Pani od robali

„Inicjatywa jest Kobietą”. Na rozmowę kwalifikacyjną przyniosła pudełko świerszczy i szarańczy. – Komisja chyba nigdy nie widziała z bliska takich owadów. Pomysł się spodobał. Dostałam pieniądze – cieszy się Katarzyna Lipska.

Młoda drobna blondyn­ka, z wykształcenia położna, codziennie kilka godzin spędza w sterylnym gorącym pomiesz­czeniu, pełnym wysokich białych pudełek, z których wydobywa się charakterystyczny dźwięk. Dzięki dotacji unijnej założyła pierwszą w Polsce profesjonalną hodowlę świerszcza. Oprócz świerszczy w przerobionym z obory domku mieszkają jeszcze szarańcza, drewnojady i mącznik.

Gadzie jedzenie w cenie
– Od dziesięciu lat razem z mężem hodujemy gekony lam­parcie. Ich podstawowym po­karmem są świerszcze. Nigdzie w Polsce nie mogliśmy kupić tylu świerszczy, ile zjadały jaszczur­ki. Mąż co dwa tygodnie jeździł po nie do Czech. Zawsze kupował więcej i sprzedawał nadmiar do sklepów zoologicznych i hur­towni. Handlował nimi też we wła­snym sklepie zoologicznym – opo­wiada Kasia.

– Ale zdarzały się też takie sytuacje, kiedy przyjeż­dżałem po zamówioną określoną ilość, bo pokarm się kończył, a tam chłopak, który miał mieć świerszcze, mówił: mam dla ciebie tylko jedną czwartą – dodaje jej mąż Grzegorz. – Pomyślałam, że warto byłoby zapewnić ludziom taki kom­fort, żeby nie musieli się martwić, że mają zwierzątko, a nie mają go czym nakarmić.

Pani od robali   Justyna Jarosińska/GN Duże jaszczurki zjadają sporo dużych robaków Kasia podkreśla, że hodowców jaszczurek z roku na rok przyby­wa, bo kameleony czy gekony są efektowne, modne i znacznie mniej wymagające niż pies czy kot, a do tego nie uczulają. Gady nie są jednak tanie w utrzy­maniu. Za pudełko 60 świerszczy dla małej jaszczurki, które znikną w ciągu tygodnia, trzeba zapłacić ok. 20 zł. Duża jaszczurka zjada w tygodniu od kilku do kilkunastu szarańczy po 2,5 zł jedna.

Pielęgniarka w oborze
– Stwierdziłam, że skoro my co dwa tygodnie zostawia­my w czeskiej hodowli tyle pie­niędzy, to dlaczego nie zacząć czerpać z tego samemu zysków. Dodatkową motywacją była chęć zrobienia czegoś swojego. Skończyłam studia położnicze, ale nie pracowałam w tym zawodzie. Moją pasją były od zawsze zwierzęta. Miałam trochę pienię­dzy, ale nie aż tyle, żeby rozkręcić profesjonalną hodowlę. Zaczęłam od remontu starej obo­ry. Budynek to podstawa. Gdybym go nie miała, nic by z tego nie wyszło – opowiada pani Kasia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| NAUKA, PRZYRODA

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama