Dzieje się

Amerykanie wracają na Księżyc, a lądownik wybuduje prywatna firma należąca do wizjonera Elona Muska. Noga człowieka na Srebrnym Globie ma stanąć już za trzy lata!

Lądowanie człowieka na Księżycu, to sprzed pół wieku, było jednym z największych osiągnięć ludzkości. Do dzisiaj – w pewnym sensie – konsumujemy tamto wydarzenie. Pewnie już mniej w popkulturze, ale na pewno w technologii. Lista patentów, które zostały wtedy stworzone, jest bardzo długa, a spora część z nich od dawna trafiła pod strzechy. Wiele, takich jak chociażby pianka poliuretanowa, z której zrobione są nasze materace, teflon na patelniach czy wszechobecne urządzenia zasilane z akumulatorów i baterii, w ogóle z kosmosem się nie kojarzy. O ile nie czytamy tego artykułu w środku lasu, jest niemal pewne, że w zasięgu wzroku każdego z nas jest jakiś przedmiot, urządzenie albo materiał, który powstał z myślą o lotach w kosmos.

Tłok w kosmosie

Oczywiście lot z 1969 roku (i kilka późniejszych) był obliczony także na efekt polityczny, ale nie zmienia to jednak faktu, że tak duże wyzwanie przesuwa zasadniczo granice technologiczne. Teraz te granice nie zostaną przesunięte równie mocno. Ale tym razem nie o sam lot chodzi, a raczej o to, co on zapoczątkuje. Na powierzchni Księżyca, w dalszej perspektywie, ma powstać stała baza. Człowiek ma wybudować drugie już poza ziemską atmosferą miejsce, w którym będzie mógł funkcjonować. Pierwszym jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, która znajduje się na ziemskiej orbicie. Kilka dni temu w statku firmy SpaceX (należącej do Elona Muska) wyleciała w kosmos czwórka astronautów. Tym samym przez długie miesiące na pokładzie stacji orbitalnej będzie mieszkało 11 osób. Tłok jak na targu. Ta sama firma, która od zeszłego roku umożliwia Amerykanom dotarcie do – w dużej części amerykańskiej – stacji kosmicznej, została wybrana do budowy lądownika księżycowego. Nigdy żadna firma z sektora kosmicznego nie dostała tak prestiżowego zadania. Rakietę wybuduje NASA, tak samo jak kapsułę, ale lądownik wybuduje SpaceX. To w nim dwójka Amerykanów wyląduje na Srebrnym Globie i to w nim przez tydzień będzie mieszkała. A potem wróci na orbitę, po to, by połączyć się z kapsułą i wrócić na Ziemię.

Plany powrotu człowieka na Księżyc rysowano od dawna. Ale teraz sprawy przyspieszyły, bo to, co opisałem powyżej, ma się stać do 2024 roku.

Wyścig trwa

NASA wybrała SpaceX z jednej strony ze względu na technologię, ale także dlatego, że firma ma już ogromne doświadczenie w kosmicznych lotach. Kontrakt na dostarczenie astronautów ze statku kosmicznego na powierzchnię Księżyca i z powrotem opiewa na prawie 3 mld dolarów. Inni kontrkandydaci (w tym Blue Origin Jeffa Bezosa, założyciela Amazona) zostali w tyle.

Co warto podkreślić, zlecenie dowiezienia ludzi na Księżyc, choć bardzo odpowiedzialne i prestiżowe, to nie szczyt marzeń firmy SpaceX i jej właściciela, ale kolejny krok do załogowego lotu na Marsa. Elon Musk wielokrotnie mówił o tym, że to on postawi człowieka na Czerwonej Planecie. Choć w przeszłości jego deklaracje były traktowane z pobłażliwością, dzisiaj niewielu podaje je w wątpliwość. Firma SpaceX jest bardzo poważnym graczem, właścicielem wielu technologii i ma doświadczenie w ich stosowaniu. Gdyby było inaczej, największa agencja kosmiczna na świecie nie zleciłaby jej tak poważnej misji jak lądowanie na Księżycu. Tym bardziej że NASA wiąże z nią ogromne nadzieje. Nie tylko chodzi o PR, w końcu lądowanie Amerykanów na Srebrnym Globie ponad 50 lat od momentu, kiedy udało im się tego dokonać po raz pierwszy, będzie potwierdzeniem, że są oni tam na innych prawach niż np. Chińczycy. A ci deptają Amerykanom po piętach. Tutaj chodzi także o technologie budowy baz, a także o przyszłą eksploatację. Najpierw pewnie Księżyca, a potem planetoid i asteroid. Tego nie da się przećwiczyć „na sucho” na Ziemi. Chodzi też o budowę bazy przesiadkowej na Marsa, ponieważ gdy ruch pomiędzy Ziemią a Czerwoną Planetą będzie się zagęszczał, wygodniej będzie startować z Księżyca niż z Ziemi. Być może w dalszej przyszłości to z Księżyca będzie się latało na kolejne planety i księżyce.

Wyścig kosmiczny w zasadzie nigdy się nie zatrzymał. Nie przypomina on jednak sprintu na bieżni, raczej bieg przełajowy z odcinkami, na których zawodnicy biegną szybko, i takimi, które wiodą krętymi ścieżkami przez zarośla. Za każdym zakrętem rzeczywistość wygląda inaczej, toteż rywalizacja dzisiaj nie przypomina tej sprzed kilku dekad. Ale – choć zmieniają się warunki i otoczenie – ten wyścig cały czas trwa, a zawodnicy właśnie wybiegli na otwarty teren. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg