Polska ma złoto!

Brzmi dobrze, ale nie powinno nikogo zaskakiwać. W Polsce wydobycie złota prowadzono już wiele wieków temu. Wstrzymano je nie dlatego, że złota zabrakło, tylko dlatego, że przestało być opłacalne. Dzisiaj wracamy do tematu.

Nieopłacalność wydobycia nie była związana ze spadkiem cen kruszcu na rynkach, tylko z niedoskonałą technologią. Naszych złóż nie sposób porównywać z tymi na przykład w Afryce, Australii czy Kalifornii. Złota mamy dużo mniej, a to znaczy, że tradycyjne, ręczne wydobycie (jakie znamy z filmów o gorączce złota) było nieopłacalne. To, co było płytko, zostało wydobyte, ale w XIX wieku kopalnie złota zamknięto. Dzisiaj technologie, które mają do dyspozycji górnicy, są nieporównywalnie lepsze, więc i granica opłacalności została przesunięta. Ministerstwo Środowiska właśnie zatwierdziło dokumentację geologiczną złoża „Mikołajowice”. Podanie o zatwierdzenie złożyła spółka Sudeckie Kopalnie Surowców Mineralnych. Jeżeli do eksploatacji złoża rzeczywiście dojdzie, historia zatoczy koło. 130 lat wcześniej w tym samym regionie zakończono wydobywanie złota, uznając, że zostało go za mało. Dzisiaj szacuje się, że zasobność złoża to od 2 do prawie 16 gramów kruszcu na metr kwadratowy.

Skąd się wzięło?

Złoto występuje na całym świecie, ale nie wszędzie jest w ilościach opłacalnych do wydobycia. Jest pierwiastkiem ciężkim, więc w procesie stygnięcia Ziemi opadało w jej głąb. Powstało wtedy, gdy nie było jeszcze ani Słońca, ani planet naszego układu, w wyniku kolizji gwiazd neutronowych. Gdy między innymi ze zgliszcz po tej kolizji powstawało nasze najbliższe kosmiczne sąsiedztwo, złoto było jednym z jego budulców. Kruszec ten jest bardzo ciężki. Kawałek złota, który mieści się w pudełku od zapałek, waży prawie pół kilograma. Jego ilość głęboko pod powierzchnią planety jest dość duża, ale nie sposób go stamtąd wydobyć. Nie do końca wiadomo, skąd wzięło się złoto w warstwach bliskich powierzchni. Jedna z hipotez mówi, że jakiś czas po uformowaniu się planety na jej powierzchnię zaczęły spadać meteoryty i asteroidy bogate w złoto. Tę hipotezę mogą potwierdzać badania izotopowe. Oczywiście po dawnych uderzeniach asteroid nie ma dzisiaj nawet śladu. Później powstały kontynenty, które zresztą wielokrotnie się przemieszały. Być może część złota wypłynęła także bliżej powierzchni Ziemi w wyniku aktywności geologicznej naszej planety w związku z ruchami jej skorupy. Faktem jest, że choć złoto jest wszędzie (jego śladowe ilości są nawet w naszej krwi), to jednak w niektórych miejscach jest go znacząco więcej niż gdzie indziej. Prawie połowę całego złota na świecie wydobyto w jednym miejscu – w rejonie łańcucha górskiego Witwatersrand w RPA. Okazały samorodek wydobyty z rzeki czy też lśniący złoty piasek to obrazy, które znamy z relacji czy z filmów o gorączkach złota. Było ich kilka: w Kalifornii, Kanadzie czy Australii. To właśnie w Australii znaleziono chyba największy samorodek, ważący ponad 70 kg. Nazwano go „Welcome Stranger” (ang. Witaj Nieznajomy) i leżał zaledwie kilka centymetrów pod powierzchnią ziemi. W Polsce takiego skarbu nikt nie znajdzie. A przynajmniej nie w tych rejonach, w których od wielu lat dokumentowano złoża złota, zanim przekazano odpowiednie dokumenty do Ministerstwa Środowiska.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg