Odrze trzeba głębi

Kiedyś żywiła tysiące rodzin, także śląskich. Dawała pracę, piasek, ryby, lód do celów spożywczych. Czy nadal będzie szlakiem gospodarczym czy wkrótce tylko trasą kajakową?

Odra jest piękna, budząca respekt, ale coraz płytsza. To grozi powodziami i utrudnia transport towarów. Może też zdecydować o jej przyszłości. Dawniej przyjazna ludziom i gospodarce, spławna od Koźla do Szczecina. Teraz ładunki można przewozić tylko do Brzegu Dolnego oraz przy ujściu – od Kostrzyna do Szczecina. Tylko zapaleni wodniacy budują kolejne przyczółki, by po niej wygodnie żeglować.

Błękitna droga
W 1908 roku na Opolszczyźnie było 10 stoczni (7 w pobliżu Koźla, w Odrowążu, Dobrze- niu Wielkim i Brzegu). Dziś są 3. Jeszcze w latach 70. ub. wieku 8 mln ton węgla rocznie z gliwickiej kopalni płynęło Kanałem Gliwickim i Odrą do wrocławskiej elektrociepłowni. Dziś jest to  ok. 500 tys. ton. Z powrotem na Śląsk wysyłano odrzański piasek.

– Tak było. Przy tzw. bagrowaniu (pogłębianiu rzeki) miało pracę wiele osób, a urobek – żwir i piasek wykorzystywało się na budowach albo woziło barkami do Gliwic do kopalni. Zasypywano nim nieczynne wyrobiska. W ten sposób koryto Odry było drożne, a jeszcze się na tym zarabiało – mówi Maria Ketzler, mieszkanka Cisku, nadodrzańskiej wsi. W Europie Zachodniej sieć dróg wodnych jest świetnie rozwinięta. To, co da się przewieźć rzeką lub kanałem, szczególnie z materiałów sypkich, niebezpiecznych czy o dużych gabarytach, nie ma prawa iść lądem. – W Niemczech tak przewozi się ponad 20 proc. ogólnej masy towarów, w Holandii ponad połowę. Za tym przemawiają względy ekonomicznie, ekologiczne i bezpieczeństwo. U nas się tego nie widzi lub nie chce widzieć. W Polsce 5–6 lat temu zaledwie 0,7 proc. towarów transportowano wodą, dziś jest to ok. 0,3 proc. – mówi gorzko Janusz Niemczuk, pasjonat Odry i autor portalu www.kanalgliwicki.net.

Międzynarodowe plany rozwoju uwzględniały istnienie Odry jako ważnego szlaku transportowego, łącznika między Zachodem a Wschodem, przymierzano się też do budowy kanału Odra–Dunaj. Brakło zainteresowania polskich władz, a środki unijne na te inwestycje przeszły koło nosa.

– Tymczasem od ujścia Odry do kanału po swojej stronie Niemcy, korzystając z unijnych pieniędzy, dostosowują szlak do V klasy żeglowności, przebudowują wszystkie mosty, podnoszą je, żeby nawet wysokie jednostki, statki morskie mogły pod nimi przepływać. Na przeciętnej jednostce zatrudnia się trzy osoby, spala niewielką ilość paliwa, przewozi tysiące ton ładunku, nie niszcząc przy tym dróg. A u nas? – pyta retorycznie Zbigniew Goluch, bosman Mariny Opole i miłośnik Odry.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| NAUKA, PRZYRODA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.