Serce zoperuje ci robot

W lewo! Stop! W górę! Stop! – mówi zdecydowanym tonem chirurg wpatrzony w wielki monitor. Jego polecenia posłusznie spełnia robot. Robot, który powstał, żeby zamiast chirurga operować ludzkie serca. Jedyne w Europie prototypy takiego urządzenia powstają... w Polsce. .:::::.

Prototypy te stoją w pracowni Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. Ich metalowe ramiona zawisły nieruchomo nad plastikowym, leżącym manekinem. – Proszę samemu zobaczyć, jak to działa – doktor Zbigniew Nawrat, dyrektor tego projektu, podsuwa mi specjalny chirurgiczny dżojstik.

Naciskam pierwszą dźwignię. W tej samej chwili ramię jednego z robotów posłusznie idzie w górę. Próbuję pochylić dżojstik w lewo: ramię prototypu natychmiast się przekrzywia. Robot posłusznie spełnia wszystkie moje zachcianki.

– Na końcu ramienia robota montujemy różne chirurgiczne narzędzia. O, tutaj mamy nożyczki – pokazuje dr Nawrat. I za pomocą dżojstika zmusza maleńkie nożyczki na końcu ramienia do wyginania się we wszystkich kierunkach.

Nie trzeba rozcinać mostka

Po co kardiochirurgowi robot? Żeby to wyjaśnić, trzeba powiedzieć kilka słów o pracy kardiochirurga. W czasie tradycyjnych operacji serca chirurdzy rozcinają pacjenta prawie na pół. Bywa, że rana po takim potężnym cięciu trudno się goi.

– Można to porównać do remontu łazienki. Żeby wymienić pękniętą rurę, trzeba coś zniszczyć, skuć kafelki – mówi doktor Nawrat. – Najlepiej byłoby wymienić tą rurę przez dziurkę od klucza. W przypadku ludzkiego ciała chirurdzy już to potrafią. To tzw. operacje laparoskopowe – dodaje.

W czasie takiej operacji nie trzeba pacjentowi rozcinać klatki piersiowej i mostka. Wystarczą trzy niewielkie otworki, żeby chirurg dotarł w okolice serca z kamerą i specjalnymi laparoskopowymi narzędziami na długich trzonkach.

Takie operacje mają jednak ciągle swoje niedogodności. Na przykład ludzkie ręce, które trzymają końcówki narzędzi chirurgicznych, zawsze trochę drżą. To przeszkadza przy tak precyzyjnych operacjach, kiedy kardiochirurdzy zszywają ze sobą np. dwa naczynka wieńcowe o średnicy dwóch milimetrów.

Asystent, który w czasie operacji trzyma nad sercem kamerę, czasem też nie pokazuje dokładnie tego, co chciałby widzieć chirurg. – To trochę takie uczucie, jakby ktoś panu trzymał głowę w czasie meczu tenisa – mówi dr Nawrat.

Kiedy jest robot, chirurg obrazem kamery steruje sam: po prostu wydaje robotowi polecenia głosem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |