Przyszłość Ziemi

O globalnym ociepleniu, polskiej strategii walki z zanieczyszczeniem środowiska i szczycie klimatycznym w Katowicach mówi Michał Kurtyka.

Bogumił Łoziński: Czy upały, jakich obecnie doświadczamy, to efekt globalnego ocieplenia?

Michał Kurtyka: Niespotykane w naszej części świata upały i burze mogą wynikać ze zmian klimatycznych. Być może jest to przedsmak tego, co nas czeka w przyszłości, jeśli nie znajdziemy sposobu na lepsze gospodarowanie naszą planetą, ograniczenie negatywnego wpływu działalności człowieka na Ziemię. Mamy do czynienia z podniesieniem się średniej temperatury na naszej planecie i jednocześnie z bardzo daleko idącą ingerencją człowieka w naturę.

Co nam grozi, jeśli nie przeciwstawimy się globalnemu ociepleniu?

Istnieje niebezpieczeństwo, że wiele obszarów Ziemi zacznie zamieniać się w pustynie, będzie coraz więcej problemów z zaopatrzeniem w wodę i żywność. Mniejsza dostępność wody i żywności w połączeniu z rosnącą liczbą ludności może spowodować olbrzymie problemy.

Jak duży wzrost temperatury może spowodować procesy, o których Pan mówi?

W porozumieniu paryskim przyjęliśmy, że temperatura planety nie powinna się podnieść więcej niż o dwa stopnie Celsjusza w stosunku do ery przedindustrialnej, czyli końca XVIII wieku. W ostatnich 150 latach wzrosła ona o ok. 0,8 stopnia, jednak pamiętajmy, że obecnie ten wzrost jest szybszy. Dlatego państwa podjęły działania, aby ten proces ograniczyć.

Jak szczyt klimatyczny COP24, który odbędzie się w grudniu w Katowicach, ma wpłynąć na zahamowanie globalnego ocieplenia?

To będzie jedno z najważniejszych międzynarodowych spotkań. Państwa uczestniczące w nim mają wskazać konkretne działania przeciwdziałające negatywnemu wpływowi człowieka na planetę. Głównym celem szczytu w Katowicach będzie wskazanie, jak wdrożyć w życie pryncypia, które zostały ustalone w porozumieniu paryskim. Dlatego 195 państw uczestniczących w nim przedstawi swoje strategie na rzecz redukcji emisji oraz na rzecz adaptacji do zmian klimatycznych. Działania w ramach tych strategii będą dostosowane do możliwości danego państwa, bo inny potencjał mają np. kraje wysoko rozwinięte, a inny rozwijające się.

Jaką strategię ma Polska?

Przyjęliśmy, że będziemy dążyć do tego, aby w 2030 r. 32 proc. energii w całej UE pochodziło ze źródeł odnawialnych. Zakładamy też zwiększenie efektywności energetycznej o 32,5 proc. do 2030 r. Jednak cel dla Polski będzie wynikał z naszych możliwości, przy założeniu, że dopiero suma strategii wszystkich państw członkowskich ma dać cel unijny. Polska już wykonała ogromny wysiłek, jeżeli chodzi o redukcję emisji, a teraz dużą wagę przykładamy do zwiększenia pochłaniania dwutlenku węgla, przede wszystkim przez lasy.

Plany dotyczące odnawialnych źródeł energii są bardzo ambitne, ale czy Polska może je spełnić?

Mamy stosunkowo dobrze rozwiniętą gospodarkę źródeł odnawialnych. Na przykład jest u nas więcej wiatraków niż w Danii, ale to Dania jest przedstawiana na świecie jako przykład zielonej transformacji energetycznej. A w Polsce mamy ponad 6 tys. megawatów mocy zainstalowanej w elektrowniach wiatrowych. To bardzo dużo. Tym bardziej że wyzwaniem związanym z nieciągłymi odnawialnymi źródłami energii – takimi jak wiatraki czy panele słoneczne – jest magazynowanie energii. Kiedy wiatr przestaje wiać, a słońce świecić, nie produkują one energii, a przecież my jej wtedy również potrzebujemy. Innym razem źródła te produkują za dużo energii. Gromadzenie jej w akumulatorach, elektrowniach szczytowo-pompowych jest bardzo kosztowne, dlatego cały świat szuka innych sposobów. Jednym z nich jest na przykład zwiększenie udziału pojazdów elektrycznych we flotach samochodowych, co spowoduje wzrost liczby i pojemności baterii. Z czasem można je będzie wykorzystywać.

Czy wiatraki wystarczą do osiągnięcia tych 32 proc.?

32 proc. dotyczy całej Unii, dla Polski ten cel będzie znacząco niższy. Wynika to m.in. z tego, że mamy gorsze warunki dla działania paneli fotowoltaicznych niż kraje słoneczne, jak Hiszpania i Włochy. Nie mamy też tak dużych różnic wzniesień, jak Austria, Szwecja czy Norwegia, aby budować elektrownie wodne. Najcenniejszymi źródłami odnawialnymi są takie, które produkują energię elektryczną w sposób ciągły. Z tej perspektywy najbardziej atrakcyjna jest energia wodna, biogaz, geotermia.

Jakie jest miejsce w polskiej strategii dla energii uzyskiwanej z węgla?

Dla Polski pozyskiwanie energii z węgla ma znaczenie strategiczne, przede wszystkim ze względu na suwerenność energetyczną. Jesteśmy krajem o dużych zasobach tego surowca, dlatego długo pozostanie on dla nas kluczowy. Minister energii przewiduje, że w 2050 r. połowa energii w Polsce będzie pozyskiwana z węgla.

To nie jest dobra wiadomość dla walczących o redukcję emisji CO2.

Wraz z rozwojem naszej gospodarki, wzrostem uprzemysłowienia, zwiększonym korzystaniem z urządzeń elektronicznych i ze sprzętu AGD w naszych domach pojawiają się nowe potrzeby energetyczne. One będą musiały być zaspokajane na przykład przez dodawanie nowych, czystszych źródeł energii bądź zwiększenie efektywności istniejących. Polska obecnie zastępuje stare bloki energetyczne nowoczesnymi, o znacznie większej sprawności i mniejszej emisyjności. Bardzo ważne jest również równoważenie emisji CO2 przez zwiększenie jego absorpcji przez naturę, przede wszystkim lasy. O uwzględnienie tego procesu na szczycie klimatycznym w Paryżu skutecznie walczyła polska delegacja, z prof. Janem Szyszką na czele. Jesteśmy tu w forpoczcie, mamy bardzo dobrze rozwiniętą gospodarkę leśną. Delegacje z całego świata przyjeżdżają do nas, aby poznać, w jaki sposób zarządzamy zasobami leśnymi. Istotnym wkładem Polski w ochronę klimatu jest projekt leśnych gospodarstw węglowych. Ich celem jest zwiększenie absorpcji CO2 przez lasy, np. dzięki wykorzystaniu odpowiednich gatunków roślin.

Niektóre kraje, np. USA, nie chcą realizować porozumień klimatycznych. Czy jest szansa, że USA na szczycie w Katowicach zmienią swoje nastawienie?

Takie sytuacje mają i będą miały miejsce. Na przykład Kanada, która jest jednym z wielkich krajów uprzemysłowionych, w pewnym momencie wypowiedziała porozumienie z Kioto. Trudno wyobrazić sobie, aby wśród ponad 190 krajów świata nie zdarzały się zmiany stanowiska. W przypadku Stanów Zjednoczonych ten wyłom jest fundamentalny, bo to jeden z największych emitentów gazów cieplarnianych. Jednocześnie USA należały dotychczas do największych dostarczycieli środków finansowych dla krajów rozwijających się w kontekście polityki klimatycznej. Porozumienie paryskie oparte jest na zasadzie suwerenności państw. Każde przedstawia własną strategię redukcji emisji, ale wszystkie zobowiązały się prawnie do podjęcia działań w tym zakresie. W Katowicach mamy doprowadzić do tego, żeby zasady, na jakich państwa będą redukowały emisję, były jasne. Ten szczyt będzie niezwykle istotny, ponieważ na nim zdecydujemy, jakie konkretne działania zostaną podjęte. Jeśli reguły gry zostaną ustalone, to może się okazać, że będą one atrakcyjne również dla USA.

Nie wszyscy naukowcy podzielają pogląd, że działalność człowieka jest głównym powodem ocieplenia klimatu. Czy na szczycie w Katowicach będą mogli przedstawić swoje stanowisko?

Spotkanie w Polsce będzie szczytem, na którym wolność słowa ma fundamentalne znaczenie. Udział w nim wezmą ludzie z całego świata, reprezentujący bardzo różne poglądy. Stworzymy przestrzeń, żeby dialog mógł zaistnieć między wszystkimi.

W konferencji w Katowicach ma wziąć udział ponad 30 tys. osób. Jak przebiegają przygotowania do tak wielkiego przedsięwzięcia?

W Ministerstwie Środowiska pracuje specjalny zespół pod przewodnictwem szefa resortu, min. Henryka Kowalczyka. Stworzony został także zespół organizacyjno-logistyczny pod kierownictwem Rafała Bochenka. Moim zadaniem jest merytoryczne prowadzenie obrad. Ważną rolę odgrywają także samorząd Katowic i lokalne środowiska. Wspólnie wkładamy bardzo dużo pracy, aby ten szczyt był sukcesem. •

Michał Kurtyka jest absolwentem paryskiej École Polytechnique i Szkoły Głównej Handlowej. W latach 2016–2018 był wiceministrem energii, a od 2018 r. jest wiceministrem środowiska. Pełni też funkcję pełnomocnika ds. prezydencji COP24 w Katowicach.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • bert
    29.09.2018 21:25
    Religia globalnego ocieplenia na katolickim portalu? A może zacytujecie Państwo poważnych naukowców, którzy jasno mówią, że to pseudonauka. A panika CO2 to sposób na zapewnienie przepływu pieniędzy od biednych do bogatych, co widać też w Polsce. Ostatnio szaleją ceny energii elektrycznej, między innymi z powodu bardzo drogich praw do emisji CO2.
    A może zapytać tego pana o średniowieczne optimum klimatyczne, kiedy temperatura była wyższa w Europie nie dzisiaj. I "małą epokę lodowcową" w XVII wieku. Klimat się zmieniał, a przemysłu nie było. A teraz taki mądry pan mówi o zmianach z powodu epoki industrialnej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.