonymi" - poinformował cytowany przez agencję AP minister zdrowia DRK Oly Ilunga.

Władze Konga obawiają się, że wirus może rozprzestrzenić się w dół rzeki, do liczącej blisko 9,5 mln mieszkańców stolicy DRK Kinszasy.

Rzecznik Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tarik Jaszarević powiedział, że poprzednie ogniska wirusa eboli pokazały, jak ważna jest "szybka i odpowiednio dobrze przygotowana odpowiedź, aby ratować życie ludzkie, ale także zapobiec gwałtownym kosztom ekonomicznym związanych z taką odpowiedzią".

Po odkryciu ogniska wirusa eboli w Mbandace WHO podniosła poziom zagrożenia zdrowia publicznego do "bardzo wysokiego" dla kraju i "wysokiego" dla regionu objętego epidemią. Organizacja stwierdziła jednak, że epidemia może być opanowana i nie stanowi obecnie zagrożenia o zasięgu międzynarodowym.

W Mbandace podwyższono środki bezpieczeństwa. Władze apelują, aby mieszkańcy witali się słownie lub skinieniem głowy, bez bezpośredniego kontaktu cielesnego. Przed wejściem do wielu budynków umieszczono pojemniki z mydłem. Na lotnisku służby sprawdzają temperaturę ciała podróżujących.

Obecny wybuch epidemii eboli w DRK jest już dziewiątym z kolei od 1976 roku. Wielka epidemia wirusa ebola wybuchła w grudniu 2013 roku w Gwinei, później rozprzestrzeniła się na sąsiednie Liberię i Sierra Leone w Afryce Zachodniej; w tych trzech państwach odnotowano 99 proc. ofiar śmiertelnych. Choroba nawiedziła w sumie 10 krajów, w tym Hiszpanię i Stany Zjednoczone. Uśmierciła ogółem ponad 11,3 tys. osób na 28,6 tys. przypadków zachorowań.

Gorączka krwotoczna ebola jest chorobą wywołaną przez wirus z rodziny Filoviridae rodzaju Ebolavirus. Istnieje 5 zidentyfikowanych gatunków wirusa Ebola; cztery z nich odpowiadają za infekcje u ludzi. Po raz pierwszy wirus Ebola został wykryty w 1976 roku.

Jak informuje Państwowy Zakład Higieny (PZH), wirus Ebola nie przenosi się drogą kropelkową, jak np. wirus grypy. Do zakażenia może dojść w wyniku bezpośredniego kontaktu z krwią lub innymi płynami ustrojowymi żywych lub martwych osób zakażonych, bądź zakażonych dzikich zwierząt (martwych lub żywych) takich jak nietoperze, małpy czy antylopy. Wirusem można się zakazić również poprzez kontakt seksualny z osobą, która ebolę przeżyła - według niektórych doniesień wirus może przetrwać w spermie nawet 500 dni.

Okres inkubacji choroby wynosi od 2 do 21 dni. Początkowe objawy - gorączka, znaczne osłabienie, ból głowy, mięśni i stawów - są niespecyficzne i przypominają inne, częściej występujące choroby tropikalne, np. malarię czy dur brzuszny. Około 5 dni po wystąpieniu pierwszych objawów mogą pojawić się biegunka, wymioty i wysypka. W przebiegu choroby może również do jść do krwawienia, masywnych krwotoków i niewydolności wielonarządowej. Śmiertelność szacuje się na 50-90 proc.

Wyleczenie z eboli to nie koniec zagrożenia. Jak informowało w 2015 roku pismo "New Scientist", ok. połowy osób, które przeżyły zakażenie wirusem Ebola, wciąż ma problemy zdrowotne, a wirus może się przyczaić w ich tkankach.

U osób, które wyzdrowiały, wirus może przetrwać w częściach ciała chronionych przed układem immunologicznym - takich jak jądra, mózg, stawy, oczy czy gruczoły mleczne. Jedna czwarta wyleczonych z epidemii w Afryce Zachodniej cierpiała na ciężkie stany zapalne oczu, prawdopodobnie spowodowane przez wirusa. Na szczęście z oczu raczej nie udaje mu się wydostać - nie stwierdzono obecności wirusa Ebola we łzach.

Badając mutacje wirusa powstałe w pierwszych miesiącach epidemii z lat 2014-15, naukowcy odkryli, że wirus stał się czterokrotnie bardziej zakaźny niż wcześniej. Badania wykazały zmiany na powierzchni wirusa, ułatwiające mu przywieranie do ludzkich komórek, a co za tym idzie - zakażanie ich. Prawdopodobnie zmiany te powstały w ciągu pierwszych dwóch-trzech miesięcy epidemii.

Adaptacja ułatwiająca wirusowi zakażanie ludzi sprawiła, że trudniej mu zakażać swoich naturalnych gospodarzy - odżywiające się owocami nietoperze. Jednocześnie ludzie zakażeni zmutowanym wirusem byli bardziej narażeni na śmierć z tego powodu niż zakażeni pierwotnym szczepem. Dotychczas powszechnie uważano, że po dłuższym kontakcie z ludźmi wirus Ebola stanie się mniej zabójczy, ponieważ pozostawienie gospodarza przy życiu sprzyjałoby rozprzestrzenianiu się choroby.

Ryzyko pojawienia się eboli w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej jest bardzo niskie - ocenia Europejskie Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Jeśli pojawiłoby się jednak podejrzenie zakażenia wirusem Ebola, odpowiednie badania diagnostyczne wykonuje Zakład Wirusologii PZH.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.