Filiżanka sprawiedliwej kawy

Na razie kupno produktu oznaczonego znakiem Fairtrade jest dobrowolne. I niech tak zostanie.

Stoisz przed jedną z półek w supermarkecie. A na niej długi szereg opakowań kawy różnych gatunków. Na kilku z nich zielono-niebieskie logo Fairtrade, czyli Sprawiedliwego Handlu. Jeżeli wybierzesz opakowanie ze wspomnianym logo – działasz emocjonalnie, a nie racjonalnie.

Sprawiedliwy kontra niesprawiedliwy
Produktów oznaczonych wizerunkiem Fairtrade jest coraz więcej. Są droższe, ale nabywamy je przekonani, że pomagamy w walce z biedą i wyzyskiem rolników z Trzeciego Świata. Kupujemy, chociaż najczęściej mamy mętne pojęcie o tym, co dokładnie kryje się za ideą uczciwego handlu, która rozprzestrzeniła się z niesamowitą szybkością w ostatnich dwóch dekadach. Początkowo dotyczyła przede wszystkim rynku kawy i bananów. Obecnie na sklepowych półkach znajduje się już cała gama tych produktów, nie tylko zresztą żywności. Podstawowym założeniem Sprawiedliwego Handlu jest godne wynagrodzenie niewielkich, lokalnych producentów. By to osiągnąć, trzeba im zapłacić wyższą cenę.
Kupując produkt oznaczony certyfikatem Fairtrade, konsument ma mieć pewność, że nie wspiera wyzysku, nie robi nikomu krzywdy i podnosi poziom życia najbiedniejszych. No i nie daje zarobić dużym korporacjom. Tyle teoria. Czy skoro istnieje handel sprawiedliwy (ten z zieloną naklejką), pozostały, każdy inny jest „niesprawiedliwy”? A my sami kupując w supermarkecie np. kawę czy banany nieoznaczone logo Fairtrade stajemy się niecnymi uczestnikami tej niesprawiedliwości, czyli wyzysku ubogich plantatorów?

Na początku była kawa
Idea jest rzeczywiście szczytna. W Polsce przez gąszcz zachwytów z trudem przebijają się głosy podważające skuteczność takich działań. A takich głosów przecież na świecie nie brakuje. Victor V. Claar, profesor ekonomii stanowego Uniwersytetu Henderson, w wydanej niedawno u nas książce „»Sprawiedliwy« Handel? Czy Fair Trade rzeczywiście zwalcza problem ubóstwa”, nie kwestionując dobrych intencji uczestników ruchu, zastanawia się, czy praktyka wywołuje deklarowane efekty. Ostatecznie dochodzi do wniosku, że bardziej szkodzi, niż pomaga, pogłębiając problem ubóstwa. Claar przedstawia praktyczne skutki wdrażania idei na podstawie rachunku ekonomicznego w oparciu o handel kawą, mający ogromny udział w obrotach na światowym rynku. Ceny kawy podlegają ogromnym zmianom wywoływanym nieelastycznością popytu i podaży. Popyt się zmniejsza, a podaż na rynku jest ogromna. Uprawa kawy wymaga wielkiego wysiłku, ale niewielkich umiejętności, co sprawiło, że przez lata rosła ilość uprawiających ją drobnych plantatorów. Nigdy nie byli oni w stanie przewidzieć, za jaką cenę sprzedadzą swoje zbiory. Fair Trade gwarantuje im bardziej stabilne ceny, uniezależniając od wahań w momencie sprzedaży. Rywalizacja stała się tak zażarta, że dostanie się na listę spółdzielni FLO było w pewnych okresach niemal niemożliwe.

Niesprawiedliwa cena
Jednym z zarzutów stawianych zwolennikom Sprawiedliwego Handlu jest brak przejrzystości. Płacimy większą cenę za opakowanie kawy, ale nie wiemy dokładnie, jaka jej część trafi do plantatorów, tych na samym dole piramidy. Problem ten poruszyła nawet Komisja Europejska w swoim dokumencie z maja 2009, gdzie zwróciła uwagę na konieczność bardziej przejrzystego informowania konsumentów o tym, jaka część pieniędzy trafia do producentów. I jaki jest rzeczywisty wpływ Sprawiedliwego Handlu na życie producentów w krajach Południa. Cena kawy znajdującej się w filiżance napoju to tylko od 5 do 7 proc. ceny detalicznej. Są badania dowodzące, że wyższe ceny kawy Fair Trade służą finansowaniu struktury FLO i jej organizacji członkowskich, rozmijając się z realiami funkcjonowania w spółdzielniach Sprawiedliwego Handlu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg