Czy amantadyna działa?

U wielu wzbudza nadzieję, lecz u specjalistów sporą nieufność. Amantadyna jest preparatem, o którym mówi się bardzo dużo w kontekście leczenia COVID-19. Czy słusznie? Co dzisiaj o niej wiemy?

Wiemy, że amantadyna (czyli 1-aminoadamantan) to stary lek, stosowany kiedyś przeciwko wirusowi grypy typu A (na grypę z innych grup nie był stosowany, bo był nieskuteczny). Dlaczego kiedyś? Bo okazał się lekiem słabym, którego skuteczność z roku na rok (z powodu zmieniających się wirusów) była coraz mniejsza. Jest także preparatem stosowanym w schorzeniach neurologicznych, najczęściej u osób cierpiących na chorobę Parkinsona. Ale i w tym schorzeniu coraz rzadziej.

Blokuje wyjście

W przypadku grypy jego działanie polegało na uniemożliwieniu namnożonym wirusom grypy wydostania się poza komórkę. To hamowało rozwój infekcji, czyli lek nie tyle unicestwiał konkretny typ wirusa grypy, ile nie pozwalał na jego rozprzestrzenianie się w organizmie. Od dekady amantadyna nie jest jednak stosowana jako lek przeciwwirusowy. Skąd się zatem wzięła teraz?

Trudno o nakreślenie dokładnej chronologii, bo wszystkie informacje pochodzą albo z doniesień prasowych, albo wpisów internetowych, albo wypowiedzi medialnych. Pierwsi byli chyba portugalscy lekarze, którzy zauważyli, że u osób, które cierpią na chorobę Parkinsona i wśród wielu innych specyfików zażywają także leki z amantadyną, nie występuje ciężka postać COVID-19. To nie były badania, lecz raczej zauważenie takiej prawidłowości u kilku czy kilkunastu osób (nie zostało to potwierdzone publikacją naukową). Być może uznano, że skoro z całego miksu lekarstw, które te osoby zażywały, tylko amantadyna (kiedyś) była lekiem antywirusowym, to właśnie ona „leczy” COVID-19. W Polsce te portugalskie dane nie wywołały żadnego poruszenia. Wywołało je oświadczenie pediatry i lekarza zajmującego się chorobami płuc z jednego z przemyskich szpitali, który napisał w internecie, że amantadyna leczy koronawirusa. Lekarz umieścił na stronie WWW prywatnej przychodni, w której pracuje, informację, że preparat z substancją aktywną, jaką jest amantadyna, leczy COVID-19 w ciągu 48 godzin. Po jego podaniu stan pacjenta miał się poprawiać z godziny na godzinę. Lekarz twierdził, że w ten sposób wyleczył kilkaset osób. Nie podawał jednak żadnych statystyk skuteczności, nie wiadomo też, jak dużej grupie osób podał lek. Jego dane nie były weryfikowane, nie sprawdzono jakości, skuteczności i bezpieczeństwa tej terapii, nie opublikowano żadnych danych w recenzowanych czasopismach. Podanie amantadyny jest bardzo kontrowersyjne, bo lek nie jest na liście rekomendowanych leków na COVID-19, a z wpisu lekarza z Przemyśla wynikało, że podawał go chorym. Co więcej, lekarz opisał nawet mechanizm działania tego leku. Mechanizm, który zdaniem specjalistów jest błędny, bo gdyby rzeczywiście miał miejsce, doprowadziłby do śmierci komórki. To, że lekarz źle opisał mechanizm działania leku, nie musi jednak znaczyć, że ten lek nie działa.

Ruszają badania

Od samego początku środowisko lekarzy było co najmniej ostrożne w potwierdzeniu działania amantadyny. Dlaczego? Bo na to, że działa, nie ma żadnych dowodów. Ani w Polsce, ani za granicą. – Do leczenia konkretnej choroby potrzebne jest badanie kliniczne z oceną skuteczności, jakości i bezpieczeństwa. Obecnie takich badań klinicznych na szeroką skalę nie ma, stąd też nie ma z naszej strony rekomendacji. Nie ma też rekomendacji ze strony Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych – tłumaczył rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

– Mieliśmy etap, gdy [w leczeniu COVID-19 – przyp. T.R.] rozpatrywaliśmy leki, które działają na przykład przy leczeniu wirusa HIV, czy chlorochinę, bo były podstawy, chociażby teoretyczne, do stosowania tych leków. W przypadku amantadyny takich podstaw specjalnie nie było i nie ma – stwierdził prof. dr hab. Krzysztof Tomasiewicz, szef Kliniki Chorób Zakaźnych w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie.

Amantadyna to lek neurologiczny o konkretnych skutkach ubocznych. Kupowanie czy dawkowanie leków, szczególnie takich, jest bardzo niemądre. Tym bardziej że stosowanie niesprawdzonego leku może opóźniać wdrożenie standardów przetestowanych i sprawdzonych. Łączenie ze sobą różnych leków, które nie zostały przebadane, może spowodować nieprzewidziane skutki uboczne. Póki nie ma niezbitych dowodów na działanie preparatu, nie można go używać. Badania kliniczne amantadyny dopiero mają się rozpocząć, a to znaczy, że rekrutacja pacjentów (ochotników) może wystartować już za kilka tygodni. Bez wyników tych badań nie można odpowiedzieć na pytanie, czy amantadyna działa. To, co o niej wiemy dzisiaj, nie pozwala odpowiedzieć inaczej niż: „Nie wiadomo”. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg