Pochwała lenistwa

To chyba nie będzie tekst motywujący. Choć czytając go, być może część z nas będzie czuła ulgę. Naukowcy z jednego z kanadyjskich uniwersytetów dowiedli, że nicnierobienie to naturalny i fizjologiczny stan naszego organizmu.

Chodzi o Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej. Przeprowadzono tam badania neurologiczne i z użyciem elektroencefalografu (EEG). Za jego pomocą sprawdzano, kiedy mózg podejmuje wysiłek wykonywania jakichś czynności. Na początku projektowania eksperymentu naukowcy zadali sobie pytanie o aktywność fizyczną ludzi. Dlaczego mimo namawiania społeczeństw, mimo wielu programów społecznych ludzie tak niechętnie się poruszają? Dlaczego tak trudno namówić nas do aktywności fizycznej? To bardzo ważna sprawa, bo niektórzy twierdzą, że brak ruchu jest bardziej szkodliwy niż palenie papierosów. Co do tego, że ruch jest podstawą zdrowego życia, nie ma żadnych wątpliwości. A skoro tak jest, dlaczego więcej się nie ruszamy?

Mózg nieaktywny

Grupie ochotników założono czujniki rejestrujące aktywność fal mózgowych, a na ekranach wyświetlano im ikony symbolizujące różne sporty oraz takie, które odwoływały się do różnorodnych form lenistwa. Uczestnicy eksperymentu mieli w tym wirtualnym świecie za pomocą awatara (komputerowego odpowiednika samego siebie) wykonywać różne polecenia i zadania. Przez cały czas rejestrowana była aktywność ich mózgów. Po analizie tych sygnałów okazało się, że mózg ochotników musiał wykonać większą pracę przy przechodzeniu z lenistwa do aktywności niż w sytuacji odwrotnej. Tak jak gdyby aktywność (nawet niewymagająca pracy intelektualnej) była dla mózgu większym wysiłkiem niż odpoczynek i nicnierobienie.

Z danych zebranych przez badaczy wynika (a przynajmniej taka jest interpretacja naukowców), że nasz mózg preferuje zachowania nieaktywne. Dlaczego? W zrozumieniu tego procesu pomogły naukowcom badania przeprowadzone na tej samej uczelni 10 lat wcześniej. W ich wyniku wykazano, że w przypadku dylematu „aktywność czy nieaktywność” istnieje konflikt między odruchami autonomicznymi a tymi kontrolowanymi. Dokładnie tak, jak gdyby racjonalna, kontrolowana przez świadomość część nas, wiedząc, że ruch i aktywność są dobre, dążyła do tego, a podświadomość (zachowania autonomiczne) była temu przeciwna. Do podobnej sytuacji dochodzi bardzo często, m.in. u osób uzależnionych, które wiedzą, że np. papierosy szkodzą ich zdrowiu, ale pewien odruch każe sięgnąć po kolejnego. Tutaj podświadomość – nieco spłycając – mówi: „zostań na kanapie”, a świadomość: „rusz się w końcu”. Czasami wygrywa jedna strona, czasami druga. „Zapis EEG sugeruje, że siedzący tryb życia jest atrakcyjny, a osoby, które chcą być aktywne fizycznie, muszą zaangażować dodatkowe zasoby kory mózgowej, żeby przeciwdziałać tej atrakcyjności” – napisano w przywoływanej pracy badawczej.

Winna ewolucja

Potrzeba sporo wysiłku, żeby przezwyciężyć w sobie leniucha. Tylko… po co taki leniuch w ogóle w nas siedzi? Odpowiedzi na to pytanie może być wiele, a wszystkie są raczej spekulacjami. Jedną z najbardziej intuicyjnych jest chyba nasza ewolucja. Gdy kształtował się nasz gatunek (i jeszcze tysiące lat później), aktywność fizyczna była bezpośrednio związana z poszukiwaniem pożywienia. Ten, kto był bardziej aktywny, miał większą szansę na przeżycie. Ale tylko do pewnego stopnia, bo ta sama aktywność zabiera nam energię. A tę powinniśmy oszczędzać. I tak jak do aktywności – mówiąc w skrócie – mógł pchać nas głód, tak też w naszym mózgu powstał system zabezpieczający przed nadmierną ruchliwością. Czyli przemożna chęć do leniuchowania.

