Zawirusowani

Zaintrygowani podesłanym przez znajomych filmikiem spontanicznie dzielimy się nim na portalach społecznościowych. Nie wiemy, że to najskuteczniejsza forma reklamy. My klikamy, a koncerny zacierają ręce.

Były tuż obok, gdy stawiali swoje pierwsze kroki. Uczyły ich jeździć na łyżwach, kibicowały do utraty tchu na zawodach. Gdy wracali do domu ze skręconą kostką, robiły okłady z lodu. To one – mamy sportowców. Tak ukazuje je filmik, który zobaczyło ponad 18 mln ludzi na całym świecie. Chwyta za serce zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Dopiero ostatnie sekundy ujawniają, że to reklama koncernu Procter & Gamble. Jej obecność w internecie w czasie igrzysk w Soczi to nie przypadek. Już w czasie olimpiady w Londynie pojawił się w sieci spot o podobnej stylistyce, pokazujący mamy lekkoatletów i pływaków. Typowy przykład tzw. marketingu wirusowego, wykorzystującego społecznościowy charakter internetu i naszą skłonność do dzielenia się z innymi tym, co nas porusza. Wystarczy dobrze przygotowany, intrygujący materiał wideo, aby w krótkim czasie trafić pod strzechę. Kolorowe skaczące piłeczki w reklamie telewizorów Sony Bravia? Było ich 250 tysięcy! Wielu ludzi nie mogło uwierzyć, że naprawdę zrzucono je z najwyższego wzgórza w San Francisco. Każdy chciał to zobaczyć! Tego typu nieszablonowe filmiki rozprzestrzeniają się niczym wirus.

Pozytywne skojarzenia

– To mądrze skonstruowana reklama – ocenia spot Procter & Gamble Michał Grzebyk, specjalista ds. PR, pracujący w Grupie Adweb. – Jej przesłanie to: dziękujemy naszej mamie, ponieważ dba o nas. Motywuje, zimą otula ciepłym szalikiem, a gdy wrócimy spoceni po treningu, pierze nasze ubrania, używając m.in. produktów Procter & Gamble. Statystyki mówią jasno: 70–80 proc. zakupów domowych leży w rękach kobiet. Koncern Procter & Gamble wytwarza tak wiele produktów, że nie sposób byłoby zaprezentować je wszystkich naraz w minutowym spocie. – Lepiej pokazać coś miłego, budzącego pozytywne skojarzenia. Pozwala to firmie ocieplić wizerunek – tłumaczy Michał Grzebyk. – W efekcie ludzie myślą: moja mama też o mnie tak dbała. Wracają myślami do lat dzieciństwa, a te lata zawsze zostają w naszej głowie jako dobre wspomnienia. Twórcy reklam umiejętnie wykorzystują to, że idealizujemy dzieciństwo. Stąd tak częsta obecność dzieci w reklamach, np. ekskluzywnych czekoladek, które docelowo kupujemy rodzicom lub dziadkom. A jak wytłumaczyć obecność dzieci w reklamach samochodów? Spot Volkswagena: mały fan „Gwiezdnych wojen” w stroju lorda Vadera testuje swoją moc na otaczających go w domu sprzętach.

W końcowej scenie postanawia zmierzyć się z zaparkowanym przez tatę samochodem, który, o dziwo, wchodzi w interakcję, mrugając światłami. Mały lord Vader nie może wyjść z podziwu. Nie wie, że ojciec, obserwując scenę z kuchni i trzymając kluczyki w dłoni, niczym aktor w teatrze marionetkowym pociąga za sznurki. – To wszystko po to, żeby pokazać, że dzieci już od najmłodszych lat interesują się markami samochodów – wyjaśnia Michał Grzebyk. Obecnie nie kieruje się reklam samochodów do 25-latków. Wtedy jest już za późno. Jeśli klient zdążył kupić swój pierwszy samochód, może pozostać wierny marce. Jeśli wzbudzimy w nastolatku pozytywne skojarzenia z naszym autem, mamy szanse zyskać nowego klienta.

Reklama – samo zło?

Twarde prawa rynku. Liczy się zysk. Czy przeciętny człowiek jest w stanie przejrzeć inteligentnych marketerów, którzy posługują się coraz bardziej wyrafinowanymi technikami? – Tak, niektórzy ludzie potrafią patrzeć krytycznie, ale jest to ok. 1 proc. społeczeństwa – komentuje Michał Grzebyk. To tak jak z reklamami na portalach społecznościowych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.