Nasz nano-sukces

Naukowcy z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych znaleźli sposób na masową produkcję grafenu, czyli cieniutkich płytek z czystego węgla. To sukces na miarę światową.

Zwiń komputer
Po co w ogóle tyle trudu? Co w sobie mają nanorurki węglowe? Prosta odpowiedź mogłaby brzmieć, że nic nie mają w sobie, bo są puste w środku. Nanorurka węglowa to zwinięty w rulon grafen, czyli warstwa węgla o grubości jednego atomu. Nie wiadomo, kiedy je odkryto, ale po raz pierwszy zdjęcie nanorurki opublikowano w 1952 roku w jednym ze specjalistycznych czasopism naukowych w Związku Radzieckim. Nanorurki węglowe są niezwykle wytrzymałe (szczególnie na rozciąganie), elastyczne, lekkie, a ponadto są doskonałym przewodnikiem ciepła i mają niespotykane właściwości elektryczne. Wydaje się, że do wykorzystania właściwości mechanicznych i kinetycznych nanorurek w inżynierii (na przykład do budowy mostów czy wieżowców) jest jeszcze bardzo daleka droga. Znacznie szybciej nanorurki wejdą do elektroniki. To na węglu będzie oparta „nowa” elektronika i zakończy się era krzemu. Komputery węglowe będą mniejsze, szybsze (przynajmniej o kilkaset razy), lżejsze i bardziej oszczędne, a przez to wygodne. Wygodne jednak nie tylko dlatego. Grafen jest kilkaset razy bardziej wytrzymały od stali, ale równocześnie jest bardzo elastyczny. Można go zginać. Komputery, ba, cała elektronika przyszłości będzie elastyczna. Telefony będzie można poskładać w kostkę i schować do kieszeni, monitory zrolować i wsadzić do plecaka. Kształt laptopu będzie mógł określić sam właściciel, bo wszystko, co dzisiaj wymaga sztywnej ramy i dobrej ochrony przed zarysowaniem, uderzeniem czy złamaniem, w przyszłości będzie jak nic nie robiąca sobie z siły grawitacji kauczukowa piłeczka. Ta rewolucja nastąpi, ale tylko pod warunkiem, że nauczymy się w sposób bezbłędny, tani i powtarzalny produkować nanorurki węglowe, a właściwie grafen, z którego są wykonane.

Za małe, by użyć
Dotychczas udawało się produkować grafen w bardzo małych kawałkach. Za małych, by mogły być użyte do produkcji elektroniki. W jednym z amerykańskich ośrodków nauczono się (przez podgrzewanie węglika krzemu do wysokiej temperatury) produkować duże kawałki grafenu, ale nie był to materiał najwyższej jakości. W cieniutkich warstwach było pełno defektów, a to zasadniczo obniża jakość materiału. W Polsce, w Instytucie Technologii Materiałów Elektronicznych w Warszawie, wynaleziono metodę produkcji doskonałego jakościowo grafenu. Jego kawałki są wystarczająco duże, by mogły być użyte do produkcji „węglowej” elektroniki. Specjaliści twierdzą, że dalszy rozwój elektroniki, takiej, jaką znamy dzisiaj, a więc opartej na krzemie, jest już w zasadzie niemożliwy. Są zdania, że w ciągu następnych kilku, no, może dziesięciu lat, jeśli nie wymyślimy czegoś zupełnie nowego, dalszy rozwój komputerów, telefonów… całej elektroniki zatrzyma się. Tym czymś nowym jest właśnie elektronika oparta na węglu. Ale bez umiejętności produkowania grafenowych płytek żadnej rewolucji nie będzie. Polacy są – jak na razie – jedynymi, którzy się tego nauczyli.

Czy będą z tego pieniądze?
Polscy badacze wyprzedzili swoich kolegów z przodujących światowych ośrodków naukowych, choć wykorzystali do produkcji grafenu urządzenie od dawna dostępne na rynku, a nie dopiero co wybudowany prototyp. Mając do dyspozycji znacznie mniejsze fundusze, zrobili coś, co nikomu dotychczas się nie udało. To ogromny sukces, ale… czy będzie dobrze wykorzystany? Czy będziemy potrafili sukces naukowy przekuć na komercyjny? Doświadczenie w promowaniu własnych pomysłów mamy fatalne. Przykłady? Można ich podać sporo. Na przykład niebieski laser to polskie dzieło. I co z tego odkrycia mamy? Satysfakcję. Pieniądze na standardzie zapisu i odczytu danych Blu-Ray zarabia kto inny.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg