Drapieżna żachwa gigant i inne morskie potwory

W drugiej połowie grudnia na australijskie wody wypłynął zespół oceanografów i biologów morskich wspierany przez Jason - subtelną lecz nieustraszoną damę. To na nią, oczywiście, spadła prawie cała robota. Nie, nie czarna. Fascynująca. .:::::.

Wyprawa się zakończyła, statek wrócił do portu i choć dane zbierane przez miesiąc wymagają teraz wielu tygodni lub nawet miesięcy opracowywania, jest już pewne, że można ją zaliczyć do bardzo udanych. Zresztą cały jej przebieg można było śledzić na bieżąco już od początku – jeden z uczestników, Adam Subhas, niemal dzień po dniu na swoim blogu notował skrupulatnie wszystkie wydarzenia podróży, małe i duże. Od odkryć nieznanych i zupełnie nieoczekiwanych gatunków po codzienne menu pokładowe. Bo, jak mówi „You can’t do science if you can’t eat!”.

Wyprawa, zorganizowana przez CSIRO (Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation), rozpoczęła się w Hobart na Tasmanii, skąd po przekroczeniu Morza Tasmańskiego naukowcy wpłynęli na Pacyfik, pomiędzy Nową Zelandię i Tasmanię. Celem oceanografów było zbadanie ogromnego ustępu tektonicznego znajdującego się cztery kilometry pod powierzchnią morza, a biologów – przeszukanie tych nieznanych dotąd wód pod kątem nowych gatunków.

Ale ani jedni ani drudzy nic by nie osiągnęli gdyby nie Jason – przedstawicielka gatunku znanego zarówno oceanografii, biologii morskiej, archeologii, jak i wojsku. ROV to Remote Operated Vehicle, zdalnie sterowany podwodny robot wielkości samochodu. Maszyna wiele razy schodziła aż na samo dno i prowadzona podszeptami naukowców odkrywała coraz to nowe zakamarki oceanu.

Mimo olbrzymiego postępu technicznego ostatnich lat, satelitów i Google Earth na naszej planecie ciągle mnóstwo jest jeszcze obszarów czekających na głębsze poznanie. I jednocześnie właśnie dzięki postępowi technicznemu, satelitom i Google Earth nauka każdego roku odkrywa i opisuje liczne gatunki zwierząt i roślin. Do sukcesów ostatnich lat zaliczają się niezwykle bogate odkrycia nad Mekongiem, o których piszemy tutaj, i odkrycie… całego lasu w Mozambiku – właśnie na mapie Google Earth.

Frapująca sakwa i martwe korale

Natomiast do flagowych znalezisk tej wyprawy należy między innymi ogromna, bo aż dwumetrowa gąbka, a także duże morskie ukwiały, całe upstrzone purpurowymi cętkami. Jednak organizmem, który najbardziej zadziwił naukowców jest mięsożerna żachwa. Żachwy to jedna z trzech gromad osłonic, licznie reprezentowanych we wszystkich chyba morzach świata. Nieduże zwierzęta, w stadium dorosłym przypominające sakwę z dwoma otworami – większym wpustowym i mniejszym wypustowym. Za to w stadium larwalnym… w stadium larwalnym żachwy mają zarówno strunę nerwową, jak i cewkę grzbietową. Takie nasze dalekie kuzynki. Tyle że po przeobrażeniu w osiadłą postać dorosłą ten swój układ nerwowy… zjadają! A „nieduża” żachwa znaleziona przez ekspedycję ma aż pół metra długości. I, jak pisze Adam Subhas, przypomina podwodną muchołówkę (to ta fascynująca owadożerna roślina z rodziny rosiczkowatych), ale dużo dużo większą.

Jason odkryła również niezmierzone pola koralowców, których część datuje się wprawdzie na przynajmniej 10 000 lat, ale większość jest o wiele młodsza. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że koralowce te są martwe. Niestety, również te młodsze. Co więcej, poszukiwacze uważają, że większość z nich umarła niedawno i obawiają się, że ta głęboka (bo na ponad 1 300 metrach głębokości) rafa po prostu znika. Jako wstępne wyjaśnienie podają zakwaszenie wód morskich – jedną z konsekwencji wzrostu dwutlenku węgla w atmosferze – ale nie są to na razie wyniki oficjalne.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja