Oko na komara

Komary to najniebezpieczniejsze zwierzęta na planecie. Choroby, które przenoszą, rocznie zabijają kilkaset milionów ludzi.

Na świecie – od równika po same bieguny – żyje kilka tysięcy gatunków komarów. W Polsce około 50, choć człowieka kłują tylko dwa – komar brzęczący i widliszek. Żaden z nich nie jest dla nas groźny. Gdyby spróbować przyjrzeć się komarom na chłodno, bez negatywnych uprzedzeń, okazałoby się, że to owady niezwykle ciekawe i skomplikowane.

Rozmnażanie

Choć komary to zwierzęta latające, nie potrafią funkcjonować bez wody. Może jej być niewiele, może być brudna, ale musi być stojąca. W praktyce wystarczy niewielka kałuża albo niewielka ilość zgromadzona na dnie stłuczonej butelki. Samica komara składa do tej stojącej wody od kilkudziesięciu do ponad 100 jaj. Po około dwóch dniach wykluwają się z nich larwy. W niczym nie przypominają one dorosłego komara. Są co prawda podłużne, ale nie mają skrzydeł, a z każdego segmentu ich ciała wystają małe włoski. Nie pływają, ale unoszą się pod powierzchnią wody... odwłokiem do góry. Tym odwłokiem oddychają. Gdy odpowiednio urosną, po kolejnych kilku dniach z larwy przekształcają się w poczwarki. I znowu jedna nie przypomina drugiej. Ciało komara ulega całkowitej przebudowie. Mijają kolejne 2 dni i stwardniała powierzchnia poczwarki pęka, a z jej wnętrza wychodzi dorosła postać komara. Taki komar żyje od 10 do nawet 50 dni. Od czego to zależy? Głównie od płci. Komarzyce żyją kilka razy dłużej niż komary. Ale na tym różnice pomiędzy płciami nie kończą się. Najważniejsza to ta, która nas, ludzi, szczególnie dotyczy. Komary nie potrzebują krwi do przeżycia. Potrzebują jej do rozmnożenia. W skrócie rzecz ujmując, irytujące brzęczenie nad uchem i jeszcze bardziej irytujące ukłucie to tylko i wyłącznie działania komarzyc – samic. Samce piją nektar i nikomu w niczym nie wadzą.

Samice potrzebują krwi nie do jedzenia, tylko do składania jaj. Bez krwi samica żyje tak samo długo, ale po prostu nie wyda wtedy potomstwa. Pożywieniem komarów jest nektar kwiatów.

Ukłucie

To, co w krwi jest dla komarzycy najwartościowsze, to białka. Dieta komarów ich nie zawiera, a proces reprodukcji ich wymaga. Nie ma innego wyjścia, białka trzeba pozyskać z zewnątrz. Jak? Najlepiej komuś ukraść, np. człowiekowi.

Łatwo powiedzieć, ale jak ma tego dokonać zwierzę mające kilka milimetrów długości? I to jest chyba najbardziej ciekawy aspekt komarzego życia. To, że komar ma igłę, którą wbija w naszą skórę, wie każde dziecko. W wielu bajkach komar jest przedstawiony jako chudzielec z długim nosem. Tyle tylko, że ten obraz jest dość nieścisły. Po pierwsze, komarzyce nie wysysają krwi. One wkłuwają się w odpowiednie miejsce (o tym, jak je znajdują, za chwilę), otwierają „zawór” i krew w zasadzie sama do nich napływa. Krew w naszym organizmie rozprowadzana jest dzięki działaniu serca – pompy, która utrzymuje odpowiednie ciśnienie w całym krwiobiegu. To dlatego, gdy się skaleczymy, krew zaczyna wypływać na zewnątrz. Komarzyca wykorzystuje to wewnętrzne ciśnienie, aby napełnić swój odwłok krwią. Wbija się i czeka, a krew napływa sama. W tym czasie, na bieżąco, komarzyca z napływającej krwi usuwa wodę. Widać to doskonale na zdjęciach w dużym przybliżeniu. Gdy wbija kłujkę, bardzo szybko na jej odwłoku, na zewnątrz, pojawiają się niewielkie kropelki wody. Komarzyca działa jak najbardziej racjonalnie. Po co jej woda? Wody jest wszędzie pełno. Ona potrzebuje białka, więc gdy znajdzie obiekt i sposobność, by białko pozyskać, korzysta. Jej „zbiorniki na krew” nie są jednak z gumy. Standardowo mają pojemność 1–2 mm sześc. Warto więc usunąć z krwi to, co komarzycy zbędne, a dzięki temu zmieści więcej białka, na którym jej zależy.

Igła

Aparat gębowy komara kojarzy się z pojedynczą igłą. W rzeczywistości to bardzo skomplikowane urządzenie. Składa się z wielu ruchomych elementów, których funkcja jest ściśle określona. Komarzyca nie ma jednej kłujki („igły”), tylko sześć. Są one w jednym „futerale”, ale pod skórą rozdzielają się. Niektóre z nich służą do pobierania krwi, ale inne wstrzykują pod skórę substancję zapobiegającą krzepnięciu krwi.

Wróćmy do analogii ze skaleczeniem. Jeśli nie jest ono bardzo duże, krew chwilę po skaleczeniu przestaje wylatywać i tworzy się strupek. Na skutek dość skomplikowanych reakcji chemicznych krew w kontakcie z powietrzem zaczyna gęstnieć i tworzyć skrzep, którego celem jest zatamowanie krwotoku. Krew, którą pobiera komar, nie może skrzepnąć. Gdyby to robiła, zatkałaby kłujki, a komary wyginęłyby z powodu niemożliwości reprodukcji. Substancje zapobiegające krzepnięciu krwi znajdują się w ślinie. I w ślinie komarów w krajach tropikalnych znajdują się śmiertelnie groźne mikroorganizmy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.