Nie wierz we wszystko

Myślę, że dzisiaj największym wyzwaniem każdego systemu edukacji nie powinno być przekazanie dziecku informacji, ale nauczenie go, jak w gąszczu informacji nawigować. Tylko kto to ma zrobić?

Odpowiedź wydaje się prosta. Powinni to zrobić najpierw rodzice, a potem szkoła. Niestety, proste odpowiedzi mają to do siebie, że zwykle niewiele znaczą. Rodzice? Tak, powinni to robić. Tyle tylko, że zwykle sami nie wiedzą, jak odróżnić prawdę od fałszu. Nauczyciele? Super. Tyle że ich tego też nikt nie uczy. Poza tym nie mają oni w szkole zbyt wiele czasu, bo przecież muszą zrealizować program. Pomijam już fakt, że współczesny nastolatek, a często nawet dziecko, znacznie bardziej wierzy gwiazdom YouTube’a niż rodzicom i nauczycielom. Znacznie więcej czasu spędza w mediach elektronicznych niż w szkole. Już wiele razy o tym pisałem, ale ta refleksja naszła mnie znowu, gdy któregoś dnia zadzwoniło do mnie trzech aptekarzy, że zaczyna im brakować płynu Lugola. Kolejnego dnia dostałem kilka maili z pytaniem, czy pić jodynę, czy lepiej połykać tabletki z jodem. Powodem zainteresowania się tymi preparatami była chmura radioaktywnego pyłu, która z uszkodzonej elektrowni jądrowej w Belgii miała się przemieszczać w kierunku Polski. A nie było żadnej chmury, żadnej awarii i żadnego alarmu. Nie trzeba znać języków obcych, by w kilkanaście sekund to sprawdzić. Dlaczego zatem tak niewielu sprawdza? Gdzie popełniony został błąd? W domu, gdy wymagamy od dzieci bezwzględnego posłuszeństwa i nie uznajemy za stosowne przedstawić argumentów? W szkole, gdzie nie ma czasu i ochoty na to, żeby zagadnienia rozwiązywać problemowo? Czy ktoś z Państwa zna podręcznik, w którym zawarto nieprawdziwe informacje, a rolą ucznia byłoby ten fałsz zdemaskować? Ja do takich książek szczęścia nie miałem. Miałem podręczniki, w których na setkach stron były przedstawione prawdy, z którymi się nie dyskutuje. I jakoś nikt nie wspomniał, że cała nauka opiera się na dyskusji, udowadnianiu, falsyfikowaniu i próbach podważenia tego, co „zastane”. Nie da się nauczyć krytycznego oglądu rzeczywistości kogoś, kto przez kilkanaście lat nauki nie spotykał się z podstawowymi narzędziami weryfikacji informacji.

A może błąd polega na tym, że nasze media przyzwyczaiły się do szybkiego zarobku, tak szybkiego, że niewielu dba o wiarygodność? Nie chodzi o popełniane błędy. Te zdarzają się wszystkim. Chodzi o programowe fałszowanie rzeczywistości. I o nas, bezbronnych odbiorców tego fałszu.

Dobrze byłoby nauczyć siebie i innych, że nie warto wierzyć we wszystko, co napisane. Inaczej – w świecie pędzącego rozwoju, zdobywania nowych globów, odkrywania coraz to nowych praw natury poza wąską grupą ekspertów będziemy mieli społeczeństwo przypominające niepiśmienne masy sprzed setek lat. No bo co to za różnica, czy ktoś nie potrafi czytać, czy co prawda składa literki, ale jest całkowicie bezbronny wobec kłamstwa i manipulacji?

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| FELIETONY, NAUKA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja