Jest lekarstwo?

Nie ma dnia, żeby serwisy naukowe nie donosiły o nowych ustaleniach dotyczących koronawirusa SARS-CoV-2. W ostatnim tygodniu ukazały się dwie informacje, które wydają się ważniejsze niż wszystkie inne.

Pierwsza dotyczy deksametazonu, środka sterydowego, który – według brytyjskich naukowców – znacznie zmniejsza śmiertelność wśród osób najciężej chorych na COVID-19. Nie tylko Międzynarodowa Organizacja Zdrowia, ale także wiele instytucji narodowych ogłosiło go pierwszym prawdziwie skutecznym lekiem na koronawirusa SARS-CoV-2. Dla przypomnienia: do tej chwili pacjentów leczono albo objawowo, albo eksperymentalnie. Próbowano nawet używać surowicy krwi osób, które wyzdrowiały (pisaliśmy o tym w „Gościu”).

Dobre i to

Skuteczność deksametazonu została potwierdzona klinicznie, a miejscem, gdzie lek powstał, jest słynny Uniwersytet w Oksfordzie. Środek nie gwarantuje wyzdrowienia, tylko o jedną trzecią zmniejsza śmiertelność wśród najciężej chorych pacjentów. Lek podano ponad 2100 pacjentom. Wyniki porównywano z grupą 4320 pacjentów, którym zapewniono standardową opiekę, ale bez podawania testowanego środka. Po niecałym miesiącu liczba zgonów w grupie pacjentów, której podawano lek, była o 35 proc. niższa wśród osób wymagających respiratora oraz o 20 proc. niższa wśród pacjentów wymagających podania tlenu. Co ciekawe, nie zauważono wpływu środka na przebieg choroby u osób, które przechodziły ją w sposób lekki.

Lekarze podkreślają, że to pierwszy krok, że skoro wiemy, co jest choć częściowo skuteczne, łatwiej będzie znaleźć środek, który będzie skuteczny całkowicie.

Skuteczność leku, który był wcześniej znany (tylko stosowany w zupełnie innych chorobach), odkryto w ramach dużego programu przeglądowego „The recovery trial”. Jego celem jest sprawdzanie, czy też poszukiwanie, skuteczności już istniejących na rynku leków. Dzięki temu można znacząco obniżyć koszty i skrócić procedury wprowadzania leku na rynek. Już dzisiaj brytyjskie ministerstwo zdrowia podjęło decyzję, że lek zostanie natychmiast wprowadzony do procedury medycznej. Wielka Brytania jest jednym z najbardziej dotkniętych koronawirusem krajów świata. Dotychczas z powodu wirusa zmarło na Wyspach prawie 42 tys. ludzi.

Na korzyść deksametazonu działa fakt, że jest on niedrogi. I znany z leczenia reumatyzmu, alergii i chorób skóry. Terapia tym lekiem powinna trwać 10 dni i kosztuje – w przeliczeniu – kilkadziesiąt złotych. Po zsumowaniu kosztów okazało się, że ocalenie jednego życia to wydatek nie większy niż… 200 zł.

Krew i maski

Drugą ciekawą informacją dotyczącą wirusa była ta, że zauważono zależność pomiędzy grupą krwi a ryzykiem zakażenia się koronawirusem. Tym razem badania były prowadzone na Uniwersytecie w Kolonii i opublikowano je w czasopiśmie „New England Journal of Medicine”. Co z nich wynika? Między innymi to, że osoby mające grupę krwi A są bardziej narażone na zakażenie się wirusem SARS-CoV-2 i jest większe prawdopodobieństwo, że będą ciężej przechodziły chorobę. Z kolei dla osób o grupie krwi 0 ryzyko zakażenia jest dużo niższe. Ludzie ci są podwójnymi szczęściarzami, bo nie tylko mają mniejsze szanse na zachorowanie, ale też znacznie częściej przechodzą infekcję łagodnie albo bezobjawowo. „Właściciele” krwi z grupy A mają aż o 45 proc. większe szanse na zarażenie się wirusem SARS-CoV-2.

Choć naukowcy zaobserwowali opisane wyżej zależności, nie wiadomo, z czego dokładnie one wynikają. Analizy były przeprowadzane na podstawie prawie 2000 przypadków zachorowań we Włoszech i Hiszpanii.

To, co może mocno niepokoić, to nawrót wirusa w Chinach. Oficjalne źródła podają, że w Pekinie zaczęto znowu rejestrować zwiększającą się liczbę nowych przypadków choroby. W mieście natychmiast przywrócono niektóre restrykcje. To o tyle niepokojące, że przez ostatnich 50 dni nie zanotowano w stolicy Chin ani jednego przypadku. Nie ma pewności, skąd wziął się wirus, który zaczyna zakażać coraz więcej ludzi. Wirusa znaleziono na drewnianych deskach, na których krojono ryby na niektórych targowiskach. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób na deski się dostał.

Chiński przypadek potwierdza, że definitywna wygrana z SARS-CoV-2 będzie możliwa tylko wtedy, gdy zostanie wynaleziona szczepionka albo skuteczny lek. Ten, o którym wspomniałem, jest zaledwie pierwszym krokiem do opracowania terapii ratującej większą grupę poważnie zakażonych.

Chiński przypadek powinien dać do myślenia także nam. Coraz większa grupa ludzi w Polsce nie wierzy w istnienie wirusa i pandemii. W miejscach publicznych wiele osób chodzi bez maseczki na twarzy. A tymczasem maseczka, odpowiednia odległość od drugiej osoby oraz higiena rąk to najskuteczniejsze, a przecież niedrogie sposoby na ograniczenie przenoszenia się wirusa pomiędzy ludźmi. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg