Suma niedoskonałości

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że otaczająca nas przyroda nieustannie się zmienia i podlega ciągłej ewolucji. Czy podobnie jest w przypadku wytworów naszej cywilizacji?

Wyniki badań pokazują, że kolejne pokolenia wszystkich organizmów żywych dostosowują się do zmieniającego się otoczenia, dzięki czemu żyją dłużej i mogą mieć więcej potomstwa. Mówiąc w skrócie: odnoszą sukces w rywalizacji z innymi gatunkami i z mniej przystosowanymi krewniakami. Ponieważ jednak zmiany ewolucyjne zachodzą chaotycznie, kolejne pokolenia wraz z cennymi genami zwiększającymi szanse na sukces często dziedziczą cechy nieprzydatne. I choć kiedyś pozwoliły one dalekim przodkom organizmów skutecznie walczyć o przeżycie, obecnie są jedynie genetyczną pamiątką z odległej przeszłości. Dla człowieka takim narządem szczątkowym jest np. ząb mądrości, a dla wieloryba – kończyny dolne, schowane głęboko pod skórą. Wszystkie organizmy, które znamy, są wynikiem nałożenia się wielu ewolucyjnych zmian: przydatnych, zbytecznych i szkodliwych. Są sumą niedoskonałości.

Akceptujemy myśl o ewolucji w przyrodzie, ale zupełnie inaczej myślimy o wytworach naszej cywilizacji. Obserwując samolot, samochód czy sondę kosmiczną, wyobrażamy sobie, jak precyzyjnie trzeba było je zaprojektować, wykonać, przetestować. Widzimy specjalistów, którzy powoli tworzą rzeczy wielkie, zaczynając od pomysłu, przez niewielki prototyp, aż do efektu końcowego. Tak rzeczywiście bywa. Jednak gdy rozejrzymy się wokół siebie, zobaczymy wiele przedmiotów i rozwiązań technicznych, które opierają się na zmodyfikowanych i doraźnie poprawianych pomysłach sprzed wielu lat. Stanowią one sumę wielu niedoskonałych decyzji, które nakładały się na siebie i dały efekt, który do dziś kształtuje nasze życie.

Rzymianie w kosmosie

Możliwości wahadłowców kosmicznych NASA, w swoim czasie najpotężniejszego systemu transportowego na świecie zbudowanego przez człowieka, mogłyby być jeszcze większe, gdyby nie pewne decyzje podjęte przez naszych przodków setki lat temu. Otóż średnica dwóch rakiet na paliwo stałe, wspomagających wahadłowiec podczas startu, była ograniczona przez rozmiar tuneli wydrążonych w paśmie górskim, przez które rakiety te należało przetransportować z fabryk na kosmodrom. Ponieważ tunele zbudowano dziesiątki lat wcześniej z myślą o kolei, a nie o pojazdach kosmicznych, ich gabaryty wynikały z obowiązującej szerokości torów i rozmiarów lokomotyw. A tor kolejowy to daleki potomek dwóch kolein, pozostawianych przez dwukonne zaprzęgi wojskowe na drogach w imperium rzymskim ponad dwa tysiące lat temu. Ujmując rzecz w skrócie: szerokość dwóch końskich zadków ciągnących antyczne wozy zadecydowała na wiele lat o możliwościach ludzkich podróży w kosmos.

To oczywiście anegdota, choć niepozbawiona sensu. Wokół nas dostrzegamy wiele śladów decyzji, które – choć po latach okazały się błędne lub niewystarczające – położyły podwaliny pod przedmioty i wynalazki, z których korzystamy na co dzień. Gdy powstawały pierwsze komputery, w II połowie XX wieku, do początku nowego tysiąclecia pozostawało zaledwie kilkadziesiąt lat. Mimo tego ówczesne systemy informatyczne, aby zaoszczędzić cenną pamięć, zapisywały datę i czas w możliwie zwięzły sposób. Dlatego z czterech cyfr potrzebnych do zapisania roku zapamiętywano tylko dwie ostatnie, licząc, że rozwój technologii sam rozwiąże problem. A on stał się poważny tuż przed rozpoczęciem XXI wieku: co bowiem będzie dla komputera znaczył rok zapisany jako 00? I jak ten komputer się zachowa, gdy spróbuje np. obliczyć czas, jaki upłynął między rokiem 1990 (czyli 90) a 2001 (01)? Akcja gwałtownego korygowania programów, przeprowadzona pod koniec XX wieku, objęła wiele starszych komputerów o dużym znaczeniu dla ludzi, np. zarządzających systemami bankowymi lub elektrowniami. Wówczas udało się zapobiec katastrofie, jednak podobna sytuacja spotka nas w 2038 roku, gdy nastąpi tzw. koniec epoki uniksowej.

Przeróbki i renowacje

Komputery oparte na popularnym systemie unix liczą czas od 1 stycznia 1970 r. w postaci liczby milisekund, jakie upłynęły od tego momentu. Z powodu zapisywania tej liczby w komórkach pamięci o zbyt małej pojemności w niektórych systemach ich możliwości wyczerpią się (czyli prawdopodobnie wyzerują) właśnie za około 20 lat. Czy dojdzie wówczas do katastrofy? Nie wiemy. W podobną pułapkę wpadli twórcy sieci będącej protoplastą internetu. Powstała ona dla celów militarnych i początkowo miała łączyć zaledwie kilkanaście komputerów. W celu ich obsługi opracowano specjalny schemat adresów, w którym przewidziano nieco ponad 4 mld pozycji, co wówczas znacząco wykraczało poza nawet najśmielsze potrzeby. Jednak gdy internet na dobre zagościł w naszych domach, zapasy adresów szybko się wyczerpywały. W efekcie od lat 90. planowane jest zastosowanie zupełnie nowego systemu adresacji o wielokrotnie większych możliwościach. Wymagałoby to jednak daleko idącej przebudowy internetu, co wiązałoby się z dużymi kosztami. A ponieważ w tym czasie opracowano skuteczne rozwiązania tymczasowe, zainteresowanie całkowicie nowym systemem spadło i do dzisiaj nie wszedł on do powszechnego użytku.

Wobec wszechobecnego zalewu jednorazowości wszystkie przedmioty, które są w stanie spełniać swoją funkcję dzięki powolnym, choć czasem przypadkowym i niedoskonałym zmianom, są żywym dowodem na to, że przeróbki, renowacje i adaptacje mogą mieć wartość większą niż rzeczy nowe. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg