Bez okularów ani rusz

Trójwymiar w kinie, na ekranie telewizora czy komputera to jedno wielkie oszustwo.

Gdy na ekrany kin wchodzi kolejny film zrobiony w technologii trójwymiarowej, w głowie powstaje pytanie jak to możliwe, że na płaskim ekranie widzę głębię? Czy ktoś mnie tutaj nie oszukuje? Odpowiedź brzmi: TAK. I sami jesteśmy sobie winni. Nasz mózg daje się czasami oszukiwać. I całe szczęście. Gdyby było inaczej, świat byłby piekielnie nudny.

Jeden świat – dwa obrazy

Na początek doświadczenie. Stań na końcu pokoju i wyciągnij przed siebie rękę tak, żeby dłonią zasłonić np. włącznik światła. A następnie patrz na dłoń raz lewym okiem, raz prawym. I co? Widzisz to samo? Widzimy przestrzennie. Nasze oczy rejestrują nieco inne obrazy. Przesunięte. Trudno się dziwić, w końcu są od siebie oddalone o kilka centymetrów. Nasz mózg wszystko składa i dzięki temu widzimy świat w trzech wymiarach, czyli dokładnie takim, jaki świat jest w rzeczywistości. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy z trójwymiarowego świata wchodzimy w świat dwuwymiarowy, czyli idziemy do kina, albo oglądamy film w telewizji. Tutaj cały obraz wyświetlany jest w dwóch wymiarach. Jak zmusić mózg by to, co płaskie wydawało się przestrzenne? Odpowiedzi dostarcza życie. Trzeba przygotować osobne obrazy dla każdego oka. Tylko jak je wyświetlić? Przecież nie na dwóch różnych ekranach. Człowiek to nie kameleon, nie potrafi ruszać gałkami ocznymi niezależnie od siebie.

Wielkie oszustwo

Trik w największym skrócie polega na wyświetlaniu na jednym ekranie nałożonych na siebie dwóch obrazów, z lekkim przesunięciem. Gdyby patrzeć na tak spreparowany film, można by poczuć się mocno rozczarowanym. Obraz nie byłby trójwymiarowy tylko dwuwymiarowy, na dodatek mocno niewyraźny. Bo tutaj ważne jest nie tylko to, co na ekranie, ale także to, co na... nosie. Tak, tak. Ta technika wymaga założenia specjalnych okularów z kolorowymi szkiełkami, najczęściej czerwonym i zielonym. Z kolei film musi być tak zrobiony, by właśnie te dwa kolory z całej palety były lekko zmodyfikowane. Do oka przysłoniętego szkiełkiem w zielonym kolorze nie dociera to, co wyświetlone jest na zielono. Tak samo jak oko zasłonięte czerwonym szkiełkiem nie widzi niczego, co jest w tej samej barwie. W efekcie założenie dwukolorowych okularów powoduje, że każde oko widzi coś troszkę innego. I to wystarczy, by oszukać nasz mózg. A przez to i nas samych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja