Wiatr znad pustyni

Sahara jest daleko. Poza tym tam jest tylko piasek. Niby jaki to może mieć wpływ na nasze życie? A jednak ma. Kosmos, Ziemia, życie na Ziemi to wszystko stanowi mechanizm składający się z nieograniczonej liczby zależnych od siebie zębatek.

O tym, że Sahara nawozi Amazonię, pisałem w „Gościu” kilka lat temu. Ogromne obszary wilgotnych lasów równikowych w Ameryce Południowej są całkowicie uzależnione od dostaw pyłu nanoszonego przez wiatr z terenu Sahary. Jest on tak bogaty w składniki mineralne niezbędne do rozwoju roślinności tropikalnej, że bez niego Amazonia stałaby się bagnistym pustkowiem.

Puszcza potrzebuje piasku

Coś niesamowitego! Bodaj najbardziej zróżnicowany przyrodniczo obszar naszej planety jest uzależniony od pustyni znajdującej się tysiące kilometrów od niego. Lepiej to sobie wyobrazić w skali czasu. Podróż z Afryki Północnej do Ameryki Południowej przez cały Atlantyk zajmuje jednemu ziarenku pyłku od tygodnia do dwóch. W tym czasie na wysokości około 3 km n.p.m. pokonuje ono od 7 do 10 tys. kilometrów. Co ciekawe, z danych satelitarnych wynika, że ponad połowa opadającego na obszar Amazonii pyłu pochodzi z maleńkiej, leżącej na wysokości około 200 m n.p.m. kotliny, znajdującej się w centralnej części Sahary, na terytorium Czadu i Nigru. Ten obszar to głównie wysuszone, silnie zasolone bagna. Znajdują się one w miejscu wyschniętego akwenu. Jezioro Kiri, bo o nim mowa, jest tylko czasami częściowo zapełniane nadmiarem wody z jeziora Czad. Kotlina Bodele zajmuje zaledwie 1 proc. całej powierzchni Sahary i tylko 0,5 proc. obszaru Amazonii.

Piasku przenoszonego przez wiatr z terenu największej pustyni na Ziemi jest bardzo dużo. W ciągu roku tylko na Karaibach osiada średnio miliard ton tego kruszywa przywianego znad Sahary. Ten piasek, a właściwie minerały, nie tylko użyźnia Puszczę Amazońską, ale opadając do oceanu, stanowi jedyne źródło niektórych minerałów dla podwodnego życia. Ale to wciąż nie wszystko. Okazuje się bowiem, że znaczenie pyłu z Sahary jest znacznie, znacznie większe, niż nam się dotychczas wydawało.

Ale pyli!

Spośród wszystkich ziemskich pustyń Sahara jest największym źródłem pyłu w atmosferze. Okazuje się, że gdyby dokładnie policzyć piasek leżący na dnie oceanów, połowa z niego pochodzi z Afryki Północnej. Ten pył nie tylko dostarcza substancji odżywczych życiu na ziemi i w wodzie. Znajdując się w atmosferze – poprzez odbijanie światła – ma ogromny wpływ na ziemski klimat. Pył – każdy, nie tylko pustynny – „tworzy” chmury. To na niewielkich drobinach dochodzi do kondensacji pary wodnej. Kondensacji, czyli skraplania. Chmury z kolei mają związek z powstawaniem huraganów. W idealnie czystym powietrzu nie powstanie ani chmura, ani mgła, ani kropelki deszczu czy śniegu. Te zawsze potrzebują jakiegoś „zanieczyszczenia”. Tym zanieczyszczeniem bardzo często jest właśnie saharyjski pył. Nie piasek, taki jak ten, po którym spacerujemy na plaży, ale drobniuteńki pyłek, którego ziarenka mają od 0,1 do 20 mikrometrów, czyli tysięcznych części milimetra. Jak badać wpływ czegoś tak małego na klimat planety? To oczywiście nie jest proste, ale w ostatnim numerze prestiżowego czasopisma „Nature” ukazał się artykuł, w którym międzynarodowa grupa klimatologów opisuje swój na to sposób.

Badacze przejrzeli dane dotyczące wiejącego nad Saharą wiatru zwanego Harmattan i porównali je z danymi dotyczącymi osadzania się pyłu na rafach koralowych Zielonego Przylądka. Następnie przeanalizowali intensywność niektórych zjawisk pogodowych, takich jak zaburzenia wiatrów (i w konsekwencji prądów morskich) El Niño, intensywność tzw. oscylacji północnoatlantyckiej czy suszy w niektórych częściach globu, głównie w tych położonych na południu Afryki. Oscylacja to zjawisko meteorologiczne związane z globalną cyrkulacją powietrza i wody oceanicznej, występujące na obszarze północnego Atlantyku.

Tak źle, tak niedobrze

Choć mechanizmy pogody są wciąż w dużej części niewiadomą, udało się znaleźć korelację pomiędzy intensywniejszym wiatrem nad Saharą i – w konsekwencji – większą ilością pyłu w powietrzu a występowaniem niektórych zdarzeń pogodowych. Co więcej, okazało się, że siła, z jaką wieje Harmattan, jest zależna od wielu czynników. Mamy więc do czynienia z sytuacją szczególnie skomplikowaną. Saharyjski pył wynoszony do atmosfery przez wiatr wpływa na pogodę, ale sama pogoda wpływa z kolei na siłę wynoszącego pył wiatru.

Badacze przeprowadzili jeszcze jedno obliczenie. Na podstawie tego, co było w przeszłości, i tego, co jest teraz, postanowili przewidzieć przyszłość. Z tych dociekań wynika, że w przyszłości ilość saharyjskiego pyłu w atmosferze będzie mniejsza. Nie ma wątpliwości, że wpłynie to pozytywnie na zdrowie ludzi, ale wpłynie źle na tropikalny obszar Ameryki Środkowej i Południowej.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.