To nie błąd ewolucji, tylko raczej coś, co pozwalało oszczędzać energię, a więc przetrwać w niekorzystnych warunkach. Głód był oczywiście silniejszy, więc gdy brakowało jedzenia, człowiek zmuszony był do aktywności. Ale kiedy niczego mu nie brakowało, górę brał „tryb oszczędzania energii”. I to on – w świecie najedzonych – jest powodem braku aktywności. Mimo wielu zachęt, mimo licznych programów społecznych i kampanii większość z nas nie rusza się. Nawet krótkie dystanse pokonujemy samochodem. Zamiast iść po schodach, wjeżdżamy windą. A w czasie wakacji wolimy leżakować niż spacerować. To nie znak naszych czasów. To skutek uboczny mechanizmu, który wykształcił się w nas bardzo dawno temu. Kiedyś miał uzasadnienie, bo „zachowanie zasobów energii jest istotne dla przeżycia gatunku”. Dzisiaj bardziej nam szkodzi, niż pomaga. Ten mechanizm jest odpowiedzialny za wiele chorób cywilizacyjnych. Świat się zmienia znacznie szybciej niż głęboko w nas schowane przyzwyczajenia i odruchy.•

Lenistwo nas otacza?

Z badań wynika, że czas nieaktywności fizycznej to okres, w którym jesteśmy najbardziej kreatywni. To też czas, w którym dzieci przyswajają najwięcej informacji. Potrzebujemy nieaktywności (która może być utożsamiana z lenistwem) także po to, by porządkować informacje, które do nas trafiły. Czy lenistwo jest zatem „wynalazkiem” człowieka? Absolutnie nie. Naukowcy z Uniwersytetu w Kansas w USA zbadali 300 gatunków różnych zwierząt i stwierdzili, że im mniejsza przemiana materii, tym większa szansa na przetrwanie gatunku. Oczywiście osobniki niewykazujące żadnej aktywności także skazane są na śmierć (głodową), ale te nadaktywne ruchowo czekać może to samo. Naukowcy z Teksasu przeanalizowali nie tylko zwierzęta żyjące dzisiaj, ale także skamieniałości małży i ślimaków bytujących w Oceanie Atlantyckim. Badania opublikowano w „Proceedings of the Royal Society B”, a wniosek z nich płynący jest w zasadzie jeden: lenistwo się opłaca. Szansa na wymarcie gatunku rosła wraz z tempem przemiany materii (z większymi potrzebami energetycznymi). Organizmy (gatunki), które skuteczniej nauczyły się ograniczać tempo przemiany materii, które nauczyły się oszczędzać energię, miały większe szanse na przetrwanie. Komentujący te badania prof. Bruce Lieberman, ekolog i biolog ewolucyjny z Uniwersytetu Oksfordzkiego, powiedział: – Może w dłuższej perspektywie najlepszą strategią dla dobra ewolucji będzie lenistwo, bo mniejsza przemiana materii zwiększa szansę na przeżycie. Może zamiast mówić, że przetrwają najsilniejsi, powinniśmy od teraz mówić, że przetrwają najbardziej leniwi… Badania prowadzone na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej (o których piszę w tekście obok) miały odpowiedzieć na pytania: dlaczego lubimy tak mało aktywny tryb życia? Dlaczego niewielu przekonuje się do aktywności? Badania z Kansas miały inny cel. Naukowcy chcieli znaleźć sposób na przewidywanie, które gatunki są bardziej, a które mniej narażone na wyginięcie. Okazało się, że jednym z najskuteczniejszych sposobów jest sprawdzenie tempa ich metabolizmu. Oczywiście, nie jest to jedyny czynnik, który wpływa na przetrwanie. Innym jest liczebność gatunku oraz obszar, który on zasiedla.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.