Gospodarka fit?

„Fit” oznacza z angielskiego mniej więcej „pasować”. Mówiąc o kimś, że jest „fit”, mamy na myśli osobę zdrową, wysportowaną i szczupłą. Fit for 55 to nowy, bardzo szeroki program Unii Europejskiej mający na celu dopasowanie gospodarki do redukcji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku.

W połowie lipca Komisja Europejska przedstawiła główne założenia programu gospodarczego Fit for 55, który ma dostosować unijną gospodarkę do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Zgodnie z założeniami programu do 2030 roku Unia ma emitować o 55 proc. mniej gazów, niż emitowała w 1990 roku.

Podwyższający się poziom gazów cieplarnianych (takich jak np. CO2) jest zdaniem naukowców źródłem zmian klimatycznych. Te z kolei przekładają się na występowanie coraz wyższych temperatur, na podnoszenie poziomu wody w morzach i oceanach oraz na występowanie coraz bardziej gwałtownych zdarzeń pogodowych. Unia Europejska od wielu lat jest na czele organizacji, które postulują ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Program Fit for 55 jest kolejną inicjatywą, która ma do tego doprowadzić.

Rezygnacja z węgla

Fit for 55 to pakiet zreformowanych i nowych dyrektyw i rozporządzeń UE. Jedni twierdzą, że zaprezentowane propozycje są za mało odważne, inni (jak europoseł Jacek Saryusz-Wolski) uważają, że pakiet uderzy w biedne kraje, których gospodarki oparte są na węglu, i że czeka nas społeczna rewolta. Nawet bez nowego programu Polska – z różnych przyczyn – powinna i musi odchodzić od węgla. Powinna, bo polski węgiel jest coraz głębiej – jest więc droższy, a skoro mamy kupować rosyjski surowiec, znika podstawowy argument przemawiający za korzystaniem z węgla – energetyczna niezależność. Polska powinna odchodzić od węgla, bo spalanie go (jakakolwiek byłaby jego cena) rujnuje środowisko naturalne. Każdy, kto mieszka na Śląsku, jest w stanie zauważyć i szkody górnicze, i dewastację krajobrazu, którego rekultywacja kosztuje krocie. Wreszcie Polska musi odchodzić od węgla z powodu kierunku, jaki dawno temu obrała cała Unia. Złośliwi powiedzą, że dotyczy to całej Unii poza Niemcami, którzy węgla używają. Już teraz nasza gospodarka jest na drodze dekarbonizacji, choć patrząc na to, jak wiele przed nami, można powiedzieć, że w zasadzie znajdujemy się na początku tego procesu. Jeśli patrzymy na temat ze śląskiej perspektywy, trzeba powiedzieć, że stopniowa rezygnacja z węgla rodzi obawy o przyszłość regionu. Tymczasem powinniśmy się zastanowić nad przyszłością nie regionu, lecz całego kraju. Energetyka nie jest jedynym źródłem gazów cieplarnianych, są nimi także transport, rolnictwo czy przemysł.

Dekarbonizacja to nie tylko zmiana jednych elektrowni na inne, lecz także przekształcenie jednego modelu gospodarki na inny. Jaki? Nisko- albo zeroemisyjny. Czy istnieją dzisiaj technologiczne możliwości, by takiego procesu dokonać? A jeśli tak, to w jakiej perspektywie? I inne, równie ważne pytanie: czy mamy te technologie u siebie, czy jesteśmy skazani na kupowanie ich za granicą?

Fundamentalne zmiany

Pakiet zaproponowany przez Komisję Europejską i zaprezentowany przez zajmującego się polityką klimatyczną Unii Fransa Timmermansa zakłada daleko idące zmiany w kilkunastu obszarach dotyczących gospodarek państw członkowskich. Koszty tych reform mają zostać pokryte z kieszeni Europejczyków. Głębokiej reformie ma ulec m.in. system handlu emisjami, który wspierał kraje emitujące mało kosztem tych emitujących dużo (tak w największym skrócie). Zmianie ulec ma także dyrektywa o energii odnawialnej oraz dyrektywa o efektywności energetycznej. Proponowane są zmiany w normach emisji CO2 dla samochodów (jednoznacznie promujące pojazdy elektryczne). W wyniku tych działań od 2035 roku na terenie Unii nie będzie można sprzedawać nowych samochodów spalinowych.

Czy wprowadzenie zmian w zaproponowanej postaci (nie jest to pewne) jakkolwiek wpłynie na klimat na Ziemi? Nie. Emisje Unii Europejskiej to około 10 proc. emisji całego świata. Ale jest i druga strona medalu. UE ma ambicje pokazać światu, że znaczące redukcje emisji nie zabijają odpowiednio przygotowanej do tego gospodarki. Powstaje jednak pytanie, czy wszystkie unijne gospodarki są przygotowane na tak daleko idące zmiany. Jest jeszcze coś. W reformie nie chodzi tylko o odejście od węgla, lecz także o stworzenie zupełnie nowego systemu gospodarczego, opartego na większej liczbie małych źródeł energii. Transportu opartego na całkowicie nowych technologiach elektrycznych, a także rolnictwa, które produkuje mniej mięsa i troszczy się zarówno o zasoby wody, jak i o bioodpady.

Wątpliwości Warszawy

Podczas spotkania Grupy Roboczej ds. Środowiska Rady Unii Europejskiej Polska strona przedstawiła listę swoich uwag do Fit for 55. Rząd nie uchyla się od dekarbonizacji, ale uważa, że zaproponowany przez Unię proces przebiega zbyt szybko i nie uwzględnia okresu przejściowego pomiędzy wykorzystywaniem węgla a znalezieniem nisko- albo zeroemisyjnych źródeł energii. Takim paliwem „przejściowym” mógłby być gaz. Choć jest dużo czystszy od węgla, stanowi źródło dwutlenku węgla. Warszawa i wiele innych stolic mają uwagi do zaproponowanej w ramach Fit for 55 reformy systemu handlu emisjami. Polska nie zgadza się też na zaproponowane przez Komisję rozwiązania w sektorach rolniczym i gospodarki leśnej. Szczególnie w tym drugim może liczyć na poparcie Szwecji. Nasi przedstawiciele mają również zastrzeżenia do rozwiązań zaproponowanych dla sektora ciepłownictwa, zaakceptowanie pomysłów Komisji miałoby bowiem prowadzić do wzrostu cen ciepła. Warszawa zgłosiła także wątpliwości dotyczące zakazu rejestracji nowych samochodów spalinowych po 2035 roku – obawia się, czy nie uderzy to w europejski przemysł motoryzacyjny i czy rozwiązanie to nie okaże się zbyt kosztowne dla Europejczyków, a więc także Polaków. Obawa o europejski przemysł produkujący samochody może się wydawać irracjonalna, skoro Polska samochodów nie produkuje (robią to Niemcy, Włosi, Francuzi). Jednak trzeba pamiętać, że to u nas powstaje najwięcej części do samochodów. Kłopoty europejskich producentów pojazdów oznaczają więc kłopoty także dla nas.

Europejskie gospodarki czekają duże zmiany. To ogromne wyzwanie szczególnie dla Polski. Po pierwsze, jesteśmy bodaj najbardziej opartą na węglu gospodarką w Unii, ponadto jesteśmy gospodarką dużą, a to oznacza, że wszelkie zmiany kursu są dla nas trudniejsze do przeprowadzenia niż dla gospodarek niewielkich. Od odwagi i determinacji polskich polityków zależeć będzie, jak sobie z tym przeobrażeniem poradzimy. Czy będziemy „fit”, czy też wpadniemy w kłopoty? Polska mogłaby odgrywać bardzo ważną rolę w rozwoju niektórych technologii, np. wodorowych. Nasi naukowcy i inżynierowie są autorami wielu pomysłów, które mogłyby być pomocne w dekarbonizacji. Przedstawiciele Komisji Europejskiej oferują też finansowe wsparcie dla państw Unii stojących przed wyzwaniem zielonej transformacji. To może być impuls, który wpłynie na tempo rozwoju gospodarczego. A to z kolei może zmniejszyć koszty społeczne i finansowe tego procesu. Tylko czy uda się fakt ten wykorzystać? To już zupełnie inna sprawa.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama